1

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.

2

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

odjazd panie Shepard! dzięki za tę sentymentalną podróż  wzruszyłem się nie na żarty; prawie wszystko pamiętam - oranżadę jeszcze w butelkach z zamknięciem typu klips! mandarynka i ptyś, to były czasy. Zapomniał pan tylko o tzw. wodzie firmowej w bani na ladzie w Murzynku. pozdrawiam!

3

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

Ech sentymenty... Aż mi się łezka zakręciła w oku... To były czasy... No i ta bania też jest w mej pamięci... smile

4

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

To był kombajn (ta bania) marki Polar: woda się w tym chłodziła i mieszała, przelewając z dołu do góry. Urządzenie stało na ladzie każdej szanującej się knajpy, a także  np. w sklepiku na basenach przy Pułaskiego, w Hortexie i Asie. Smaki samej wody też trudne do określenia: według kolorów można było wnioskować big_smile żółty albo czerwony. Coś jak te napoje w workach, ale chyba jednak gatunkowo było to lepsze.
A kto pamięta takie cóś pod tytułem GRONOVIT? Różowe ziarenka, jak trutka na gryzonie lol żarło się to z ręki a'la oranżady w prochu.

5

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

Polfinkę pamiętam do dziś... Potem gdy jej brakło zastąpiliśmy ją innym proszkiem [choć trudniejszym w owym czasie do zdobycia]... Kto pamięta Visolvit? Pudełko na którym namalowany był chłopczyk z 10 saszetkami? To dopiero szczypało w ozorek... smile

http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9 … kRjhtN6blQ

smile smile smile

6

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

na tych naklejkach jest wydrukowany adres rozlewni z Rzeszowa. Gdzie to było?

7

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

ul. Torowa to jest tam, gdzie dziś mieści się m. in. UNIMET... Ale rozlewnia była bardziej w głębi [tak mi się majaczy...]

8

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

Tak. Zdaje się że balon z wodą stał na takiej lodówce czy szafce. czyli że to była chłodziarka.? Pamiętam ten napój sprzedawany na rzeszowskim basenie w tym samym okienku gdzie lody i herbatniki. Ale tak mi coś świta, że na basenie kubeczki były używane już jednorazowe. Pani jagienko.prima, visolvit to chyba jeszcze dziś można kupić w aptece, a ja raczej kojarzę vibovit i pudełko chłopaczkiem w kółeczku. Gronovitu nie kojarzę. Oranżadę w proszku kupowało się i dzieliło solidarnie z kolegami.

9

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

Można kolego Miastowy... Ale to już zupełnie inny klimat a i smak... No i ja pamiętam Visolvit na... RECEPTĘ! Dlatego był takim rarytasem... A Vibovit o którym piszesz też był inny... Jak moje dzieci były małe to kupowałam ten nowy i poczułam wyraźną różnicę... Stąd ten mój sentyment do tamtych produktów aptecznych... smile

10

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

No nie wiem, nie mam dzieci. Ale z tamtych produktów aptecznych pamiętam takie żółte cukierki do ssania "akron". można było to kupić w kiosku a były na gardło. słodkie to się jadło. P.S. jagienka mieszka w Rzeszowie? W okolicach Torowej?

11

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

Pamiętam i akron... smile Że nam nie zaszkodził - to cud! Później wycofano go z produkcji gdyż był zbyt coś tam twórczy... smile

Ps. Można powiedzieć, że mieszka w okolicach Torowej, choć w niejakim oddaleniu... smile

12

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

Uuuuóóóóóuuu! AKRON się żarło, cholerka. Kurcze, jeśli faktycznie był toksyczny, no to nieciekawie. Zresztą - wszystko w nadmiarze jest TOKSYCZNE. lol Do kompletu był/jest jeszcze Chlorchinaldin - kiedyś w większych tabletkach (takich jak Akron). A w szkołach, w latach 70. rozdawali takie małe tableteczki do ssania - na zęby niby. Też wchodziły jak Słowo Boże. big_smile

[ Oranżadę w proszku kupowało się i dzieliło solidarnie z kolegami ]

Tak właśnie: fundujący odsypywał po trochu na rękę obadarowanym, a sam - łykał z torebeczki. big_smile

Ostatnio edytowany przez Shepard (2011-06-28 08:27:27)

13

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

Wygląda na to że macie pojęcie o temacie... Ale myślę że nie znacie popularnego napoju gazowanego przygotowywanego w tamtych latach na polskiej wsi w gorące wieczory. Głównymi jego składnikami była woda, soda oczyszczona, ocet, sok i coś tam jeszcze. Przygotowanie i picie to był cały rytuał. Lepszy niż dzisiejsze picie Tequili. W każdym razie bardziej skomplikowane smile A gazowane było... wręcz wybuchowe smile Ciekawi???

14

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

No całkiem mi to obce nie jest... Tylko, że w naszym wydaniu obok wody, sody i ociupiny octu dodawało się... miód... Ale to akurat nie jest już smak z dzieciństwa, choć w jakiś sposób wiejski, gdyż tak mi zabijano pragnienie na jednej z dzielnic Rzeszowa, która kiedyś była piękną, sielską wsią podmiejską... smile

15

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

W kwestii przysmaków "sypkich". Ja przyjmowałam: gronovit, zwany wdzięcznie "trutką na szczury",Visolvit, Vobovit ( gorszy), oranżadka w wielkich, płaskich pastylkach ( w kioskach Ruchu, pakowane w sreberko). Do tego na przerwach pół szkoły kupowało hurtowo w Ruchu akron i takie żółte mordoklejki, które podobno były lekiem dla sercowców( hihihihi, w mojej szkole jak najbardziej się przydawały). A z płynnych: Ptyś, Polo-Cocta, Cytroneta ( podejrzanie przypominająca w smaku izapachu proszek do czyszczenia toalet), oranżada bezbrawna bezimienna butelkowa ( 3xB), a u prywaciarzy coś, co udawało napój-w woreczkach plastikowych z rurką, czyli twz. mocz pawiana:-)
Teraz się nie dziwię, że na szkolnych fotografiach mojej klasy mamy dziwne oczka:-)))))))))))))

16

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

Przypomniał mi się taki stary kawał z podstawówki: idzie dwóch facetów po pustyni i jeden pyta drugiego: masz coś do picia? mam. A co? oranżadę w proszku.

17

Odp: Kiedyś to się piło - z bąbelkami i bez

https://www.facebook.com/666241806878845/photos/a.793721254130899.1073741831.666241806878845/851745461661811/?type=3&theater