Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2013.08.05

Kiedy Rzeszów będzie Mekką dla turystów?

Zadowoleni turyści są najlepszymi ambasadorami odwiedzonego miasta. Do Rzeszowa przyjeżdża coraz więcej gości - biznesmenów i turystów. Miasto jest coraz atrakcyjniejsze, ale czy potrafi zaoferować przyjezdnym odpowiednie atrakcje? Okazuje się, że miejska oferta bardziej trafia do miejscowej ludności.

W dniu zakończenia pierwszego krajowego etapu Tour de Pologne Rzeszów znowu stał się przystankiem dla wielu gości z kraju i zagranicy. Co prawda byli to turyści, którzy przyjechali tu tylko na jeden i to niepełny dzień, ale miasto i tak mogło zaprezentować im swoje wdzięki.

Co do przyjemnego wizerunku miasta chyba nie trzeba nikogo z czytelników przekonywać, ale przy tej okazji zadałem sobie sam pytanie, co nasze miasto może konkretnie zaoferować przyjeżdżającym turystom? Czy jest ono dla nich wystarczająco atrakcyjnym miejscem, aby ich dobra opinia przyciągnęła kolejnych gości?

Oczywiście Rzeszów nie ma takich atrakcji, jakie mają Kraków lub Warszawa, ale z drugiej strony nie jest zupełnie bez szans w tworzeniu dobrego wizerunku dla przyjezdnych. Niezaprzeczalnym atutem miasta, który tworzy miły, relaksacyjny klimat jest rynek z odnowionymi kamienicami i ogródkami gastronomicznymi. Wszystkim przyjeżdżającym rzucają się też w oczy wyremontowane i zadbane ulice. Swoją rolę odgrywają także inne nowe atrakcje, jak choćby ogrody bernardyńskie.

Tylko czy wystarcza to dla przyciągnięcia turystów? Jeśli nie, to w jakim kierunku Rzeszów powinien dalej rozwijać swoja turystyczną ofertę?

Właśnie miałem okazję rozmawiać z kilkoma przyjaciółmi działającymi na Podkarpaciu w branży turystycznej, lub jako organizatorzy wycieczek zagranicznych. Ich opinia, choć nie taktuję jej jako wyroczni, nie pozostawiła mi większych złudzeń. Stwierdzili oni, że Rzeszów nie ma co marzyć o przyciągnięciu masowych turystów. Tacy turyści poszukują znanych miejsc: niepowtarzalnych warunków przyrody, kurortów wypoczynkowych, wielkiej rangi zabytków, znaczących instytucji kultury, miejsc kultu religijnego lub atrakcyjnych stref handlu. To są główne cele turystyki na świecie, a dobry klimat miejsca jest dopiero dodatkiem do tych atrakcji. Mimo, że Rzeszów jest coraz przyjemniejszym miastem, to nie posiada nic, co można by zaliczyć do rzeczy pożądanych przez masowych turystów.

Niemniej Rzeszów może przyciągnąć turystę bardziej indywidualnego. Na Podkarpacie przyjeżdża na przykład coraz więcej biznesmenów załatwiających swoje sprawy w zakładach Doliny Lotniczej, lub przedsiębiorstwach Specjalnych Stref Ekonomicznych. Rzeszów to dla nich naturalny przystanek. Przyjemne hotele, dobra gastronomia i ciekawa rozrywka w mieście może być dla nich powodem do spędzenia nieco czasu po załatwieniu interesów.

Ale przez Rzeszów przede wszystkim przejeżdża bardzo dużo turystów zmierzających do innych znanych miejsc naszego regionu. Te miejsca to choćby zamek w Łańcucie, zamek w Krasiczynie, drewniane kościoły i cerkwie pogranicza, no i wreszcie Bieszczady. Stworzyć dla tych turystów nie tyle konkurencyjną, ale choćby uzupełniającą ofertę w Rzeszowie na pewno nie będzie łatwo. Mimo to przykład niewielkiego Muzeum Dobranocek pokazuje, że można. Trzeba tylko uruchomić ludzką kreatywność i zacząć tworzyć instytucje kultury, może nawet niewielkie, ale na odpowiednio dobrym poziomie przyciągające koneserów i miłośników danej tematyki.

Kolejną grupę tranzytowych turystów w Rzeszowie trzeba uznać za wymagającą, a może nawet za trudną. Są to wycieczki ortodoksyjnych Żydów z Izraela, których co roku dziesiątki przejeżdża przez nasze miasto do sławnego grobu cadyka w Leżajsku. Być może i dla nich można pokusić się o stworzenie turystycznej oferty w stolicy województwa?

Jednak jak na razie w Rzeszowie niewiele dzieje się w kierunku zwiększenia oferty dla turystów. Powstała co prawda dobra infrastruktura hotelowa i to w bardzo zróżnicowanym standardzie. Są hotele sieciowe takie jak Hilton i bardzo indywidualne jak Grand lub Bristol. Ale same hotele to jeszcze za mało, żeby przyciągnąć turystów. Potrzebne są odpowiednie atrakcje, a tu jest już trochę gorzej.

Rzeszowskie Muzeum Okręgowe to chyba najlepsza ilustracja stagnacji lokalnej kultury. Konia z rzędem temu, kto poda jakieś wybitne wystawy zorganizowane przez tą instytucję w ostatnim czasie. Inne miejskie atrakcje takie jak podziemna trasa turystyczna, lub cykliczne imprezy muzyczne również nie przyciągają turystów zewnętrznych. Festiwal Carpatia gromadzi co prawda młodych wykonawców z wielu krajów, ale publiczność praktycznie w całości jest miejscowa.

Zupełnie inaczej dzieje się choćby w Olsztynie. Tam podobny festiwal organizowany jest w lipcu i miasto staje się wtedy Mekką dla turystów jadących nad Bałtyk. Turyści ci wcale niekoniecznie oglądają występy muzyczne. Ponieważ całe stare miasto zamienia się wtedy na kilka dni w wielki jarmark, to każdy może znaleźć coś atrakcyjnego dla siebie. To przykład doskonałego sposobu na przyciągniecie turysty tranzytowego.

Nie ma nic złego w tym, że część atrakcji miejskich w Rzeszowie najzupełniej świadomie adresowana jest jedynie do mieszkańców miasta. Niektóre z tych atrakcji, takie jak kąpielisko na dawnej żwirowni, to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Trzeba tylko zauważyć, że prawdopodobnie równie świadomie organizatorzy życia miejskiego „odpuścili” sobie starania o zainteresowanie miastem turystów. Miasto co prawda regularnie inwestuje w obecność w rozmaitych telewizjach śniadaniowych. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że prawdziwym adresatem tej „promocji” miasta są znowu rzeszowianie, a nie potencjalni turyści. Przecież dla gości trzeba przygotować coś na miejscu.

Rzeszów nie musi stać się na stałe Mekką dla turystów, tak jak są nimi Kraków, czy Paryż. Dobrze byłoby żeby stał się jednak taką Mekką choćby na kilka dni w roku. Tak jak wspomniany Olsztyn, czy w oczywisty sposób Opole. Dobrze, gdyby mniejsze grupy turystów odwiedzały Rzeszów przez cały rok. Wszystko zależy od rodzaju przygotowanych dla nich atrakcji. Ale niezależnie od sposobu, miasto powinno zwrócić większą uwagę na zainteresowanie turystów. To da Rzeszowowi znacznie lepszy (i na stałe) efekt promocyjny niż jakikolwiek inne formy sztucznego marketingu.

Szahin

  

Twórca Muzeum Dobranocek ma już zbiory na następną placówkę.
Na Uniwersytecie padło wiele krytycznych słów wobec władz miasta.
Szukając wydarzeń wybitnych, znajdujemy niewyszukane pomysły.
Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
Bryś> Jak na razie to Rzeszów jest mekką dla ludzi z województwa. Urzędy, galerie handlowe, bazary, szkoły wyższe itd. Tylko z muzeum pewnie nie korzystają stąd takie o nim opinie jak w artykule :) :) :)
Rija> Rzeszów jest jeszcze daleko w tyle w przyjmowaniu turystów. Była u mnie niedawno w odwiedzinach rodzina z Anglii. W całej Unii mogą korzystać oni przy zwiedzaniu jako emeryci ze specjalnych zniżek na chipową kartę ubezpieczenia. Teoretycznie karta ważna jest więc i w Polsce. Tylko że w Rzeszowie nikt o niej nie słyszał i w muzeach kojarzyli ją co najwyżej ze sprawami zdrowotnymi. Aż mi było głupio. Rodzinka wyrobiła sobie kiepski obraz o przyjmowaniu turystów w Polsce?
papamobile> Żeby Rzeszów był atrakcyjny dla turystów nie wystarczy rynek ani restauracje i drobne atrakcje. Takie rynki i ciekawostki są w kazdym większym mieście. Miasto musi stworzyć atrakcyjną insytucję kultury ktora bedzie magnesem dla zwiedzających. Jedyny problem to finanse. Muzeum powstania warszawskiego albo inne tego typu to koszty około 200 mln zł. Bo to nie może byc małe muzeum jak to poświęcone dobranockom.
mocny marek> Jak turyści zaczną przyjeżdzać do Rzeszowa to zapewne mieszkańcy zaczną się burzyć z powodu zbyt dużego tłoku w centrum. Sam nie jestem pewny czy takie turystyczne najazdy będą mi się podobały.
Shepard> Dla tych TURYSTÓW, co to najliczniej najeżdżają Stolicę Innowacji, tj. z okolicznych wioch i wiosek Podkarpacia - galerie typu Millenium czy N-Świat, multimedialne sikawki czy inne białe ogrody - to mamy ATRAKCJI PO BURTY! :lol: Zresztą - nowa opcja prze do WADZY na wszystkich frontach, to i niedługo atrakcji przybędzie, jak wody w dolnopłuku: jakaś świątyńka, Centrum Pielgrzymkowe, może multimedialny pomniczek świętego Cynamona na szkolnym boisku, park do medytacji... Spoko, szkoły przyjdą! :) S.
Rzeszowianin> Shepard spóźniasz się. Atrakcji pielgrzymkowych to JUŻ przybyło. Nawet w centrum. Tzw. ogrody bernardyńskie mają służyć organizacji masowych uroczystości religijnych. Ciekawe jak będzie wyglądała trawa i włoskie rabatki jak przewali się przez nie raz i drugi tłum pątników? :)
Shepard> Tak, tak. Miast Centrum Nauki może być Eksperymentarium Katechezy Przedmałżeńskiej. :-) Tak jak to już kiedyś napisałem: przekonany bylem, że sięgnęliśmy DNA w momencie posadzenia na stołku marszałka od kultury - prostej kobity z prowincji. Jak się okazało - myliłem się... Szczególnie w świetle najnowszych rewelacji w kwestii obsadzenia kulturalnego stołka po Pani Kasi... [b]Mekka dla Turystów?[/b] Na razie, w perspektywie obecnej wadzy i ich speców od spraw ścinków i skrawków, oraz popłuczyn poprzedniej, które utrzymały się na krawędzi odpływu - mamy szansę raczej na SODOMĘ. Bez Gomory. :)
tak i nie> A mnie się marzy MUZEUM SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ, takie z prawdziwego zdarzenia. Chodzi o to, aby budynek przyszłego muzeum wyłowiony był z rozpisanego otwartego konkursu architektonicznego, żeby o jego wyglądzie i funkcji decydowali profesjonaliści, aby to miejsce było tętniące twórczym fermentem.
Adam> Na tym forum to istotnie macie wydumane marzenia. Muzeum sztuki? Ha ha. Zamiast tego Rzeszów dostał w darze fenomenalną i ponadczasową tańczącą fontannę. I to jest wystarczająca atrakcja. Ludziom STĄD się podoba!
Wiesiek z miasta> W jakim darze panie Adam? Szarpło podatnika po kieszeni i to nie był grosz, a czy ponadczasową to jeszcze w praniu wyjdzie. Fontanna imponująca to fakt ale jak znom życie i naszo władze, to tylko kolejna inwestycja z typu tych co to majo królowi po raz kolejny zapewnić tron w ratuszu. Inwestycja, która nie powstaje latami, a efekt medialny błyskawiczny. A jaki z niej pożytek dla mieszkańca? Działać bedzie tylko w miesiącach letnich i to tyż najlepszy efekt jeno nocką. Tako machinę trza bedzie konserwować, a na to tyż bedo szły grosze i to spore. Jednym słowem - niechaj ta się lud cieszo, co im miasto "fundnęli" prysznic, żeby oczy zamydlić... Ja by ta już woloł basena dla ochłody, może jakiego aquaparka? Bo niby mieszom w mieście, a na wieś musze jechać żeby się w wodzie zanurzyć.
Adam> @ Wiesiek z miasta Nie zamierzam zaprzeczać twoim słowom. Ale jak się zastanowisz, to przyznasz rację moim. Taka jest szara rzeczywistość kultury Rzeszowa.
 



Ciekawi nowej formuły? Wejdźcie na CZYTAJRZESZOW.PL
Czy polskie kino wraca na tory, gdy zachwycało ludzi z Hollywood?
Nowa restauracja HABANA ma odczarować pechowe dotąd miejsce.
Festiwal będący marką województwa rozpoczęty niezwykłą opowieścią.
Starcie w wyborach prezydenta zapowiada się niezwykle interesująco.