Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2016.10.31

Rosja powoli traci Białoruś?

Mińsk coraz niechętnej chce być mieszany w politykę Moskwy. Białoruś stopniowo rozluźnia więzi wojskowe, gospodarcze i polityczne z Rosją. Czy szykuje się zupełnie nowy układ sił po wschodniej stronie granic Polski?

W naszym regionie Europy zachodzą ważne zmiany zmniejszające znaczenie Rosji. W cieniu głośnego zwiększenia udziału wojsk NATO w Polsce i w krajach bałtyckich odbywa się równie ważna rozgrywka toczona między Aleksandrem Łukaszenką a Władimirem Putinem, której stawką jest większa niezależność Białorusi. Jeszcze niedawno państwo to traktowane było jak posłuszny wasal Rosji i we wszelkich analizach występowało jako tzw. wysunięte terytorium projekcji siły państwa rosyjskiego. Obecnie Białoruś stara się wypracować pewien poziom niezależności od Rosji.

Pierwsze symptomy zmian w myśleniu Łukaszenki zaczęły być dostrzegalne w miarę toczącej się rosyjskiej inwazji na Krym i Donbas. W lutym 2015 r. w doniesieniach polskich i światowych mediów niektórzy mogli wyłowić krótki dialog z kuluarów spotkania przywódców w Mińsku dotyczącego zażegnania konfliktu na Ukrainie. Prezydent tego kraju Petro Poroszenko zwracał się do prezydenta Białorusi słowami: „On (Putin) zaczął przeciw Ukrainie nieuczciwą grę”. „Wiem, wiem, wszyscy to zrozumieli.” – odpowiedział mu na to Łukaszenka (15 sekunda załączonego nagrania – niestety, bez tłumaczenia). Przywódca Białorusi objawił się wówczas nie tylko jako zwolennik rozejmu pomiędzy Rosją a Ukrainą; w konsekwencji zaczął też niedwuznacznie działać na rzecz zmniejszenia wpływów politycznych Rosji na swoich sąsiadów.

Wojna Rosji z Ukrainą, skonfliktowanie się Putina z dużą częścią świata i sankcje ekonomiczne Zachodu wobec Moskwy dały przywódcy Białorusi wiele do zrozumienia. Na pewno nie chciałby on, aby dotychczasowy protektor w ten sam sposób co Ukrainę potraktował kiedyś kraj, którym on sam zarządza. Ponadto, Łukaszenka zapewne wolałby nie narażać się na jakikolwiek sankcje państw zachodnich wobec niego, gdyby stanął po stronie Rosji w sporze, z którego jego państwo nie miało nic do zyskania.

Od tamtej pory związki Białorusi z Rosja wyraźnie słabną. W 2015 Białorusini zaprezentowali pierwszy projekt będący owocem wojskowej współpracy ich kraju nie z Rosją, ale z Chinami. Był to prototyp taktycznej wyrzutni rakietowej o wdzięcznej nazwie „Polonez”. A to tylko początek ożywionej współpracy militarnej Mińska z Pekinem zawiązanej w ostatnich latach. Białoruś wyraźnie szuka mocniejszego partnera swojej polityki, niż jest nim słabnąca Rosja.

Jednak w prawdziwe osłupienie wielu obserwatorów wprawiły manewry wojskowe, jakie zorganizowały władze Białorusi w dniach 14-20 września tego roku. Pierwszy raz ćwiczono w nich nie atak państw NATO z kierunku zachodniego, ale inwazję tzw. „zielonych ludzików” na wschodzie kraju. W manewrach tych wyjątkowo nie uczestniczyły ani oddziały rosyjskie, ani rosyjscy obserwatorzy. Był to czytelny sygnał w kierunku Kremla, że władze białoruskie zastosują nawet siłowe środki, aby zapobiec wewnętrznemu puczowi i nie dadzą się wciągnąć w niebezpieczne dla nich dalsze podporządkowanie polityce rosyjskiej.

Teraz o wiele łatwiej jest zrozumieć, dlaczego Łukaszenka tak długo przeciąga rozmowy na temat umiejscowienia instalacji wojsk rosyjskich na swoim terytorium. Mińsk nie wyraził jak na razie zgody na umiejscowienie w Baranowiczach bazy rosyjskich samolotów Su-27, ani też w Bobrujsku. W październiku ubiegłego roku Łukaszenka bezceremonialnie oznajmił, że jego kraj bardziej potrzebuje samolotów dla siebie, niż rosyjskiej bazy lotniczej. Podobnie fiaskiem zakończyły się plany Kremla na umiejscowienie na terytorium Białorusi kontrolowanych przez siebie wyrzutni rakiet „Iskander”.

Działania władz białoruskich nie ograniczają się jedynie do wytonowania zewnętrznych relacji z Rosją. Również w polityce wewnętrznej Mińsk chce zapobiec rozprzestrzenianiu się sympatii prorosyjskich. Nie jest tajemnicą, że z Białorusi wyruszyło do ogarniętego wojną ukraińskiego Donbasu wielu ochotników walczących po stronie rosyjskiej. W części jest to efekt tego, że rosyjskojęzyczne media rozpropagowały na Białorusi „faszystowski” i „antysłowiański” obraz zmian na Ukrainie. To spowodowało ożywienie różnych grup i organizacji o nastawieniu prorosyjskim i antyukraińskim. Jedną z takich organizacji jest Rosyjska Jedność Narodowa nawołująca do połączenia krajów rosyjskojęzycznych pod władzą Moskwy. Władze w Mińsku coraz bardziej zwalczają tą i inne organizacje z obawy, że w przyszłości na życzenie Moskwy stać się one mogą źródłem wewnętrznego przewrotu na Białorusi. Tamtejsze prokuratury postawiły w stan oskarżenia już prawie 150 swoich obywateli w związku z zaangażowaniem w wojnę w Donbasie.

Zmiana postawy władz Białorusi względem Kremla uwidoczniła się ostatnio także na polu gospodarczym. Władze w Mińsku wyraziły we wrześniu tego roku duży sceptycyzm, wobec przedłużenia umów zakupu ropy i gazu rosyjskiego na dotychczas obowiązujących zasadach. Dotyczy to najbardziej wrażliwego pola oddziaływania Rosji na swoich partnerów i tego typu publiczne wypowiedzi powinny zastanawiać. Najprawdopodobniej jest to tylko wstęp Mińska do twardych negocjacji finansowych przed podpisaniem nowych umów, jednak stawianie spraw energetycznych w ten sposób może być również zapowiedzią kiełkującej chęci większego uniezależnienia się od surowców z Rosji.

Wszystkie te wydarzenia ostatnich trzech lat obrazują, że Białoruś bardzo chce zmienić swą politykę zewnętrzną, ale tak by nie zburzyć przyjaźni ze swoim „silniejszym bratem”. Oficjalnie Rosja wciąż jest najbliższym sojusznikiem Mińska i wciąż w wielu dziedzinach trwa ożywiona współpraca obu krajów. Jednak w obliczu międzynarodowego konfliktu wywołanego przez Rosję, Aleksandr Łukaszenka nie chce już tak jednoznacznie opowiadać się po stronie Kremla, bardziej stawiając na neutralność.

Czy na dłuższą metę uda mu się to osiągnąć, to już inna sprawa. Analitycy podkreślają, że wprowadzenie w życie takiej strategii wymaga olbrzymich zmian, od uniezależnienia się ekonomicznego od Rosji, po zbudowanie państwa wolnego od postsowieckiej agentury. Bo przecież na Białorusi wojsko, siły porządkowe i struktury państwa w wielkiej mierze opanowane są przez ludzi widzących swój kraj tylko jako związany z Rosją. Stąd zapewne Łukaszenka w swoich wypowiedziach regularnie zapewnia o wiecznej przyjaźni z Moskwą.

Niemniej widać, że białoruskie elity rządowe starają się doprowadzić do sytuacji, w której w razie narastania konfliktu Rosji z jej zachodnimi sąsiadami, Białoruś nie będzie go podsycać, najchętniej nie angażując się w niego. To stwarza dla Polski całkiem nowe możliwości i szanse w kwestiach bezpieczeństwa.

Bartłomiej Wydra

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
historiaroja> Ten śmieszny kołchoźnik nie zrobi kroku bez wiedzy Putina.
Andrzej Dec> Złudzenia. Kraje rządzone autorytarnie, a jeszcze szczególnie przez ludzi pokroju Łukaszenki, będą zmieniać swoją politykę z dnia na dzień. Stosownie do tego, jak dyktator będzie aktualnie postrzegał swój interes. Żadnych nowych szans tu nie widzę. A jeśli już to zagrożenie, że nasze władze będą usiłowały próbą ocieplenia stosunków z Białorusią zrekompensować pogorszenie relacji z Unią Europejską.
Tom> Panie Andrzeju Decu. Złudzenia. Miasto rządzone autorytarnie, a jeszcze szczególnie przez ludzi pokroju obecnego kierownika i jego ścisłych popleczników , będą oni utrwalać swoją politykę PR -owską z dnia na dzień, tak jak to czynią lewicowo. Stosownie do tego, jak lokalny dyktator będzie aktualnie postrzegał interes swój i swojej grupy. Żadnych nowych szans tu nie widzę. A jest to już duże zagrożenie, że nasze lokalne gminne władze będą polityką zakłamania rekompensować pogorszeniem perspektyw rozwojowych miasta Rzeszowa poza okres swojego rządzenia. Białorusią bym się nie przejmował. Sam ma Pan znaczny udział w takim białoruskim rządzeniu miastem czyli jak to powiadają - ubrał się diabeł...
Powrót do copu> Andrzej Dec ma najwyżej doświadczenie w sprawach miejskich ale o polityce zagranicznej nie ma najmniejszego pojęcia. Boi się, że ocieplenie stosunków z Białorusią popsuje stosunki z UE. W pewnym sensie racja. Jak na razie to kraje UE robią interesy z Łukaszenką pilnując aby Polska nie była tam dla ich konkurencją. Polecam AD przejrzenie najważniejszych kontraktów Francji i Niemiec w budownictwie i z przemysłem Białoruskim
Paweł> Zdominowany przez rosyjską społeczność Krym (nielegalnie przekazany w 1954 roku przez Chruszczowa radzieckiej Ukrainie), zdecydował się opuścić (jako autonomia!) neobanderowską Ukrainę. Podobnie jak Kosowo opuściło Serbię (2008). Po co Pan bzdury wypisuje o wojnie Rosji z Ukrainą? Pan siebie słyszy, czy uprawia proukraińską propagandę? Gdyby Rosja prowadziła wojnę z Ukrainą, to w Kijowie stacjonowały by wojska Federacji Ros. A w Charkowie na 100% UKRAINA JEST W STANIE WOJNY DOMOWEJ, a ludność DONBASU MA PRAWO CZUĆ SIĘ ROSJANAMI. Krym , to już temat zamknięty - i bardzo dobrze!
Yuio> Spoko. Nasz człowiek Donald T. został prezydentem Stanów Zjednoczonych (zasłyszane) :lol:
 



MAPA dokładnie pokazuje problem. Brygada amerykańska i wojska sojuszu to tylko pierwszy krok zabezpieczenia.
Władze Rzeszowa nadal po omacku planują zmiany granic. W tym roku efekt może być niespodziewany i kosztowny.
Druga debata o kulturze ma być znacznie szersza. Będzie dyskusja o Szajnie, o radzie kultury i o specjalnym portalu.
Opinia prezesa Adama Węgrzyna o sposobie rozszerzania miasta. Uważa, że proces ten trzeba przemyśleć na nowo.
W tym tygodniu będzie przebywał w Rzeszowie prezydent RP. Kongres 590 ma zapoczątkować w mieście ważne wydarzenia.
Sytuacja nie jest jednoznaczna. Andrzej Dec przytacza wiele opinii, że reforma edukacji idzie w złym kierunku.
Rosja powoli traci Białoruś
Jeszcze niedawno nikt się tego nie spodziewał. Na wschód od nas tworzą się nowe szanse dla bezpieczeństwa Polski.
Dyrektor szkoły wyraża odmienny pogląd od Andrzeja Deca i odrzuca kierowanie się antagonizmami partyjnymi.
Ujawniony program modernizacji naszej armii weryfikuje zamówienia. A Podkarpacie to rdzeń polskiej zbrojeniówki.
Likwidacja gimnazjów budzi emocje. Andrzej Dec nie daje za wygraną. MEN woli dyskutować o innych problemach.