Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2016.10.25

Proste prawdy o potrzebie zmian w szkolnictwie

Zmiany w polskiej oświacie są niezbędne. O ich kierunkach nie da się rozmawiać, jeśli nie zauważa się potrzeb dzieci, tylko za wszelką cenę chce się skrytykować władzę za chęć przeprowadzenia reform.

Uspokójmy emocje i odłóżmy antagonizmy polityczne, gdyż sprawa dotyczy tego, czy w dobry sposób będą wykształceni młodzi Polacy. A piszę to przede wszystkim jako praktykujący pedagog i dyrektor placówki oświatowej.

Według różnych ośrodków badawczych Polacy są generalnie za zmianą obecnego systemu kształcenia. Wyniki nauczania nie spełniają oczekiwań zarówno rodziców, jak i zgłębiających temat pedagogów. A przyczyny tkwią niestety w wadliwym systemie, dopiero potem w programach nauczania. To właśnie system oparty o krótkoletnie gimnazja i licea staje się zaporą w dobrym kształceniu. Dlaczego?

Szkoła podstawowa skrócona o dwa lata straciła swoją wychowawczą funkcję. Dzieci zbyt szybko stają przed perspektywą zmiany środowiska i znacznie słabiej skupiają się wtedy na przyjmowaniu bodźców wychowawczych. Dlatego należy wydłużyć czas kształcenia i wychowania w jednej szkole, gdzie uczeń przebywa przez 8 lat w tej samej grupie rówieśniczej.

Dalsze kształcenie w obecnym systemie od dawna zastanawia słabymi efektami. Co prawda ostatnio znacząco podniosła się zdawalność testów gimnazjalnych, ale okazało się, że powodem są zabiegi bardziej techniczne niż edukacyjne. Po prostu nauczyciele i młodzież w większym stopniu opanowali sposób pracy nad testami, co jednak nie ma nic wspólnego z lepszym opanowaniem zawartości programów edukacyjnych.

Jeszcze bardziej ucierpiała renoma szkół ponadgimnazjalnych. Dotychczasowe kształcenie w liceum ogólnokształcącym zostało skrócone w rzeczywistości do dwóch lat, może maksymalnie do 2,5 roku. W I klasie liceum kontynuowana jest edukacja gimnazjalna. Natomiast kolejne 1,5 roku można nazwać „kursem przygotowawczym” do egzaminu maturalnego. W oczywisty sposób cierpi na tym poziom kompetencyjny młodzieży. W konsekwencji licea ogólnokształcące utraciły charakter szkoły ogólnokształcącej. Dziś do przeszłości należy dobre ogólno-humanistyczne wykształcenie zdobywane w liceach. Właśnie ze względu na praktyczne skrócenie czasu kształcenia spowodowane zbyt częstymi zmianami przez uczniów środowiska edukacyjnego.

Obecny system kształcenia wbrew oczekiwaniom nie przyniósł podwyższenia poziomu edukacji lecz jego obniżenie. W efekcie poziom przygotowania uczniów szkół ponadgimnazjalnych do nauki na studiach wyższych jest znacznie niższy niż dawniej. Nic dziwnego, że pociąga to za sobą także kłopoty z poziomem wykształcenia wyższego.

Ale to tylko część problemu. Licea ogólnokształcące i szkoły zawodowe wymagają reformy także pod kątem zmian programów nauczania. Nie chodzi tylko o konieczności nadania właściwej roli przedmiotom ogólno-humanistycznym takim jak historia oraz znajomość literatury i języka polskiego. Należy także inaczej spojrzeć na kształcenie w przedmiotach technicznych. Wymaga ono szybkiego i bezwzględnego dostosowania do potrzeb rynku pracy. Obecne szkoły często kształcą bezrobotnych, bo nie odpowiadają wymogom współczesności. Już dawno zauważono, iż olbrzymim błędem było na przykład zlikwidowanie szkół zawodowych. W zglobalizowanej rzeczywistości podobnie nowoczesnego spojrzenia wymaga nauczanie języków obcych.

Patrząc na tą bardzo skróconą diagnozę, różne środowiska widzą potrzebę przygotowania i uchwalenia nowego aktu ustawowego w obszarze oświaty, który miałby znaczenie systemowe, ponieważ obecna struktura okazała się nieczytelna, nieskuteczna i dodatkowo zbyt skomplikowana. Dlatego wreszcie podjęto konkretne prace legislacyjne w prawie oświatowym.

Anna Zalewska Minister Edukacji Narodowej nas zapewnia: – Po raz pierwszy weryfikujemy całościowo ponad sto razy zmienianą ustawę o systemie oświaty. Chcemy docelowo zmienić tę ustawę tak, aby była przejrzysta, czytelna i łatwiej można było ją stosować. Chcemy zbudować szkołę, która będzie odpowiadać za ucznia, za jakość kształcenia, za wychowanie oraz rozwój indywidualny.

Obecny system 6-letniej szkoły podstawowej, 3-letniego gimnazjum, 3-letniego liceum ogólnokształcącego, 4-letniego technikum, 3-letniej zasadniczej szkoły zawodowej, oraz szkoły policealnej ulegnie przekształceniu.

Docelowo struktura szkolnictwa będzie obejmować:

8-letnią szkołę podstawową;

4-letnie liceum ogólnokształcące, a równolegle 5-letnie technikum;

Przywrócone będą szkoły zawodowe:

3-letnie branżowe szkoły pierwszego stopnia;

2-letnie branżowe szkoły drugiego stopnia;

3-letnie szkoły specjalne przysposabiające do pracy;

szkoły policealne.

Tak zarysowany system szkolnictwa powinien być dobra podstawą do naprawy poziomu nauczania i wychowania młodzieży, a także przystosowania jej do rynku pracy. Nie wspomniałam tu o innych ważnych proponowanych zmianach systemowych, które niewątpliwie będą wpływać na wzmocnienie ustroju szkolnego. Jednakże mogą być one tematem rozważań w innym artykule. Podobnie jak problematyka zadbania o bezbolesne przejście z systemu gimnazjalnego na system proponowany.

Czeka nas kilkuletni okres przejściowy wprowadzający nową strukturę szkolnictwa w szkołach publicznych i niepublicznych. Zmiany rozpoczną się od roku szkolnego 2017/2018. Uczniowie klasy VI szkoły podstawowej z roku szk. 2016/2017 staną się uczniami VII klasy szkoły podstawowej. W tymże roku szkolnym nie będzie prowadzony nabór do gimnazjów. Tym samym nastąpi stopniowe wygaszanie tych szkół. Proponowane rozwiązania systemowe zapewniają przechodzenie nauczycieli z byłych szkół do szkół tworzonych w ramach nowego systemu. Wszelkie zapowiedzi o zwalnianiu nauczycieli są według mnie bezzasadne. Nauczyciele będą mieć pracę, bo przecież liczba dzieci i klas się nie zmieni.

Grażyna Szarama

  

Likwidacja gimnazjów budzi emocje. Andrzej Dec nie daje za wygraną. MEN woli dyskutować o innych problemach.
Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
Shepard> "... Zmiany w polskiej oświacie są niezbędne. O ich kierunkach nie da się rozmawiać, jeśli nie zauważa się potrzeb dzieci, tylko za wszelką cenę chce się skrytykować władzę za chęć przeprowadzenia reform... " Zdanie, z którym nie sposób się nie zgodzić. Jedno z pierwszych chyba, które padło z areny tej dziwnej, bardzo politycznej wojny podjazdowej - przypominające, że CEL gdzieś nam się po drodze zgubił. Bo właśnie uczniowie - dzieci i młodzież szkolna są w tej wojence najmniej ważni i jednocześnie - najbardziej pokrzywdzeni. Upadek nasza edukacja zaliczyła jakiś czas temu, po pierwszej reformie, która rozwaliła system 8 klasowych podstawówek. Potem było już tylko coraz gorzej. Nawet w znienawidzonym okresie PRL'u wszystko działało lepiej. I podpieranie się jak kulawy na sękatym kiju wynikami ?europejskich? testów ? nie odczaruje rzeczywistości. Współczesna szkoła nie dość, że nie potrafi niczego nauczyć ? to w większości przypadków czyni rzecz jeszcze gorszą: zabija w uczniach naturalną ciekawość świata, kreatywność i spontaniczność. Słabo przygotowani nauczyciele (wiem co piszę, miałem przyjemność obserwować czynnie i z bliska procedury ?kształcenia? przyszłych nauczycieli na poziomie uczelni wyższej?) nie mają żadnych patentów na poprowadzenie interesującej narracji. Oczywiście ? istnieje jeszcze stara kadra, wykształcona w lepszych czasach (bez tabletów nawet?), której przedstawiciele mają sprawdzone recepty na przekazywanie wiedzy i wychowanie? ale jeśli odejdą (bo w końcu odejdą) ? skończy się dzień dziecka. Nie wiem czy przywrócenie dawnego systemu poprawi sytuację. To bardzo trudna i delikatna kwestia. Było nie rozwalać tego co dobrze działało ? ale czasu się cofnąć nie da? Wiem natomiast, że jeśli współczesna szkoła nie zaoferuje uczniom towaru z najwyższej półki, nie sprawi, że mali i duzi będą przychodzili do niej jak na spektakl do teatru ? współczesną szkołę będzie można zamknąć? i zbudować więcej centrów nauki. Kolejny raz powołam się na słowa prof. Łukasza Turskiego, który powiedział, że powinniśmy przede wszystkim uczyć dzieci ? a nie przedmiotów? Bo więcej pożytku będzie z faktu, że mały Jaś albo duża Małgosia ? zrozumie dlaczego zimą poślizgnął/poślizgnęła się na lodzie ? niż z tego, że wypełni jak robot kilka kartek testu? Ale tego ? nie da się osiągnąć pikietując, demonstrując i pyskując w politycznej połajance? P.P.
Tom> Jak edukacja ma wydawać dobry plon, jak sami edukujący wymagają edukacji. Ryba psuje się od głowy i ta zasada ma tu doskonałe zastosowanie.
Joanna> Brawo pani Grażyno. Gdyby taka świadomość była udziałem polityków podejmujących decyzje, szkoła w Polsce dzisiaj byłaby inna. Proszę nie przejmować się atakami platformy bo oni nienawidzą wszystkiego co chce wprowadzić obecny rząd. Ale ludzie widzą kto ma dobrą a kto złą wolę i tamci mogą tylko na ślepo krytykować.
 



MAPA dokładnie pokazuje problem. Brygada amerykańska i wojska sojuszu to tylko pierwszy krok zabezpieczenia.
Władze Rzeszowa nadal po omacku planują zmiany granic. W tym roku efekt może być niespodziewany i kosztowny.
Druga debata o kulturze ma być znacznie szersza. Będzie dyskusja o Szajnie, o radzie kultury i o specjalnym portalu.
Opinia prezesa Adama Węgrzyna o sposobie rozszerzania miasta. Uważa, że proces ten trzeba przemyśleć na nowo.
W tym tygodniu będzie przebywał w Rzeszowie prezydent RP. Kongres 590 ma zapoczątkować w mieście ważne wydarzenia.
Sytuacja nie jest jednoznaczna. Andrzej Dec przytacza wiele opinii, że reforma edukacji idzie w złym kierunku.
Jeszcze niedawno nikt się tego nie spodziewał. Na wschód od nas tworzą się nowe szanse dla bezpieczeństwa Polski.
Proste prawdy o zmianach w edukacji
Dyrektor szkoły wyraża odmienny pogląd od Andrzeja Deca i odrzuca kierowanie się antagonizmami partyjnymi.
Ujawniony program modernizacji naszej armii weryfikuje zamówienia. A Podkarpacie to rdzeń polskiej zbrojeniówki.
Likwidacja gimnazjów budzi emocje. Andrzej Dec nie daje za wygraną. MEN woli dyskutować o innych problemach.