Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2017.09.25

Polska, Węgry, Europa – sztuka i polityka

Węgry wydobywają na światło dzienne jedno z zapomnianych monumentalnych dzieł węgierskiego malarza Vilmosa Aba-Novaka. To nie tylko dowód na dawne mocne związki Polski i Węgier, ale także manifestacja dalekosiężnych obecnych planów Budapesztu.

Wspominając długą historię Polski często wpadamy w stereotyp, że jest ona związana zwykle z wydarzeniami rozgrywającymi się na kierunkach wschód-zachód: od Francji przez Niemcy do Ukrainy i Rosji. Trochę w cieniu tych wydarzeń kryją się równie ważne wydarzenia dla nas, które wiążą dzieje Polski z krajami na południe od nas, z krajami oddalonymi od Podkarpacia o naprawdę krótki dystans. Szczególnie dotyczy to Węgier. Zakończona właśnie wizyta premiera Viktora Orbana w Polsce pokazała nam, że silne związki naszych dwóch państw mają nie tylko podłoże historyczne ale wynikają jak najbardziej ze współczesnych potrzeb. Najwyraźniej obu rządom, węgierskiemu i polskiemu, coraz bardziej zależy na długoletnim sojuszu opartym o wspólne interesy w obronie niezależności państw europejskich nie tylko przed tradycyjnymi naciskami ze wschodu, ale także przed zawłaszczająca sobie coraz więcej uprawnień biurokracją z Brukseli.

Ciekawy epizod w chęci umocnienia zbliżenia Węgier i Polski stanowi zakup przez rząd Węgier serii pięciu obrazów z początku XX wieku węgierskiego malarza Vilmosa Aba-Novaka poświęconych tematyce polsko-węgierskiej, a będących dotychczas własnością prywatnej galerii. Obrazy zostały namalowane w 1939 roku na zamówienie rządu w Budapeszcie w celu organizacji węgierskiej wystawy w Warszawie, tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej. Teraz rząd węgierski chce odświeżyć ich pamięć i uczynić je artystyczną ilustracją obecnej polityki międzynarodowej. To nie pierwszy raz, kiedy sztuka staje się także wyrazem dążeń politycznych.

Wspomniane obrazy Vilmosa Aba-Novaka są ciekawym dziełem. Stanowią serię pięciu wielkoformatowych płócien (ok. 2,4 m x 2,2 m) prezentowanych jako jedna całość o długości prawie 12 metrów. Aba-Novak, przedstawiciel modernizmu w malarstwie, znany był także jako grafik i twórca wielkich fresków w budynkach sakralnych, stąd być może specyficzna koncepcja przywołanego dzieła. W każdym razie monumentalizm serii obrazów doskonale wpasował się w zamówienie władz węgierskich chcących w spektakularny sposób podkreślić związki historyczne i polityczne z Polską.

W centralnej części serii przedstawiony jest wizerunek dwóch żołnierzy, Węgra i Polaka. Każdy z nich trzyma dłoń w geście przysięgi, a jednocześnie wspólnie podtrzymują średniowieczny miecz. Opis do obrazu brzmi: „Wspólnie wylana krew bohaterów polskich i węgierskich obowiązuje”. Po bokach tego centralnego obrazu lokowane są cztery inne, na których przedstawione są postaci historyczne zaangażowane w dzieje obu narodów.

Zacznijmy od Polaków. Po skrajnej prawej stronie cyklu widnieje król Polski Władysław Warneńczyk, który dowodząc rycerstwem chrześcijańskim poległ w Bułgarii pod Warna w 1444 roku; jego tragiczna w skutkach wyprawa miała na celu zagrodzić drogę inwazji muzułmańskiej na Węgry, Bałkany i inne kraje centralnej Europy.

Następną postacią jest król Polski Jan III Sobieski; ten wsławił się u naszych pobratymców odpierając w 1683 roku równie groźną nawałę turecką pod Wiedniem, co doprowadziło w krótkim czasie do wyzwolenia ziem węgierskich spod islamu i ich zjednoczenia, choć na razie pod panowaniem Habsburgów.

Obok artysta namalował genialnego wojskowego i wynalazcę, generała Józefa Bema, którego Węgrzy pamiętają jako naczelnego wodza wielkiego powstania węgierskiego z 1848 roku; powstanie to było jedną z przyczyn dla których Habsburgowie niedługo potem zdecydowali się przekazać Węgrom znaczną autonomię w ramach przekształcenia swojego cesarstwa w Monarchię Austro-Węgierską.

Czwartym bohaterem malowidła jest marszałek Józef Piłsudski; jawił się on Węgrom w okresie między pierwszą a druga wojną światową jako przywódca jedynego bliskiego sąsiada, który mógł być sojusznikiem Węgier w ich skomplikowanej sytuacji międzynarodowej w tym czasie. Oba państwa nie tylko były zagrożone naporem komunistycznym ze wschodu, ale nie mogły liczyć na odruchy przyjaźni także na innych swoich granicach.

A oto malarskie postacie Węgrów. Najbardziej po prawej widoczny jest król Węgier Karol Robert z dynastii Andegawenów; był on żonaty z polską księżniczką Elżbietą Łokietkówną i zawarł długoletni sojusz z ostatnimi władcami Polski z dynastii Piastów: Władysławem Łokietkiem, potem z Kazimierzem Wielkim; sojusz ten miał fundamentalne znaczenie dla zahamowania ekspansji większości polskich sąsiadów i uratował byt Królestwa Polskiego.

Druga malarska postać jest Polakom znacznie lepiej znana; to królewna Jadwiga, wnuczka Karola Roberta i Elżbiety Łokietkówny, która po przyjeździe z Węgier do Krakowa została koronowana nie na królowa, ale na króla Polski, a potem wraz z mężem Władysławem Jagiełłą stanęła u progu nowej epoki w dziejach naszego narodu.

Kolejnym Węgrem uwiecznionym w serii jest książę Siedmiogrodu Stefan Batory; po wygaśnięciu Jagiellonów wybrany został na jednego z królów Polski, a zapisał się w naszej historii przede wszystkim jako jeden z najwybitniejszych wodzów w wojnach z Moskwą.

Wreszcie ostatnią postacią zasłużona dla naszego kraju jest regent Węgier Mikołaj Horthy; jako przywódca narodowy w 1919 roku pokonał w swoim kraju rewolucję komunistyczną, a rok później w czasie inwazji bolszewików na Polskę spowodował, że Węgry praktycznie jako jedyny sojusznik dosyłały Warszawie kończącą się broń i amunicję w najbardziej dramatycznym momencie walk – i to w milionach sztuk. Po napaści Niemiec hitlerowskich na Polskę rząd Mikołaja Horthyego również zaryzykował bardzo honorową postawę, sprzeciwiając się Hitlerowi nie tylko w zatrzymaniu polskich wojskowych przedostających się na teren Węgier, ale także odmówił jakichkolwiek innych działań wymierzonych w nasz kraj.

Historia przedstawionych przez Vilmosa Aba-Novaka postaci pokazuje, jak bardzo splatają się losy Polski i Węgier, oraz jak dużej wspólnoty interesów naszych państw można się doszukiwać w przeszłości i obecnie. Ciekawe, jak często tylko dzięki sojuszowi naszych państw potrafiliśmy szczęśliwie wychodzić z różnych zakrętów dziejowych.

Dzieło Aba-Novaka malowane było jeszcze przed druga wojną światowa, ale obecne wydarzenia polityczne świadczą, że podobną potrzebę bliskości politycznej naszych państw obserwujemy dzisiaj. Znamienne, że chyba zarówno przywódcy węgierscy jak i polscy widzą to właśnie w ten sposób. To chyba spowodowało, że władze węgierskie postanowiły uczynić cykl wielkich obrazów swoistą manifestacja polityczna. Być może po prawie 100 latach olbrzymie malowidło Aba-Novaka znowu będzie można oglądać w Polsce.

Szahin

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
 
Węgry Polska Europa – sztuka i polityka
Węgrzy postanowili wydobyć na światło dzienne dawne malowidła będące manifestacją sojuszu naszych państw.
Mieszkańcy buczą, młodzież wściekła, a kolejne projekty Ferenca przepadają sromotnie. Czar jego rządów przygasa.
Ta rewolucja już się w świecie rozpoczęła. W Polsce także trwają prace nad elektrycznym samochodem dla miasta.
Na których osiedlach to się uda? Mieszkańcy coraz częściej chcą ograniczeń w dostępności terenu pod swoimi blokami.
Rezydent zaprosił na spotkanie inwestorów, a nie sąsiadów kontrowersyjnych wieżowców. Czeka go NIESPODZIANKA.
Kolejna inwestycja miejska idzie w odstawkę, a prezydent Ferenc próbuje to tłumaczyć marzeniem o antycznej Grecji.
W terenach rekreacyjnych będzie więcej komercji. Wizja wciąż się zmienia, ale pewne jest, że będzie atrakcyjnie.
To miasto powiatowe powinno być wzorem dla Rzeszowa. Tam wiedzą jak zawstydzić wykonawcę naszej ul. 3 Maja.
Ekolodzy zażądali, aby przed budową tego obiektu inwestor wyłapał z ziemi i przesiedlił na inną działkę wszystkie krety.
Nie tylko płyty granitu są źle ułożone. Prawdopodobnie kostka granitowa w ogóle nie spełnia wymogów zlecenia.