Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2017.04.18

W Parku Sybiraków zainwestuje deweloper?

Czy miasto przegapiło zabezpieczenie trwałości Parku Sybiraków poprzez nieuchwalenie planu miejscowego? Tereny parku zaczęli odzyskiwać właściciele prywatni, którzy na pewno będą chcieli wykorzystać je jak najbardziej komercyjnie do celów budowlanych.

Widok działki w Parku Sybiraków, w stosunku do której zapadła decyzja o zwrocie.

W Parku Sybiraków właśnie trwa proces zwrotu działek właścicielom prywatnym. Pierwsze wnioski o zwrot tych działek wpłynęły do miasta kilka lat temu. Impulsu do tego dodały ogłoszone plany prezydenta Ferenca sprzedaży części terenów parku właścicielowi galerii Nowy Świat celem budowy w tym miejscu Aquaparku. Nic dziwnego, że posiadacze roszczeń do tych terenów woleli sami stać się właścicielami atrakcyjnych gruntów. Oprócz oburzenia mieszkańców, był to główny powód, chociaż mało znany, dlaczego prezydent nie mógł dalej forsowa zabudowy części terenów parku.

Po długiej procedurze, w lutym i marcu tego roku starostwo rzeszowskie, rozpatrujące wnioski o zwrot, w większości wydało odmowne decyzje zwrotowe. I to jest dobra wiadomość. Stronom przysługuje jednak odwołanie do wojewody, a potem do sądu. Nie można dziś przewidzieć, jakie rozstrzygnięcia prawne tam zapadną.

W stosunku do dwóch działek starostwo jeszcze nie podjęło decyzji.

W przypadku zwrotu jednej działki, tej leżącej najbliżej budynków WSIiZ (na mapie zaznaczonej czerwoną obwódką) starostwo wydało natomiast decyzję pozytywną. Według informacji uzyskanej przeze mnie od urzędników miejskich, miasto nie odwołało się od tej decyzji do wojewody (nie znam powodu dlaczego?) i ta decyzja o zwrocie (jako jedyna w tym momencie) stała się ostateczna.

Działki w Parku Sybiraków, w stosunku do których zgłoszono roszczenia.

Nie ma przeszkód, aby na zwróconej działce nowy właściciel uzyskał decyzję o warunkach zabudowy, a potem doprowadził do zabudowy nieruchomości. Działka ma dostęp do drogi publicznej (ul. Rudnickiego), sprzyjające ukształtowanie (obniżenie terenu) umożliwia zaprojektowanie w niecce kondygnacji parkingu, a doskonałe walory komercyjne (świetny widok z mieszkań przyszłego budynku na pozostałą część parku) w oczywisty sposób windują cenę nieruchomości w górę. Ale co najważniejsze, wydanie decyzji o warunkach zabudowy ułatwia fakt, że teren parku wciąż nie ma uchwalonego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Podobnie rzecz ma się w stosunku do innych działek, gdyby zostały ostatecznie zwrócone.

Spójrzmy teraz na temat okiem publicznych użytkowników. Czy park miejski, od lat starannie zagospodarowany i tłumnie uczęszczany przez mieszkańców, to dobre miejsce na rozwijanie intensywnego budownictwa? Na to pytanie już raz mieszkańcy os. Andersa odpowiadali i w swojej olbrzymiej większości nie mieli wątpliwości, że nie.

Zagwarantowanie istnienia parku w jego całości jest możliwe tylko poprzez uchwalenie Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego z przeznaczeniem terenu na zieleń publiczną. Kilka lat temu udało się nam przekonać prezydenta, aby w podobny sposób ochronić tereny rekreacyjne na sąsiednim osiedlu Krakowska Południe. Liczę, że obecnie prezydent także przychyli się do naszego wniosku. Tym bardziej dziwnym wydaje się więc fakt, że prace nad planem dotyczącym Parku Sybiraków trwają od 6 lat (albo nawet dłużej), a prezydent wciąż nie skierował go do uchwalenia przez radę miasta. W lipcu 2013 roku, a wiec sporo czasu temu, radni przyjęli nawet apel do prezydenta o przyśpieszenie prac, niestety wszystko wskazuje, że zostały one zahamowane.

Nie wiem, czy to celowe działanie, ale na pewno duży błąd. Miasto ma obowiązek chronić przed zabudową parki, takie jak Park Sybiraków. To od lat utrwalone miejsce wypoczynku. W Rzeszowie często musimy decydować o przeznaczeniu pod inwestycje pustych terenów, które wielu chciałby widzieć jako zieleń. Mimo wszystko to dobrze, bo nie każda łąka musi być parkiem, a wspieranie inwestycji też ma ważną rolę miastotwórczą. Potraktowanie jednak w ten sposób nawet tylko fragmentu Parku Sybiraków byłoby niepowetowaną stratą. Co innego dzika łąka, a co innego dobrze przemyślane tereny rekreacyjne zaprojektowane wiele lat temu razem z powstającym osiedlem Andersa.

Jeśli ktoś natomiast boi się o prawo własności osób posiadających roszczenia do działek, to nic straconego. Po jak najszybszym uchwaleniu planu miejscowego (mam nadzieję, że prezydent jednak przekona się do tego), osobom przysługującym zwroty miasto może zaoferować w zamian inne działki inwestycyjne, których zabudowa znacznie lepiej wpisze się w ład przestrzenny miasta niż nowe bloki w Parku Sybiraków.

Robert Kultys

W głębi działka w Parku Sybiraków, w stosunku do której zapadła decyzja o zwrocie.

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
pisul maximus> ” … Zagwarantowanie istnienia parku w jego całości jest możliwe tylko poprzez uchwalenie Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego z przeznaczeniem terenu na zieleń publiczną …” Pan Robert z PIS. Partia ma w nazwie prawo i sprawiedliwość! A jakie to prawo i jaka to sprawiedliwość gdy sąd wyrokiem oddaje właścicielowi jego działkę jak się okazuje niesłusznie mu zabraną przez państwo a inny przedstawiciel tego samego państwa wesoły pan radny chce uchwalić na PRYWATNEJ już WŁASNOŚCI teren na zieleń PUBLICZNĄ? W Kielcach właściciele działek za podobne praktyki domagąją się sądownie odszkodowania: kielce.wyborcza.pl/kielce/1,47262,19543987,miasto-zaplaci-odszkodowania-za-plany-zagospodarowania-pozwy.html
conior> To wszystko złośliwość prezydenta. Mści się teraz chyba za protesty mieszkańców w sprawie jego ukochanego aquaparku.
mam kota> Teraz dzieci nawet grają w piłkę na komputerze. Park większe pół roku pusty bo zimno. Za dużo ziemia kosztuje żeby miała tylko służyć na miejsce wypróżniania się psów
Seba> Co on tak nienawidzi deweloperów?
berni> On jest z Radomia. Nie może patrzeć na rozwój miasta i dlatego nie ma takiej inwestycji której by nie zablokował.
Niedzielny obserwato> On nienawidzi Rzeszowa
 
Węgrzy postanowili wydobyć na światło dzienne dawne malowidła będące manifestacją sojuszu naszych państw.
Mieszkańcy buczą, młodzież wściekła, a kolejne projekty Ferenca przepadają sromotnie. Czar jego rządów przygasa.
Ta rewolucja już się w świecie rozpoczęła. W Polsce także trwają prace nad elektrycznym samochodem dla miasta.
Na których osiedlach to się uda? Mieszkańcy coraz częściej chcą ograniczeń w dostępności terenu pod swoimi blokami.
Rezydent zaprosił na spotkanie inwestorów, a nie sąsiadów kontrowersyjnych wieżowców. Czeka go NIESPODZIANKA.
Kolejna inwestycja miejska idzie w odstawkę, a prezydent Ferenc próbuje to tłumaczyć marzeniem o antycznej Grecji.
W terenach rekreacyjnych będzie więcej komercji. Wizja wciąż się zmienia, ale pewne jest, że będzie atrakcyjnie.
To miasto powiatowe powinno być wzorem dla Rzeszowa. Tam wiedzą jak zawstydzić wykonawcę naszej ul. 3 Maja.
Ekolodzy zażądali, aby przed budową tego obiektu inwestor wyłapał z ziemi i przesiedlił na inną działkę wszystkie krety.
Nie tylko płyty granitu są źle ułożone. Prawdopodobnie kostka granitowa w ogóle nie spełnia wymogów zlecenia.