Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2012.06.18

Czy kładka wytrzyma miłość tylu par?

Piesza kładka na Wisłoku ma coraz większy ciężar do zniesienia. Otóż jest to szaleńcza miłość wielu młodych, zakochanych par. Tak jest w wielu miastach i w wielu miastach przymyka się na to oko.

Kłódka na moście a klucz w Wisłoku.

Pogoda ostatnio nas nie rozpieszczała, zatem gdy wczoraj na idealnie błękitnym niebie znowu pewnie zaprezentowało się słoneczko, natychmiast z tego skorzystałam i wybrałam się na spacer. Kierunek jaki sobie obrałam to Olszynki nad Wisłokiem. Zwiedziłam oba brzegi rzeki i gdy wracałam do domu szczególniej przyglądnęłam się kładce biegnącej z Nowego Miasta na Planty. Dawno tu nie byłam i zdziwił mnie widok małych kłódek, które w różnych miejscach zdobiły poręcz mostka. Naliczyłam ich dość sporo, były różnej wielkości i koloru. Niektóre to takie zwykłe, które można kupić w każdym technicznym sklepie, inne były bardziej wyjątkowe. W ich wypadku ktoś się postarał, zamówił konkretny rozmiar, kolor i grawer.

No właśnie, na większości był grawer. Bo w tych wszystkich kłódkach była jedna zasadnicza rzecz, która łączyła je, bez względu na ich zwyczajność lub niezwyczajność. A mianowicie były na nich wyryte lub pięknie wygrawerowane imiona zakochanych par z datą.

Niektórzy przechodnie w ogóle nie zwracali na kłódki uwagi, pewnie przywykli do ich widoku mijając je codzienne. Albo po prostu nie robiły na nich żadnego wrażenia, nawet jeśli widzieli je po raz pierwszy. Jednak kilku przechodniów, tak jak ja, poświeciło niezwykłemu bądź co bądź widokowi więcej uwagi. Przechodząc skupiali dłużej wzrok na kłódkach, lub nawet zatrzymywali się, żeby poczytać co jest na nich napisane. Dziewczyny dyskutowały o nich ze swoimi partnerami lub po prostu kompanami letniej, sobotniej przechadzki. Pewna para zatrzymała się nawet na dłużej, kiedy ja stałam przy poręczy. Pewnie bardziej zwrócili uwagę na kłódki przez moją osobę, ale z niezwykłym zachwytem czytali kolejne imiona i w końcu stwierdzili, że muszą tu przyjść wieczorkiem i też sobie sprezentować taką kłódkę, jako symbol ich miłości. Całując się z obopólną fascynacją odeszli.

Ja spojrzawszy w dal i trzymając jedną z takich kłódek w ręce przypomniałam sobie jedną ze swoich podróży do Paryża, tam po raz pierwszy widziałam takie zjawisko, spacerując przez Pont des Arts, przerzucony nad Sekwaną pomiędzy Pałacem Sztuk Pięknych (tak nazywano Luwr), a siedzibą Akademii Francuskiej. To bardzo sławny most, właściwie to kładka dla pieszych w Paryżu. Jego oficjalna nazwa w tłumaczeniu brzmi Most Sztuk Pięknych, ale od 2008 roku posiada również nieoficjalną nazwę - most zakochanych. Zakochani wierzą, że poprzez zamknięcie swojej miłości na kłódkę i wyrzucenie klucza do wód Sekwany, ich miłość będzie trwać wiecznie.

Wiadomo nie od dziś że Paryż jest miastem miłości, więc jak najbardziej pasuje tam taki most, ale warto zaznaczyć że tradycję tę zapoczątkowano nie w Paryżu, a u naszych sąsiadów Rosjan w Petersburgu. Dziś już w wielu miastach Europy można zauważyć ten romantyczny zwyczaj i co za tym idzie jego uciążliwość. Podobno zbyt duża ilość kłódek na sławnej kładce zakochanych w Paryżu spowodowała, że władze miejskie co jakiś czas ukradkiem usuwają symbole miłości, a zakochani ze względu na ich mnogość i brak miejsca, przenieśli się na inny most paryski zwany „biskupim”, nieopodal Katedry Notre Dame. Jednak to Most Zakochanych jest tym najważniejszym celem turystycznym na mapie Paryża, szczególnie dla zakochanych turystów.

Most Zakochanych w Paryżu.

Czasami miłość choć piękna, bywa niewygodna, szczególnie dla tych którzy nie są jej głównymi bohaterami i wtedy bywa problematyczna. Wokół tej „miłości w kłódkach” na wielu europejskich mostach, niektóre władze miejskie toczą boje o ich usunięcie. Na przykład w Rzymie, toczy się prawdziwa kłódkowa wojna, władze chcą by kłódki z mostów zniknęły, a opozycja w głosie protestu oskarża ja o, uwaga „wojnę przeciwko miłości”.

No cóż lepiej żeby polityka nie mieszała się do miłości, z zasady będzie przegrana. Bo jak to mówią miłość, jeżeli prawdziwa, przetrwa wszystko i wszystkich którzy są jej przeciwni.

Ale wróćmy do Rzeszowa i naszej zakłódkowanej kładki. Czy wiecie kto rozpowszechnił zwyczaj wieszania tych symboli miłości na moście? Film, a dokładniej nakręcony we Włoszech film „Ho voglia di te (Pragnę Cebie)” według powieści Federico Moccia. Bohaterowie filmu, oczywiście zakochani, zawieszają kłódkę na latarni jednego z rzymskich mostów, a klucz wyrzucają do Tybru.

Bardzo cieszę się, że zwyczaj ten dotarł i do naszego miasta. Nie wiem co prawda, co na to rzeszowskie władze, bo w innych miastach oficjalnie nie można obwieszać mostów kłódkami. A to ze względu na zagrożenie budowlane, zbyt duże obciążenie mostu może być niebezpieczne. Jednak zwyczaj ten tak mocno przyjął się w wielu miastach Europy, że władze dają tam na to ciche przyzwolenie. Tylko od czasu do czasu usuwa się nadmierną ilość pamiątek dla dobra mostu..., a może także dla dobra miłości, która mogłaby w końcu niechlubnie zatonąć.

Pytanie tylko, co będzie wtedy gdy ktoś zamknie na moście kłódkę w przypływie euforii wierząc, że zamyka tam miłość na zawsze... I nagle okaże się, że to nie to... Co zrobić w takim przypadku? Jeżeli kłódka wisi, a klucz leży sobie gdzieś na dnie Wisłoka. Można mieć tylko nadzieję, że służby miejskie w obawie przed utratą kładki postanowią poświęcić miłosne kłódki, albo samemu pod osłoną nocy pojawić się na rzeszowskiej kładce z sekatorkiem i rozwiązać ten „miłosny problem”? To tak na zakończenie z lekkim uśmiechem.

Viperis

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
Rija> Z tego co widziałam w innych miastach to w Rzeszowie na razie mało jest tych kłódek. Bywa, że na barierkach są całe tony tych eksponatów.
gość > Dla mnie to głupota.
Malutka> Też jakoś do mnie nie przemawia taki rodzaj deklaracji dozgonnej miłości. A jak się jednak jednej ze stron odwidzi, to co? Piłka do metalu i rzezanie kłódeczki? ;)
Monika> Bo ktoś, to dlaczego nie ja? I niby robimy to żeby się wyróżnić, a w rzeczywistości wyróżniają się Ci, którzy tego nie zrobili ;-)
 
Zamek w Dębnie jest wyjątkowy w skali kraju. Jako jeden z nielicznych zachował kształt i bogactwo sprzed wieków.
Gdy mamy już działkę i niezbędne finansowanie, nadchodzi pora na trudny wybór projektu wymarzonego domu.
Plany inwestorów: Kamila Foka i Mariusza Cybulskiego na rozwój historycznego śródmieścia miasta.
Statystyki dotyczące czytelnictwa w Rzeszowie i w kraju różnią się. To fenomen, czy specyfika naszych bibliotek?
W Odrzykoniu znowu weryfikuje się wiedza o rycerstwie. Mity powoli ustępują miejsca prawdziwemu obliczu historii.
W mieście czy na przedmieściu? Ceny działek bardzo różne ale i jedne i drugie działki mają swoje dobre i złe strony.
Czy kładka wytrzyma miłość tylu par?
Kładka na Wisłoku ma coraz większy ciężar do zniesienia. W wielu miastach przymyka się po prostu na to oko.
Tuż przed Dniem Ojca warto przyjrzeć się, jak bardzo zmieniły się modele wielu rodzin. Ojciec stał się inny.
Ktoś wykonał ruch godny pochwały. Po banalnych koszach z Dubaju, w śródmieściu pojawiły się nietypowe drzewka.
Szkoły integrujące dla dzieci niepełnosprawnych to wymóg współczesności. Tyle, że efekty ich działań mogą szkodzić.