Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2012.06.11

„Przenośne drzewa” na Grunwaldzkiej

Ktoś we władzach miasta wykonał ruch godny pochwały. Po banalnych koszach rodem z Dubaju, w śródmieściu pojawiły się nowe drzewka. Ożywienie ulicy Grunwaldzkiej wymaga jednak kolejnych działań.

Upiększanie miasta stało się od dłuższego czasu głównym mottem samorządowych decydentów w Rzeszowie. Ich wysiłki nie zawsze wydawały dobre owoce. Tak jak chociażby dyskusyjną była wyprawa do Dubaju po pomysł, aby nasze rodzime kosze na śmieci pomalować w kwiatki. Coś co sprawdziło się w półpustynnym, a w półnowoczesnym pejzażu Bliskiego Wschodu, u nas stworzyło obraz banalny, wręcz kiczowaty.

Jednak inny pomysł na upiększenie miasta godzien jest zauważenia i pochwały. Ostatnio na deptaku ulicy Grunwaldzkiej pojawiły się niewysokie, kształtne drzewka ustawione równym rządkiem na całej jego długości. Drzewka rosną w ciężkich donicach z metalowymi, kutymi obudowami, których design jest może prosty, ale bardzo dobrze pasuje do stylizowanych latarni współtworzących klimat tej ulicy. Drzewka na razie nie są zbyt bujne, ale należy się spodziewać, że już po paru latach ich owalne korony będą bardzo przyjemną, zieloną ozdobą ulicy.

Przeglądając stare fotografie Rzeszowa, te sprzed 100 lat, widać bardzo podobne drzewka o kulistych koronach, rosnące na ulicy 3 Maja. Jednak po tamtych okazach nie ma już śladu. Może nowy sposób na „drzewko przenośne” sprawdzi się w zupełnie nowej epoce. Na pewno wiele będzie zależało od kultury przechodniów. Miejmy nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy złamać młody pień dla swoistej zabawy.

Ulica Grunwaldzka od dłuższego czasu pozostawała nieco w cieniu zagospodarowującego się rynku i ulicy 3 Maja. Na tle tych najsympatyczniejszych traktów miasta, Grunwaldzka stawała się ostatnio coraz bardziej cicha i zaniedbana. Nawet kolejne popularne sklepy zaczęły stąd uciekać, a ich miejsce zajęły banki. Nie była to dobra oznaka. Doświadczenia innych miast pokazały, że im więcej na jakiejś ulicy pojawia się banków, tym szybciej pieszy ruch uliczny zaczyna na niej pustoszeć.

Podobnie zresztą sytuacja wyglądała na 3 Maja. Jednak na tej ulicy miesiące wiosenne przyniosły znacznie ożywienie. Powstały nowe kawiarnie i stoliki pod parasolkami, a na gęstych ławeczkach spotyka się coraz więcej ludzi. Ten większy ruch powoduje pojawianie się ulicznych grajków i w ten sposób uliczne życie rozwija się coraz bardziej.

Grunwaldzka nie ma tyle szczęścia. Wprowadzenie nowej zieleni na ulicę to bardzo dobry pomysł. Ale to tylko początek niezbędnych zmian. Przydałoby się tu przede wszystkim więcej ławek i miejsc do zatrzymania się. Placyk przy studni we wlocie ulicy Bernardyńskiej aż prosi się, żeby stać się wygodniejszym i atrakcyjniejszym miejscem spotkań. Ilość gastronomii zależy tylko i wyłącznie od prywatnych przedsiębiorców, ale McDonald’s i Kebab to trochę za mało, żeby ludzie chcieli odwiedzać tą ulicę.

Co mogłyby zrobić władze miasta? Mogą przede wszystkim ożywić wspomniany placyk przy studni. Przecież organizując tyle imprez w rynku, władze mogą odpowiednio rozdzielać je i ożywiać różne fragmenty miasta. Placyk przy studni mogłoby stać się tradycyjnym miejscem organizacji jednej z nich. W tamtym roku była tu na przykład dziecięca scena w Dniu Dziecka. Szkoda, że nie powtórzono tego i w tym roku.

Ożywienie placyku to także pole do popisu dla organizacji społecznych i młodzieżowych, ale i tu pomocna byłaby inspiracja ze strony miasta. Wiadomo, że każdy najchętniej chciałby nawet najmniejszą inicjatywę zorganizować w rynku. Ale Grunwaldzka ma to, czego nie ma żadna inna ulica. Jest długa i ze spadkiem. A to wymarzone warunki do organizacji wyścigów pojazdów bez napędu, deskorolek, hulajnog, modeli itp.

Zaczynam fantazjować, więc na tym skończę. Od czerwca z ulicy Grunwaldzkiej na dwa miesiące znika większość studentów Uniwersytetu. Może właśnie w tych miesiącach powinno obrodzić oryginalnymi pomysłami na zjazd Grunwaldzką?

Szahin

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
Malutka> Zobaczcie sobie widokówkę nr 188 :) [url]http://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/pubindex?startint=180&attId=${stringAtt}&dirids=20[/url] A tutaj - nr 222 [url]http://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/pubindex?startint=220&attId=${stringAtt}&dirids=20[/url]
 
Zamek w Dębnie jest wyjątkowy w skali kraju. Jako jeden z nielicznych zachował kształt i bogactwo sprzed wieków.
Gdy mamy już działkę i niezbędne finansowanie, nadchodzi pora na trudny wybór projektu wymarzonego domu.
Plany inwestorów: Kamila Foka i Mariusza Cybulskiego na rozwój historycznego śródmieścia miasta.
Statystyki dotyczące czytelnictwa w Rzeszowie i w kraju różnią się. To fenomen, czy specyfika naszych bibliotek?
W Odrzykoniu znowu weryfikuje się wiedza o rycerstwie. Mity powoli ustępują miejsca prawdziwemu obliczu historii.
W mieście czy na przedmieściu? Ceny działek bardzo różne ale i jedne i drugie działki mają swoje dobre i złe strony.
Kładka na Wisłoku ma coraz większy ciężar do zniesienia. W wielu miastach przymyka się po prostu na to oko.
Tuż przed Dniem Ojca warto przyjrzeć się, jak bardzo zmieniły się modele wielu rodzin. Ojciec stał się inny.
„Przenośne drzewa” na Grunwaldzkiej
Ktoś wykonał ruch godny pochwały. Po banalnych koszach z Dubaju, w śródmieściu pojawiły się nietypowe drzewka.
Szkoły integrujące dla dzieci niepełnosprawnych to wymóg współczesności. Tyle, że efekty ich działań mogą szkodzić.