Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2011.11.14

Głupia architektura wpływa na Ciebie...

Tragicznie zmarły w tym roku, najwybitniejszy polski architekt ostatniego dwudziestolecia – prof. Stefan Kuryłowicz stwierdził kiedyś, że architektura dzieli się nie na ekologiczną, modernistyczną, postmodernistyczną, hi-tech, low-tech itp., tylko po prostu na mądrą i głupią. Skoro tak, to może warto przyglądnąć się temu co można określić mianem architektury mądrej lub głupiej.

Piękna przestrzeń publiczna w centrum Barcelony.

O ile w wypadku kierunków stricte inżynieryjnych sprawa jest stosunkowo prosta, bo albo budynek stoi, albo się wali, to w wypadku dziedziny na poły humanistycznej, jaką jest architektura nie jest to już takie oczywiste. Najlepszą metodą oceniania architektury jest z pewnością osąd samych jej użytkowników, problem jednak w tym, że oczekiwanie na opinie już po wybudowaniu danego obiektu jest ze względu na koszty (zarówno finansowe jak i społeczne) niezbyt rozsądne. Z budynkiem, który dopiero po wybudowaniu okazał się być czymś fatalnym niewiele da się już zrobić.

Na szczęście jest jeszcze inny sposób oceny. Podobnie jak w wypadku innych dziedzin ludzkiej aktywności, dzięki obserwacji praw rządzących światem i analizie własnych działań, ludzie dopracowali się kanonu zasad kształtowania przestrzeni, które niezależnie od obowiązujących mód i stylów, pozwalają ocenić skuteczność propozycji architektów, jeszcze zanim zostaną one zrealizowane. Kilka takich żelaznych reguł przytaczam poniżej:

Przestrzenie publiczne

W każdym mięście potrzebne są place, będące „publicznymi pokojami”, w których spotykają się ludzie. Jednak gdy są one zbyt duże, sprawiają wrażenie wymarłych i opuszczonych. Tymczasem architekci i urbaniści mają dziwną tendencję do projektowania zbyt dużych przestrzeni publicznych, które dobrze wyglądają na rysunkach, ale w rzeczywistości sprawiają wrażenie wymarłych. Dzieje się tak, ponieważ konstrukcja ludzkich zmysłów powoduje, iż trudno nam nawiązać kontakt z kimś kto jest zbyt daleko od nas. Doskonałą analizę tego zjawiska przedstawił Edward T. Hall w książce „Ukryty wymiar”. W praktyce optymalna odległość pomiędzy pierzejami placu to 18 - 21 metrów. Z obserwacji wynika również, że przestrzeń robi wrażenie opustoszałej, gdy na jednego jej użytkownika przypada więcej niż 30 m2 powierzchni.

Rozległy i pusty plac w Padwie.

Miejsca zacienione

Nigdzie na świecie, w żadnej kulturze place miejskie zlokalizowane w miejscach zacienionych nie zyskują społecznej akceptacji. W naszym klimacie oznacza to, że nie powinny być one lokalizowane po północnej stronie wysokich budynków, które rzucają długi cień. Ludzie z takich miejsc „uciekają”. Wolą przebywać na trawniku obok ruchliwej ulicy, niż na zacienionym miejskim placu. Dlatego też place powinny mieć ekspozycję południowo – zachodnią, a ochronę przed nadmiarem słońca powinny zapewniać podcienia i krużganki w parterach okalających je budynków.

Nawet dobrą architekturę w Kopenhadze źle jest eksponować z miejsc zacienionych.

Wielkie, monolityczne budynki

„Gmach Ministerstwa Prawdy — odbijał się zdecydowanie od wszystkich innych budowli w okolicy. Była to ogromna piramida z lśniącego białego betonu, pnąca się tarasami w górę na wysokość trzystu metrów.” Tak pisał George Orwell w powieści „Rok 1984”.

Z badań socjologicznych wynika, że ludzie nie lubią wielkich, monolitycznych i scentralizowanych budynków. Dotyczy to zarówno odwiedzających, jak i pracowników. Jedni narzekają na złą obsługę i ogólną atmosferę, drudzy na złe warunki pracy. Im większy, bardziej monolityczny i niezróżnicowany budynek, tym trudniej się w nim ludziom kontaktować. Pracownicy stają się wyłącznie anonimowym personelem, a odwiedzający czują strach i zakłopotanie. Takie budynki odbieramy jak „rzeczy” zapominając o przebywających w nich ludziach.

Fasady budynków

Na początku XX wieku różni społeczni reformatorzy chcąc uczynić miasto bardziej przyjaznym, wprowadzili przepisy nakazujące odsuwać budynki od krawędzi ulic, tak aby nie ograniczały dostępu promieni słonecznych i powietrza. Chciano dać ludziom PRZESTRZEŃ! Niestety zapomniano, że to właśnie budynki tworzą przestrzeń. Modernistyczne pomysły wznoszenia wysokich gmachów oderwanych od ulic i stojących na rozległej otwartej przestrzeni okazały się kompletną katastrofą. Oddalenie budynków od ulicy spowodowało, że ulice zaczęły wymierać, przestając pełnić rolę przestrzeni społecznych.

Dlatego nie wolno odsuwać budynków sąsiadujących z ulicą od jej krawędzi, ścieżek pieszych czy otwartych terenów publicznych. Cofanie budynków nie przynosi żadnych pozytywnych skutków, a prawie zawsze wpływa destrukcyjnie na otaczającą je przestrzeń.

Taki budynek (Warszawa) lepiej wygląda tylko z daleka.

Korytarze

Długie i wąskie korytarze, zarówno w budynkach mieszkalnych jak i w miejscach pracy oddziałują fatalnie na ludzką psychikę. Możliwość odbywania krótkich, przypadkowych spotkań, prowadzenia rozmów, żartów i bezpośredniego wyjaśniania nieporozumień są siłą napędową każdej grupy społecznej. Jeżeli ich brakuje, grupa ulega rozpadowi na skutek zaniku więzi społecznych. Dlatego tak ważne jest właściwe projektowanie przestrzeni społecznych, zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz budynków. Z tego powodu należy unikać projektowania korytarzy, a jeżeli to niemożliwe, trzeba planować je jak najszersze. Warto w ich centrum lokalizować pomieszczenia socjalne, punkty xero itp., tak aby stały się one swoistą „strefa spotkań”, a nie tylko ciasną i nieprzyjazna strefą komunikacyjną.

Przytoczone wyżej przykłady to wierzchołek góry lodowej. Każdy z nich mógłby być przedmiotem sporego opracowania. Bardziej istotny jest fakt, że są one ogólnie znane! Zostały opisane i zbadane. Książek i rozpraw naukowych opisujących wpływ architektury na ludzi powstało całe mnóstwo. Te konkretne przykłady zapożyczyłem wprost z książki Christophera Alexandra - „Język wzorców”. Zawiera ona szczegółowy opis 253 takich kazusów i jest obowiązkową lektura dla każdego studenta pierwszego roku architektury.

Dlaczego w takim razie niektórzy architekci z uporem walą głowami w mur i próbują forsować swoje koncepcje, które są sprzeczne z doświadczeniami poprzednich pokoleń. Może to jednak nie architektura jest głupia, ale jej twórcy są niedouczeni?

Na koniec, dla dociekliwych zaproponuję mały quiz – W jakim budynku w Rzeszowie (planowanym lub istniejącym) zastosowano rozwiązania, które są całkowicie sprzeczne ze wszystkimi opisanymi w niniejszym artykule zasadami?

Maciej Łobos

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
Shepard> [i]"... Może to jednak nie architektura jest głupia, ale jej twórcy są niedouczeni... "[/i] Na Trygława i Śwaroga! TAK! [b]TAAAAK!!!![/b] :lol: W Stolicy Innowacji - widać to właśnie JAK NA DŁONI! Tralalala! :)
Robert Kultys> Pierwsze zdjęcie do artykułu pokazuje jak jeszcze daleko naszej kulturze do tworzenia takich dojrzałych przestrzeni. Niby to normalne, bo nasza architektura zawsze rozwijała sie z opóźnieniem, ale w dobie globalnej wioski chciałoby się, żeby takie dobre wzorce szybciej znajdowały zrozumienie u naszych , przede wszystkim - inwestorów. Przykład Padwy na kolejnym zdjęciu pokazuje, jak długo może przetrwać nienajlepsze rozwiązanie, jeśli jest stworzone w skali urbanistycznej. Dlatego tak ważne jest aby na etapie tworzenia zapisów planów miejscowych wyznaczających parametry urbanistyczne, wymagać zainwestowanie przestrzeni w dobrych proporcjach.
dr House> Lepiej pogodzić soię panie Robercie z opóźnieniem kulturowym. To nie ono powinno być powodem do wstydu ale kolejne osiągniecia - powodem do dumy. Przepraszam za ten nieco protekcyjny ton ale prawdy takie jasno wynikają z dziejów naszej sztuki, architektury i w ogóle kultury.
Slavo> Kultura jest przede wszystkim wyrażana przez twórczość jednostek. Dopóki będziemy (jako ogół) oglądali się na antykulturę medialną i upodobania tzw. większości, dopóty efekty będą kiepskie. Ktoś gdzieś na tym forum, nie pamiętam gdzie, słusznie zaproponował kiedyś, aby ludzie świadomi (kulturalni, lub światli - wedle uznania) zaczęli rozumieć swoje inne miejsce w społeczności. To wymóg każdego zdrowego organizmu społecznego. To recepta na to o czym pisze szanowny doktorek, który wydaje się zbyt hołdować koncepcji uzasadnionego zapóźnienia kulturowego :)
dr House> Zapóźnienie kulturowe Polski nie jest uzasadnioną koncepcją tylko historycznym faktem. I nie ma się co na to obrażać. Najgorszymi z możliwych postaw jest udawanie, że jesteśmy wspaniale rozwinięci i każdy kto powie inaczej obraża nas, albo uznanie że nic dobrego tu nie powstanie i trzeba wiązać życie z innymi kulturami. A cała historia nas uczy, że każda kultura potrzebuje mozolnej pracy żeby się rozwijać.
Shepard> [i]"... każda kultura potrzebuje mozolnej pracy żeby się rozwijać... "[/i] I sprzyjających warunków oraz dobrego klimatu. Ale tym towarem w Stolycy Innowacyj się NIE HANDLUJE. :) Na gnoju może wyrosnąć ładny kwiatek, KULTURA - niestety NIE. S.
Krzysiek> Odpowiedź na zadane w quizie pytanie to według mnie planowany gmach Urzędu Miasta przy ulicy Piłsudskiego między Urzędem Marszałkowskim a szkołą.
 
Gdy mamy już działkę i niezbędne finansowanie, nadchodzi pora na trudny wybór projektu wymarzonego domu.
Plany inwestorów: Kamila Foka i Mariusza Cybulskiego na rozwój historycznego śródmieścia miasta.
Statystyki dotyczące czytelnictwa w Rzeszowie i w kraju różnią się. To fenomen, czy specyfika naszych bibliotek?
W Odrzykoniu znowu weryfikuje się wiedza o rycerstwie. Mity powoli ustępują miejsca prawdziwemu obliczu historii.
W mieście czy na przedmieściu? Ceny działek bardzo różne ale i jedne i drugie działki mają swoje dobre i złe strony.
Kładka na Wisłoku ma coraz większy ciężar do zniesienia. W wielu miastach przymyka się po prostu na to oko.
Tuż przed Dniem Ojca warto przyjrzeć się, jak bardzo zmieniły się modele wielu rodzin. Ojciec stał się inny.
Ktoś wykonał ruch godny pochwały. Po banalnych koszach z Dubaju, w śródmieściu pojawiły się nietypowe drzewka.
Szkoły integrujące dla dzieci niepełnosprawnych to wymóg współczesności. Tyle, że efekty ich działań mogą szkodzić.
W Rzeszowie Piknik Wiedzy odnosi spektakularny sukces. Do tego stopnia, że inni próbują kopiować jego markę.