Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2012.10.22

Co wybrać na typowo rzeszowską pamiątkę?

W Warszawie możemy kupić statuetkę Syrenki, w Krakowie do wyboru są figurki smoka, w małym Sandomierzu na każdym kroku znajdziemy wizerunkami starego ratusza. A co możemy kupić na pamiątkę w Rzeszowie? Długie poszukiwania niewiele dały.

Jeśli chcemy mieć taki stylowy herb miasta, to musimy go sobie dopiero zamówić.

Moje zainteresowanie tematem pamiątek zrodziło się z potrzeby chwili. Znajomy, który od lat mieszka w Anglii, przyjeżdża właśnie na kilka dni. Ponieważ tu się urodził, tu spędził młodość, tu mieszka też jego najbliższa rodzina i kilku znajomych, to chciałam mu sprawić prezent, który byłyby albo zabawny, albo funkcjonalny, ale przede wszystkim kojarzył się z Rzeszowem.

Zaczęłam poszukiwania gadżetów. Okazuje się, że w kioskach, salonikach prasowych, czy sklepach z pamiątkami żadnych „rzeszowskich” pamiątek nie ma. Gdzieniegdzie można znaleźć jedynie kartki pocztowe. Łatwiej znaleźć coś z godłem Polski lub wizerunkiem flagi – choć jest to raczej „pozostałość” po Euro.

Ruszyłam więc do ścisłego centrum, czyli na ulicę 3 Maja. Pamiętam, że w sklepie papierniczym na wystawie nieraz widziałam jakieś gadżety z napisem „Rzeszów”. Tym razem, na wystawie był tylko kubek z rysunkiem uwieczniającym fragment naszej Starówki.

To tylko wystawa!

Weszłam do środka i pytam o pamiątki. „Nie ma nic” – brzmiała odpowiedź. Zdziwiłam się trochę, na co pani zza lady odpowiedziała, że wszystko zostało wykupione w czasie wakacji. No tak, ale wakacje już dawno się skończyły. Nie daję jednak za wygraną i pytam o kubek, który widnieje na wystawie. Usłyszałam, że „...on nie jest na sprzedaż, to tylko dekoracja.” Jak się okazało niejeden chciał go kupić i oferował niezłą cenę! Poczułam się trochę jak w PRL-u, gdy na wystawie stały atrapy…

Księgarnia

Kolejny punkt, w którym wypatrzyłam coś, co mogłoby być pamiątką, to księgarnia koło kościoła na końcu ulicy. Zobaczyłam tam korkowe podstawki pod szklanki lub magnesy z wizerunkiem miasta, malutkie obrazki do zawieszenia ze zdjęciem jakiegoś budynku, papeterie. Wszystko nawet ładne, ale akurat z wizerunkiem Rzeszowem nie było, były za to inne miasta z Podkarpacia. Oczywiście książki i przewodniki, jak to w księgarni, też były, ale nie o taki prezent mi chodziło.

Pytam po drodze o pamiątki, gdzie mogę. Sprzedawcy kręcą głowami. Pani w kiosku odsyła mnie do Cepelii. Wchodzę więc i tam, choć jak nazwa wskazuje, tutaj raczej powinien być towar pochodzenia ludowego, rękodzielniczego. Ale kto wie?...

Cepelia

Już na wystawie widzę jakieś drobiazgi, niestety większość z nich ma flagę i godło Polski, a nie Rzeszowa. Wśród drobiazgów jest np. naparstek z herbem naszego miasta. I tu znów rodzi się pytanie? Po co to komu? Trzeba by mieć wielki paluch, żeby go używać zgodnie z przeznaczeniem, zawiesić go nie można, jeśli się go postawi na półce, to nawet go nie będzie widać...

Poza naparstkiem można tu kupić laleczki w strojach ludowych, kubki, kieliszki, breloki – ale z flagą polską, płaskorzeźbę z wizerunkiem starych zabudowań rzeszowskich. Niestety, nic z tych rzeczy nie nadaje się na prezent dla mojego gościa.

Przy Podziemiach

Tym sposobem dochodzę do punktu głównego „strefy promocji miasta”, czyli Rzeszowskich Podziemi. Tutaj jest sklepik z pamiątkami. Jaki towar tu znajduję?

Wyroby rękodzielnicze, typu kolczyki, ptaszki, fujarki – można je kupić wszędzie, nikt się nawet nie domyśli, że to ma związek z Podkarpaciem, jedynie napis na jednym z regałów informuje o tym klientów. Oczywiście jest tu duży wybór pocztówek z całego Podkarpacia. Kubki biało – czerwone, które sprzedawano przed Euro po kilka złotych, tu kosztują 20 zł lub więcej.

A co z tym Rzeszowem? Na kilku ozdobach rzeczywiście widnieje napis. Są to różne przedmioty, typowo dekoracyjne. Są też kubki większe i mniejsze z widokami miasta. Są też breloki i oczywiście – chyba modne - magnesy. I to wszystko... Wszystkie przedmioty wydały mi się banalne.

Sklep z pamiątkami

Wracam jeszcze raz na ulicę 3 Maja. W pobliżu kościoła jest jeszcze jeden sklep z pamiątkami. Postanawiam zajrzeć do środka, bo na wystawie panuje ogólny bałagan i jest mnóstwo najróżniejszych przedmiotów. W tym sklepie znajduję przede wszystkim naczynia zdobione napisami: Rzeszów, Polska, Podkarpacie. Rzeszowa jest oczywiście najmniej. Poza tym to wielki skład różności przypominających Cepelię, ale trzeba przyznać, że najwięcej drobiazgów jest właśnie tutaj (a nie w Podziemiach).

Poza wspomnianym już szkłem i porcelaną z napisem lub wizerunkiem naszego miasta są laleczki, magnesy, korkowe podstawki – czyli to co gdzie indziej. I gigantyczne naparstki. Ponieważ uparcie pytam o ciekawe przedmioty z Rzeszowem, sprzedawczyni proponuje mi kalendarz z Podkarpaciem, „bo tam też będą zdjęcia Rzeszowa”. Upieram się długo przy swoim miejskim patriotyzmie, co panią zaczyna denerwować, w końcu stwierdza, że Podkarpacie to też Rzeszów, wiec mogę sobie kupić gadżet z takim napisem, aż dochodzi do wniosku, że... Rzeszów to nie metropolia, żeby miał jakieś pamiątki…

Warto by się zastanowić…

Czy ktokolwiek dba o to, by nasze miasto było jakoś reklamowane, zapamiętane? Patrząc na oferty, o których napisałam wyżej, myślę że nie. To nieprawda, że turyści przyjeżdżają tylko na wakacje, czy na święta i wtedy kupuje się pamiątki. Cały rok są tutaj studenci, także z innych państw. Dużo osób przyjeżdża w odwiedziny do znajomych i rodzin w ciągu roku, wcale nie na święta, bo wtedy bilety są droższe – tak robi wielu moich znajomych.

Czy w ogóle mamy jakiś pomysł na regionalne gadżety? Co może kupić sobie uczeń będący tu na wyciecze, albo młody człowiek, który przyjechał tu być może przypadkiem? Co można podarować komuś, kto się tu urodził i wychował? Czy ktoś kiedyś myślał o tej stronie promocji naszego miasta?

Małgorzata Dolińska

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
agli> A co może być pamiątką z Rzeszowa? Breloczek z pomnikiem, modelik katedry? Miasto nie ma lepszych charakterystycznych skojarzeń.
Grafic> Ja jestem pod wrażeniem nowych pamiątek z Wrocławia jakimi są krasnale. Są w wielu miejscach w przestrzeni publicznej jako rzeźby ale także jako małe figurki w sprzedaży. To nie jest nic związanego z tradycją a się przyjęło. W rzeszowie też można zrobić coś nowego w tym kierunku.
Malutka> Niestety miasto nie dba zupełnie o promocję za pomocą pamiątek. Raz tylko natknęłam się (ale to zupełnie poza centrum, w fajnej papierni na Baranówce) na piękne kalendarze, papeterie i bodajże karty do gry z akwarelami przedstawiającymi Rzeszów. A może by warto poszukać jakiś legend związanych z miastem i spróbować w oparciu oto coś przygotować? No, ale to trzeba chcieć :)
Robin> Nie masz racji Grafic jeśli chodzi o brak tradycji krasnali we Wrocławiu.. Krasnele były tam bardzo popularne w latach stanu wojennego. Były malowane przez Pomarańczową Alternatywę jako oznaka protestu. Innych znaków antyrządowych nie wolno było uzywać, ale po pewnym czasie władza uznała również krasnale za objaw wrogości wobec niej. Była z tego cała zabawa. Dziś zamiast malowanych sprayem są krasnale rzeczywiste. Ale to przejaw tradycji właśnie.
Shepard> [i]"... A co może być pamiątką z Rzeszowa?... "[/i] Może... eeee... RINGO??? To był kiedyś bardzo popularny sport... :lol:
Malutka> No, teraz przy naszej cud-kładce to kto wie... Może i ringo? :) :) :)
 
Pomoc wcale nie musi mieć heroicznych form. „Szlachetna Paczka” to prosty sposób wsparcie potrzebujących.
Po pierwszym tygodniu działania okrągłej kładki widać coraz więcej jej niedoskonałości. Tutaj istotna opinia architekta.
Tomasz Sekielski w Galerii Rzeszów promował tylko fikcję, ale to pokazuje prawdziwe mechanizmy w naszym życiu.
Znany jako wybitny aktor teatralny. Fenomenem jest to, że robi jedne z najlepszych skrzypiec w Polsce.
Zapytaliśmy rzeszowian o ich opinie w sprawie okrągłej kładki. Jeszcze żadna inwestycja nie budziła takich emocji.
W najbliższą sobotę zapowiadają się huczne uroczystości. Kto wpadł na ten pomysł i ile pieniędzy to pochłonie?
W czasach rozwoju nauki mało kto traktuje to poważnie. A jednak co jakiś czas słyszymy o nawiedzonych miejscach.
Jak znane instytucje często wykorzystują zapał ludzi? Pod płaszczykiem wolontariatu zdobywają tanią siłę roboczą.
Czy po sukcesach żużla i siatkówki sztuki walki będą kolejną wizytówką naszego miasta?
Wciąż jeszcze na ślepo zachwycamy się życiem z Zachodu. Tymczasem Oni zazdroszczą nam autentycznych wartości.