Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2012.09.03

Bieszczady cz. 3 - Powrót do przeszłości

Bieszczady nie odkrywają od razu wszystkich swoich tajemnic – to spostrzeżenie towarzyszyło mi w poprzednim odcinku bieszczadzkich opowieści. Również i tym razem powraca z całą mocą, gdy próbuję zgłębić tajemnice wsi Krywe i Tworylne.

Most na Sanie na trasie Rajskie-Sękowiec.

Trzy razy startowaliśmy do wsi Krywe. Za pierwszym razem w Tworylnem spotkał nas deszcz i zdecydowaliśmy się zawrócić. Za drugim razem zdołaliśmy odkryć zakamarki Tworylnego, ale okazało się, że bobry zbudowały tam tamę i zalały pół dawnej wsi. Trzeba było nadłożyć drogi, zabrakło więc czasu na Krywe.

Dopiero za trzecim podejściem cel został osiągnięty. Postanowiliśmy zmienić taktykę i od Krywego zacząć naszą podróż. Ten wariant zdecydowanie Państwu polecam!

Podróż zaczynamy w Terce, bo tutaj znajduje się nasza baza wypadowa. Postanawiamy dotrzeć do starej szosy Rajskie-Sękowiec i dojść nią aż do Krywego, tj. przeprawić się przez San w miejscu, gdzie kiedyś znajdował się most prowadzący do wsi (zawalił się w 1999r.). Droga Rajskie-Sękowiec (doskonała na rower!), przecinająca Rezerwat Przyrody „Krywe” (będący siedliskiem węża Eskulapa), wiedzie prawie w całości przez las. Na wysokości Tworylnego znajduje się nowo wybudowana wiata i ławeczki punktu widokowego. Idziemy miarowym, dość szybkim tempem, i po 3 godzinach jesteśmy już po przeprawie przez rzekę, skądinąd bardzo przyjemnej.

Krywe, przeprawa przez San; widoczne pozostałości filarów nieistniejącego mostu.

Inny wariant rozpoczęcia podróży: można zaoszczędzić czas i siły, jadąc samochodem do Zatwarnicy (połączeń autobusowych z Terki niestety nie ma) i tam rozpocząć wędrówkę śladami bieszczadzkich wsi.

Krywe (Krzywe)

Nazwa wsi odzwierciedla ukształtowanie doliny, w której jest położona. Krywe lokowano po 1502r., w 1931r. liczyło 82 domy i 597 mieszkańców. Jak podaje tablica informacyjna we wsi, prawie połowa tutejszych rodzin nosiła nazwisko Wajda. Obecnie stoją tam dwa domy, w tym agroturystyka „U Tośki”. Po roku 1945 wieś została całkowicie wysiedlona i doszczętnie zniszczona. Ocalała jedynie murowana cerkiew p. w. św. Paraskewii, zbudowana w 1842r. Brakuje dachu i kawałków ścian, jednak ruina jest okazała, o ile można tak powiedzieć o ruinie.

Krywe, ruina cerkwi.

Po północnej stronie cerkwi znajduje się cmentarz, niestety niewiele z tablic nagrobnych da się odczytać. Cerkiew stoi na małym grzbiecie o nazwie Diłok. Wędrując nim w stronę Sanu, napotykamy na ruiny dworu (prowadzi nas oznakowana niebieska ścieżka krajoznawczo-przyrodnicza). O tej porze roku bardzo zarośnięte; pozostałości ścian przypominają o minionej świetności dworu. Obok, na tablicy informacyjnej, znajduje się wyrys z mapy katastralnej z 1852 r., obrazujący rozkład zabudowań dworskich. Patrząc na resztki ścian i zarośla wokół, trudno sobie wyobrazić, że jeszcze 60-70 lat temu wszystko tętniło życiem...

Krywe, miejsce po dawnej zabudowie wsi.

Wieś ciągnęła się niegdyś wzdłuż potoku Krywiec. Zachęceni tablicami informacyjnymi we wsi postanawiamy poszukać resztek zabudowań. Przeprawiwszy się przez pokrzywy (powyżej pasa!), schodzimy do potoku i... musimy zawrócić, bo bobry i tu zbudowały tamę. Grunt pod nogami okazał się być niebezpiecznie grząski. Obiecujemy sobie, że wrócimy do wsi wiosną, może wtedy uda się nam odkryć więcej jej tajemnic. I dotrzeć do ruin młyna, na które tym razem nie starczyło nam sił.

Tworylne

Przekraczamy potok i idziemy w stronę Tworylnego. Kieruje nas drewniana tabliczka w Krywem. Trasa jest nieznakowana, trzeba więc trzymać się mapy, a w razie wątpliwości – kompasu. Poruszamy się cały czas wzdłuż Sanu, łagodnie pod górę, równolegle do szosy Rajskie-Sękowiec. Droga jest stosunkowo dobrze zachowana, gliniasta, choć pod warstwą ziemi można dostrzec działalność człowieka – ułożone kamienie. Mijamy urocze polanki z intensywnie zieloną trawą. Po ok. 30 min. przekraczamy potok Tworylczyk, przy którym znajdował się kiedyś przysiółek o tej samej nazwie z 12 domami. Wokół potoku zarośla, drzewa owocowe świadczące o tym, że faktycznie mieszkało tam kilka rodzin. Wspinamy się łagodnie na niską przełęcz Dił, gdzie otwiera się widok na Tworylne, dużą wieś bojkowską założoną przed 1456r.

Tworylne, widok na wieś z przełęczy Dił.

Widok rzeczywiście wart jest tych pięciu godzin wędrówki: roztaczają się przed nami ogromne, puste, zapomniane zielone przestrzenie zdziczałych pól uprawnych, bajkowe drzewa i góry wokół. Wieś położona jest w dolince między dwoma grzbietami. Dolinkę przecina stara droga, wyłożona kamieniami, którą po części stanowi aleja dworska, wysadzana lipami, wiązami i jesionami. Przy zejściu od strony Krywego napotykamy najpierw dwa „zrośnięte” cmentarze, z kilkunastoma zniszczonymi przez czas nagrobkami. Kawałek dalej – ślady strażnicy niemieckiej z dobrze zachowanym pomieszczeniem znajdującym się częściowo pod ziemią. Nieco niżej znajdujemy cerkwisko: podmurówkę drewnianej cerkwi z 1876r., ruinę dzwonnicy oraz kryptę grobową – pozostałość po kaplicy dworskiej zbudowanej w 1893r. – którą wzięliśmy za... piwnicę z osobliwym sklepieniem.

Tworylne, ruina dzwonnicy.

Zaraz przy cerkwisku zaczyna się teren podmokły: znów bobry wyrządziły szkodę i zalały wieś, trzeba więc obejść miejsce porośnięte pałkami wodnymi, żeby znaleźć kolejne ślady życia. Obejście wiedzie przez nikłe pozostałości zabudowy wsi (niskie podmurówki domów) i piękne trawiaste pola z rajskimi jabłonkami. Zdziczałych drzew owocowych odnajdziemy tam naprawdę dużo; wydają się być żywcem wyjęte z opowieści biblijnych i starych ksiąg. Po prawej stronie wyłaniają się filary stodoły dworskiej, a obok niej, po drugiej stronie alei – ślady stajni dworskiej. Ruin dworu nie udało się nam znaleźć, najprawdopodobniej znajdują się na zalanym terenie.

Tworylne, krypta grobowa.

Przejście przez wieś z buszowaniem po zakamarkach zajmuje (co najmniej) dobrą godzinę. We wsi w 1921r. w 119 domach mieszkało 721 osób, nic dziwnego zatem, że jest rozległa. Niewymownie szkoda, że latem 1946 roku wszystko zostało spalone przez UPA w ramach „akcji żniwnej”. Teraz wieś robi ogromne wrażenie, jak więc musiała wyglądać tętniąca życiem?

W Tworylnem spotyka nas dodatkowa atrakcja: siedząc na przełęczy Dił obserwujemy stadko żubrów! Kilka lat temu przeprowadzono rekultywację i sprowadzono żubry właśnie do Rezerwatu „Krywe”. Oglądamy z daleka rodzinkę żubrów z małymi żubrzykami, ciesząc się z nowej bieszczadzkiej atrakcji. W dolince śladów życia żubrów jest mnóstwo, trzeba uważać, żeby w nie nie wdepnąć...

Tworylne, dziczejące pola uprawne; w oddali stadko żubrów.

Rozstajemy się z Tworylnem, pokonujemy niski grzbiecik (czernice na łące!) i schodzimy w dół. San początkowo szumi w oddali, żeby później zaprezentować się w całej okazałości. Idziemy błotnistą drogą, obrośniętą po obu stronach żółtymi wysokimi kwiatami, rudbekiami. Po ok. 20min docieramy do miejsca zwanego „Obłazy”. Nazwa wzięła się stąd, że tutaj San opływa wielkim półkolem wysunięty fragment brzegu. Przed wojną istniał tu przysiółek złożony z 6 domostw. Po lewej stronie drogi widzimy niewielki ogrodzony teren, z „bramą wejściową”, z rosnącymi drzewami owocowymi; niewykluczone, że to właśnie tam trzeba szukać śladów przysiółka. Po 20 min. marszu docieramy najpierw do granicy Rezerwatu, następnie do mostu na Sanie i rozejścia dróg. Możemy kontynuować wycieczkę przez Studenne albo wrócić drogą szutrową do Terki.

San w okolicy Obłazów.

Zawędrowawszy raz w te tereny, trudno pomyśleć, żebyśmy mieli już tam nie wrócić – głęboko zapadają i w pamięć, i w serce. Wycieczka jest, nie da się ukryć, męcząca. Opisany wyżej wariant podróży Terka – Krywe – Tworylne – Studenne – Terka to ok. 9–10 godzin marszu równym tempem. Można wycieczkę rozbić na dwa etapy: dojść z Zatwarnicy do Krywego, pozwiedzać i wrócić, innym razem – zostawić samochód przy moście na Sanie przed tablicą Rezerwatu i pójść do Tworylnego (w jedną stronę zajmie nam to wtedy tylko godzinę). Trzeba zaopatrzyć się w porządne, górskie buty i długie spodnie. Niezależnie od poniesionych kosztów, poparzenia pokrzywami i wyczerpania, warto odbyć taką podróż do przeszłości. Tereny są naprawdę malownicze i odludne, skrywające mnóstwo tajemnic do odkrycia. Polecam!

Monika Proszak

  

Tarnicę i słynne połoniny w Bieszczadach znają już prawie wszyscy. Ale są miejsca, które dopiero się odkrywa.
Na nic weekend w Bieszczadach, jeśli przy okazji dobrze tam nie zjemy. Gdzie jest smacznie, kolorowo i pachnąco?
Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
 
Nie da się przecenić znaczenia tej drogi dla Podkarpacia. W najbliższych dniach będzie o niej mowa w Brukseli.
Niektóre rodzaje usług mogą wydawać się dziwne, ale branża ta rozwija się prężnie na całym świecie.
Ciąg ponurych wydarzeń rozgrywających się w dolinie Sanu staje się okazją do promocji turystycznej regionu.
Niezależnie jaki jest nasz stosunek do mody, to dobry ubiór zawsze cieszy oczy. Przyjrzyjmy się temu w Rzeszowie.
Gdy budujemy własny dom, zewsząd kuszą nas kupnem nowoczesnych technologii. Które z nich warto stosować?
Już nie tylko duże instytucje zajmują się promocją kultury. Gotyckie wnętrza są piękną oprawą dla chóralnego śpiewu.
Na naszych oczach medycyna przechodzi rewolucję. Znane autorytety nauki będą o tym dyskutowały w Rzeszowie.
Zanosi się na kolejne błędy planistyczne. Budowa ronda bezkolizyjnego nic nie rozwiąże, a wprowadzi nowe problemy.
Bieszczady cz. 3 - Niedawna przeszłość
Przedstawiamy kolejną odsłona wakacyjnych wędrówek po zapomnianych miejscach w Bieszczadach.
O tym było głośno. W głosowaniu wypowiedzieli się nawet mieszkańcy. Jaki jest obraz wodnych rozrywek miasta?