Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2011.12.05

Prawdy i fałsze w herbach Rzeszowa

Czy tarcza herbu Rzeszowa poprawnie powinna być niebieska, czy czerwona? Czy krzyż widniejący na tarczy nie powinien przypadkiem mieć kształtu maltańskiego krzyża rycerskiego? Ostatnio forum TWiNN stało się miejscem takiej dyskusji. Postanowiłem zebrać z niej głosy i spróbować podsumować znane fakty i hipotezy.

Obowiązujący obecnie herb Rzeszowa.

Żeby zrozumieć czym jest w ogóle krzyż rycerski musimy cofnąć się aż do początków XII wieku - czasu wypraw krzyżowych. Wtedy to powstały zakony rycerskie, m.in. Templariuszy, Joannitów i Krzyżaków. Zakony te jako swoje godła przyjęły wizerunek krzyża rycerskiego, dla każdego z zakonów w innych kolorach. Symbol ten był zresztą szeroko rozpowszechniony w średniowieczu i wyrażał ideały zawarte w panującym etosie rycerskim.

Wbrew pozorom, krzyże rycerskie wcale nie miały ujednoliconej formy. Istniały różne ich wersje, jednak wszystkie krzyże miały jedna wspólną cechę. Końce ramion krzyża były nieco rozszerzone, tak aby znak miał czytelne osiem wierzchołków, symbolizujące osiem cnót rycerskich. Rozszerzenie to najmniej wyeksponowane było w Zakonie Krzyżackim, gdzie zazwyczaj stosowano krzyż łaciński o prostych ramionach. Krzyżacy stosowali jednak również krzyż zwany cross potent (krzyż mocy), będący uproszczona wersją krzyża jerozolimskiego - herbu Królestwa Jerozolimskiego założonego przez krzyżowców.

Krzyże rycerskie (kawalerskie) od XII w. do XVI w.

W innych zakonach krzyż łaciński szybko wyszedł z użycia a symbolikę rycerską zawarto w krzyżach powstałych na bazie równoramiennego krzyża greckiego. Rozszerzenie ramion krzyża najczęściej powtarzało najbardziej rozpowszechnioną formę krzyża rycerskiego zwaną cross pattee, o bokach ramion wklęsłych lekkim łukiem. Wraz z rozwojem stylizacji krzyża w wiekach XIII i XIV pojawiły się też inne jego formy. Najczęściej występującymi były cross moline oraz cross branche. Tradycyjny cross pattee także zaczął przybierać nowe warianty. Powstały m.in. wersja o ramionach rozszerzających się prostolinijnie oraz wersja o bardzo grubych ramionach.

Krzyż rycerski (kawalerski) cross pattee i jego wersje rozwojowe.

Analiza pieczęci i symboli zakonów rycerskich w poszczególnych komturiach w całej Europie pozwala stwierdzić, że krzyże w żaden sposób nie były ujednolicane, ani dla terytoriów, ani dla zakonów. Stosowanie różnych form plastycznych zdawało się nie podlegać żadnym regułom, poza tą podstawowa o rozszerzeniu ramion w osiem wierzchołków. Wizerunki krzyży na różnych monetach średniowiecznych wskazują, że swobodna forma krzyża rycerskiego była obecna również w całej kulturze europejskiego rycerstwa świeckiego.

Krzyże cross pattee (od lewej) oraz cross moline stosowane przez Joannitów.

W tym czasie (XIIw. - XIIIw.) symbol krzyża rycerskiego trafił także do Polski. Zaczął pojawiać się w herbach rycerstwa i w sztuce średniowiecznej. Nic dziwnego, że po pewnym czasie mógł pojawić się także w herbach miast należących do rycerstwa (w grodach królewskich za godło zazwyczaj przyjmowano wizerunek zamku z wieżami).

Powstanie i rozwój miasta Rzeszowa przypisuje się Janowi Pakosławicowi (herbu Półkozic), któremu król Kazimierz Wielki oddał we władanie ten gród, po nadaniu mu praw miejskich w 1354 roku. Jednak chyba jeszcze większe zasługi na polu rozwoju miasta miał Piotr Lunak Kmita (herbu Szreniawa), który po wielkim pożarze miasta odbudował go i zreorganizował jego funkcjonowanie, nadając mu ponownie prawa miejskie w 1427 roku. Kilkadziesiąt lat później pojawia się pierwszy udokumentowany herb Rzeszowa. Uwidoczniony jest on na gotyckiej pieczęci miejskiej i jest to krzyż rycerski w odmianie cross pattee z prostymi ramionami. Najstarsze zachowane dokumenty sygnowane tą pieczęcią pochodzą co prawda dopiero z początku XVI w., ale historycy cofają powstanie pieczęci co najmniej do końca XV w. Na początku XVI w. powstała druga pieczęć, w typie renesansowym, z krzyżem rycerskim w tradycyjnej odmianie cross pattee. Najstarszy zachowany dokument podbity tą pieczęcią pochodzi z 1538 r.

Pieczęci miasta Rzeszowa: od lewej gotycka (kon. XV w.) i renesansowa (pocz. XVI w.).

Skoro są to dwa najstarsze herby Rzeszowa, to można postawić tu pytanie: czy przyjęty w herbie krzyż można nazwać rycerskim krzyżem maltańskim? Wiesław Walat na uprawdopodobnienie takiej hipotezy przywołuje możliwość bliskich związków założyciela miasta, Jana Pakosławica z polską komandorią zakonu Joannitów. Otóż twierdzę, że nie można. I to z bardzo prostego powodu. Otóż w momencie powstania herbu Rzeszowa nie istniał jeszcze Zakon Kawalerów Maltańskich ani ich charakterystyczne godło - krzyż maltański. Zakon Joannitów po wycofaniu się z Ziemi Świętej w 1309 r. osiadł na Rodos i przybrał oficjalną nazwę Zakonu Kawalerów Rodyjskich. Turcy wyparli Joannitów z Rodos dopiero po 200 latach, w 1522 r. W 1530 r. zakon osiedlił się na Malcie, zmieniając oficjalną nazwę na Zakon Kawalerów Maltańskich. Unormowany rycerski krzyż tego zakonu (powszechnie odtąd zwany krzyżem maltańskim) powstał dopiero około połowy XVI w., a papież zatwierdził go bullą w 1589 r.

Krzyż rycerski w herbie Rzeszowa powstał około 100 lat wcześniej. Jeśli wiązać go z jakąś konkretna osobą, to być może należałoby go wiązać z obecnością takiego krzyża w herbie Szreniawa Piotra Kmity. Na szczególne zasługi tego donatora zwróciła uwagę w dyskusji Jagienka. Niejednolita forma tego krzyża na pieczęciach na przestrzeni kilkudziesięciu lat sugeruje też, że był to ogólnie pojmowany krzyż rycerski bez znormalizowanej formy.

Herb Szreniawa rodu Kmitów.

Zarówno w XVI jak i w XVII w. w herbie Rzeszowa uprawnione było zapewne stosowanie obu form krzyża rycerskiego. Zarówno cross patte jak i o ramionach prostolinijnych. Kultura szlachecka tego okresu zna obie te formy. Analizując jednak zachowane sztandary bojowe polskiej jazdy, proporce i zbroje husarskie oraz zachowaną ikonografię z epoki wydaje się, że częściej występował wzór krzyża z ramionami prostolinijnymi. Wspominam to tylko jako okoliczność kulturową w jakiej funkcjonował herb miasta.

Sztandar jazdy polskiej z XVII w. z krzyżem rycerskim (kawalerskim) o ramionach prostolinijnych.

W historii Rzeszowa pojawia się jeden krótki moment, kiedy w naturalny sposób w lokalnej symbolice mógł pojawić się rzeczywisty krzyż maltański. W dyskusji zwrócił na to uwagę Wiesław Walat. W II poł. XVII w. jeden z kolejnych właścicieli miasta - Hieronim August Lubomirski, był członkiem Zakonu Kawalerów Maltańskich. Nie znam jednak żadnego dokumentu, który mógłby potwierdzić hipotezę, ze fakt ten miał wpływ na zmianę wizerunku krzyża rycerskiego w herbie miasta.

Po kolejnych 100 latach kończy się epoka I Rzeczpospolitej i Rzeszów dostaje się pod panowanie monarchii Habsburgów. Austriacy modyfikują herb miasta - do dotychczasowej tarczy z krzyżem dodają zewnętrzne atrybuty: kamienną skrzynię, księgę, miecz i kaduceusz. Czy umieszczona w centralnym miejscu niebieska tarcza z białym krzyżem, w tradycyjnym typie cross patte, jest powtórzeniem obowiązującego przed rozbiorami herbu miasta. Wiele wskazuje na to, że tak. Moje wątpliwości dotyczą jedynie koloru tarczy.

Herb miasta z czasów monarchii Habsburgów.

W staropolskiej heraldyce biały (srebrny) kolor łączono zwykle z czerwonym, a niebieski z żółtym (złotym). Poza tym spośród rodów będących w okresie przedrozbiorowym właścicielami miasta, większość posiada tarcze herbowe właśnie w kolorze czerwonym: Pakosłwic-Rzeszowscy (Półkozic), Kmitowie (Szreniawa), Stogniewowie (Oksza), Ligęzowie (Półkozic), Lubomirscy (Drużyna). Jedynie Rzeszowscy (herbu Doliwa) będący właścicielami miasta w XVI w. posiadali tarczę herbową w kolorze niebieskim. Kolory tarcz herbowych właścicieli nie muszą przesądzać o kolorze tarczy w herbie miasta ale mogą być jakąś wskazówką. Inna wskazówką może być też to, że w przedrozbiorowych, monochromatycznych szkicach herbu Rzeszowa, jego tarcza kreskowana jest w sposób pionowy, co w heraldyce oddaje kolor czerwony. Ten ostatni argument wydaje mi się szczególnie istotny, chociaż z kopią takiego przedstawienia sam nigdy się nie spotkałem. Zwróciła na niego uwagę w dyskusji Jagienka.

Jak widzimy, kwestia wyglądu herbu Rzeszowa wciąż wywołuje kontrowersje wśród heraldyków i miłośników historii naszego miasta. Spory o to toczyły się już w latach 70-tych ubiegłego wieku. Czy dzisiejszy herb oddaje w sposób wierny jego najlepsze tradycje? Dla mnie najważniejsze jest rzetelne zachowanie krzyża rycerskiego. Także rezygnacja z formy cross patte i powrót do ramion prostolinijnych, wydaje mi się lepiej oddawać nasze dzieje i kulturę. Poza tym Rzeszów jest miastem szczególnym. Spośród obecnych miast wojewódzkich jest JEDYNYM, które w I Rzeczpospolitej powstało i rozwijało się jako MIASTO RYCERSKIE. To też może być atut miasta w tworzeniu wizerunku i w pielęgnowaniu tożsamości.

Szahin

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
Ruff> Artykuł bardzo dobry ale mam uwagę. Krzyże głównych zakonów rycerskich były do pewnego stopnia swobodne w ich przedstawianiu ale tylko w zakresie kształtu. Zakony używały odmiennych polorów tarcz i krzyży. Joannici biały krzyż na czarnym lub czerwonym tle, Templariusze czerwony krzyż na białym tle, Krzyżacy czarny krzyż na białym tle. Inaczej się miała sprawa z pozostałymi zakonami, Bożogrobcy używali np. bardzo charakterystycznego krzyża jerozolimskiego.
Robin> Gdzie Jagienka znalazłaś info o pionowym kreskowaniu tarczy herbowej Rzeszowa w XVIII w.?
jagienka.prima> O, w kilku miejscach trafiłam na informację o szrafowaniu pionowym naszego herbu... Na ten argument powoływał się Adam Kamiński w artykule pt. "Pierwsze dwa wieki dziejów miasta Rzeszowa" [zawarty w oprac. zbiorowym "Pięć wieków miasta Rzeszowa XIV-XVIII"], a z nowszych publikacji pisze o tym Jerzy Majka w broszurze "O herbie Rzeszowa". Kamiński pisze o nowszych znanych odciskach pieczętnych z lat 1788-1822 [przech. w Muzeum Narodowym w Krakowie], a także o kilku innych, m. in. o rysunkach i herbach dekoracyjnych, gdzie właśnie kreskowanie traczy herbowej jest pionowe, co oznacza kolor czerwony. Jednym z przykładów jest "herb na półpiętrze ratusza rzeszowskiego na tablicy z 1902 r. wmurowanej z okazji przyłączenia Ruskiej Wsi do Rzeszowa". To cytat z Kamińskiego... Czy ta tablica nadal wisi...? Nie wiem... Może radny Pan Kultys by sprawdził... :)
Wiesław Walat> Andrzej Kuncewicz, autor „Lekcji martwego języka”, nie jeden raz wskazywał, że w zdominowanym przez urbanizm, industrializm i wojnę światową (mowa o pierwszej, druga była jeszcze gorsza), szeroki horyzont nieba zdaje się zanikać. In medias res. Tak też się dzieje w opublikowanym artykule, przy całkiem przyzwoitym przedstawieniu warstwy graficznej herbu. Moje kilka uwag: 1. Powtórzę. Herbem miasta Rzeszowa jest krzyż łaciński, którego znakiem jest srebrny krzyż maltański w polu czerwonym. 2. Z takim krzyżem związane są dwie grupy znaczeń – 8 błogosławieństw z Kazania Jezusa na Górze oraz 8 cnót rycerskich (8 naroży), o tym już pisałem. CDN
Wiesław Walat> 3. Nazwa maltański – zakon jest chyba mądrzejszy od nas, skoro pełna jego nazwa, obowiązująca do dziś, to Suwerenny Rycerski Zakon Szpitalników Świętego Jana z Jerozolimy, z Rodos i z Malty. Zwyczajowe nazwy: Szpitalnicy, Joannici, Kawalerowie Maltańscy, Zakon Maltański. W oficjalnej nazwie maja więc swoja tradycję i ciągłość historyczną. Uprawnione jest więc używanie zwrotu maltański krzyż. Taka jest też, lepiej czy gorzej, uzasadniona tradycja w naszym mieście, co widać w dyskusjach w przeszłości i teraz. 4. W zaborczej Galicyi herb miał zawsze tarczę czerwoną [artykuł]. Tarcza sercowa (środkowa) z kolorem niebieskim nie jest samodzielna – stanowi wraz z Ołtarzem Pokoju [sic!], kadyceuszem i księgą handlową jeden znak herbowy narzucony przez zaborcę. Byli ważni, jak każdy zaborca i mieli chęć pokazania wyższości miejscowym. Przy okazji sprofanowali podstawowe znaczenie znaku heraldycznego miasta – nijak z niebieskim polem nie da się powiązać znaczeń [punkt 2].CDN
Wiesław Walat> 5. W przeciwieństwie do naszego pokolenia austriaccy urzędnicy kancelarii cesarskiej [polscy urzędnicy również] znali grekę i łacinę i byli kształceni w tradycji pism greckich i łacińskich. Dlatego też w herbie jest Ołtarz Pokoju ze swoja warstwą znaczeniową, a nie jakowaś skrzynia. Czytałem nawet, że jest to skrzynia na Torę!!! [więcej o Ołtarzu Pokoju jest w interniecie]. 6. Najnowsi autorzy uzasadniający ostatnią uchwałę Rady Miasta [akt normatywny!] z 1990 r., posłużyli się znaną w socjologii memetyką – dokonali zmiany znaczenia znaku, pozbawiając nas rozumienia znaczenia miejskiego herbu [punkt 1 i 2]. 7. W 20-leciu międzywojennym Rzeszów używał pieczęci z pionowym kreskowaniem. CDN
Wiesław Walat> Liczę na to, że mieszkańcy naszego miasta przyjmą za swoją warstwę znaczeniową herbu wypracowaną przez wieki, przez cywilizację łacińską i z postmodernizmem w myśleniu o tak ważnym znaku pożegnają się. Może to urzędnik swoim widzimisię wprowadził kolor niebieskiej tarczy, tak jak dziś się czyni przy idiotycznych logach, zarówno w mieście jak i województwie. Z całym szacunkiem dla przedszkolaków, ich rysunki mogłyby być także logami. Łączę wyrazy uznania dla wszystkich uczestników dyskusji. Nie dajmy się zwariować niewielu przeciw wielu. Warto pielęgnować własna historyczną tradycję, w przypadku naszego miasta sięgających czasów Pachomiusza, tego co wprowadził krzyż równoramienny, rozszerzony znaczeniowo przez Joannitów. Jest jeszcze trochę dowodów wprost o barwie tarczy. Dziwi mnie bardzo, komu tak zależy o wypranie znaczeniowo herbu naszego miasta, podając, że jest to niebieski i kawalerski. Co za takim ujęciem się kryje? Niewiele lub zgoła nic. Czysty posmodernizm.
kawaler niebieski> Rany ! Panie Walat opanuj się ! Piszesz o tym jakby Ci bok wyrwali albo na pal mieli wbijać. Normalnie zdrajcy Ojczyzny i wszetecznicy jakowyś co zamienili czerwone na niebieskie. Normalnie do trzeciego pokolenia trzeba żelazem wypalić ! Nie zaperzaj sie tak i nie egzaltuj sie jeszcze z tego napięcia cos stanie i co wtedy miasto zrobi gdy TAKIEJ wielkiej postaci zabraknie. Spółka z Dzieszka i Kotulą nie wyszła fakt ale to nie powód by teraz nas wszystkich zamęczać tymi krzyżakami. Pofolguj waćpan.
Slavo> Mam pytanie do pana Walata. Pogubiłem się o czym właściwie jest dyskusja ale odpowiedź powinna sprawę wyjaśnić. Czy na dwóch pieczęciach miasta Rzeszowa reprodukowanych w artykule widnieje wg pana krzyż maltański?
Wiesław Walat> Szanowny Panie Slavo. W zasadzie to odpowiedziałem w punkcie 3. Jeśli che Pan nazywać krzyż w herbie miasta - krzyżem rycerskim Joannickim ,proszę bardzo, na jedno wychodzi. Szanowny Panie Kawalerze Niebieski, myślałem, że jedno niebieskie suche drzewo ( może lepiej napisać drewno) w Rzeszowie już wystarczy. Doceniam Pański dowcip z tym kawalerem niebieskim, pewnie już nie długo zawitają w komentarzach smerfy ( też niebieskie). Moja Babcia mówiła - młody może,stary musi -mnie jest zapewne bliżej niż Panu. Pewnie się spotkamy, poczekam tam na Pana, i spytam dlaczego ten kpiarski ton , jakby nie chodziło o dobro Pana i mojego miejsce zamieszkania. Devil zaczaił się i przy moi pierwszym wpisie -ma być KUŚNIEWICZ, a nie Kuncewicz- przepraszam.
Slavo> Cieszę sie że jednak zauważył pan, że dziwne byłoby wtedy nazywać go maltańskim. No ale jeśli chce pan nazywać go joannickim, to dlaczego nie np. templariuszowskim? Też występowali w Polsce, a posługiwali się takimi samymi krzyżami. I najważniejsze: na czym opiera pan twierdzenie, że krzyże na pieczęciach w ogóle muszą mieć związek z zakonami rycerskimi. W wielu polskich herbach rycerskich (Szreniawa, Lubicz, Jastrzębiec) występują podobne krzyże ale żadnego związku z zakonami rycerskimi nie mają. Husarze XVI w także takie nosili a zakonnikami nie byli.
kawaler niebieski> Szanwny Panie Wisławie Walacie. Kpiarski ton ? A tak bowiem gdy Pan pisze że "chodzi o dobro naszego miejsca zamieszkania" to rzeknę "znaj proporcje mocium panie". Wszak kolor herbu, choć wazny NIE JEST istotnym problemem naszego grodu. Jest o wiele wiele więcej. I owszem można o tym rozprawiac, analizowac ale w kontekscie historycznym bez słabo skrywanej "pogardy" dla obecnego kształu i wygladu herbu. Wasz "spór" to taka sztuka dla sztuki niejako :) Pozdrawiam
Wiesław Walat> Szanowna Pani Jagienka Prima. Herb na tablicy w ratuszu z 1902r o przyłączeniu Ruskiej Wsi etc ma kreskowanie pionowe - sprawdziłem to dzisiaj.
Slavo> Ja jednak bym prosił, żeby W. Walat odniósł się do mojego ostatniego wpisu. Jak prowadzić dysputę, to do końca.
Wiesław Walat> Szanowny Panie Slavo. Myślałem, że ostatni mój wpis o pkt 3 Panu, jako materiał do przemyślenia Panu wystarczy. Myliłem się jednak. Tu tylko dodaję to , o czym już pisałem. Krzyż rycerski Joannitów z rozszerzonymi ramionami wprowadził wielki mistrz zakonu Raymond Dupuy w latach 1120 do 1158/60 z jego znaczeniami o których mowa -vide pkt 2. W przeciwieństwie do obecnego pokolenia, to nie znaczy, że dla wszystkich, tradycja była i jest bardzo ważnym elementem cywilizacji. Post moderniści , zmieniając tylko znaczenia uważają, że jej się pozbywają i to jak widzę wystarczy do kwestionowania tej cywilizacyjnej ciągłości. Mieszkańców miasta oszukano dwa razy - wprowadzając określenia,niebieski i kawalerski oraz odrzucając tradycję krzyża maltańskiego. Wpis hasła w Encyklopedii Britannica brzmi- History of the Maltese Cross, as used by the Order of St John of Jerusalem. Osobiście myślę, ze czas przynajmniej wiedzieć z jaką tradycją mamy do czynienia w herbie miasta.
Slavo> Rzeczywiście pańskie wpisy dały mi już dużo do myślenia. Pan po prostu nie umie wyjaśnić na jakiej PODSTAWIE twierdzi pan, że krzyże umieszczone na pieczęciach Rzeszowa w XV wieku mają RODOWÓD JOANNICKI. W przywoływanym pkt. 3 nie ma o tym ani słowa. Chciałem się dać panu przekonać ale ponieważ nie podejmuje pan nawet takiej próby, to muszę pozostać przy swoim przekonaniu, że w herbie Rzeszowa jest krzyż rycerski, podobnie zresztą jak twierdzi autor artykułu. Pan wybaczy ale ciągłe powtarzanie że nie możemy pozwolić okłamywać się postmodernistycznej propagandzie i że jest to na mur beton krzyż maltański nic nie wnosi do dyskusji. Czekałem na rzeczowe historyczne, kronikarskie lub ikonograficzne argumenty i się nie doczekałem. Przy okazji - wyrazy szacunku dla Szahina, dobra robota.
jagienka.prima> Przy całym szacunku dla wiedzy historycznej Pana Wiesława, ja tez skromnie uważam, że krzyż w herbie naszym jest rycerskim krzyżem... Proszę poczytać moje wpisy w pierwotnym wątku, gdzie bardzo mocno nachylam się właśnie ku tej tezie... :) [oczywiście w oparciu o literaturę przedmiotu... :)] To z czym mogę się zgodzić z Panem Walatem, to kolor tła... Ale jak to napisał jeszcze w XVI w. Stanisław Orzechowski: "...znak a figura czyni herb, a nie pole ani barwa..." Z ukłonem...
Wiesław Walat> Pan Slavo. Rok 1154.Stop. Henryk Sandomierski - wyprawa do Jerozolimy.Stop. Zakon Joannicki w Zagości. Stop.Strożyska od Zagości - rzut beretem .Stop. Pakoslawice ze Strożyka właścicielami Rzeszowa.Stop.Przepraszam za styl.Stop.Być może jednym z towarzyszy tej wyprawy był jakiś Pakoslawic.Krąg cywilizacyjny Zagości dość spory. W czasie i przestrzeni. Szanowna Pani Jagienka Prima.Orzechowski miał rację, tylko jest jeden problem, krzyży rycerskich rożnych zakonów było sporo, dlatego przy Joannitach tak ważna jest barwa. Nawet przypuszczenia są ważne, otwierają bowiem kręgi badawcze. Czego Państwu i sobie życzę. Na szczęście kawalerskiego już nikt nie broni.Stop.
 
W Norwegii w piątek znowu doszło do tragedii z udziałem tego śmigłowca. Polacy chcą kupić dla siebie podobną konstrukcję.
Miastu komplikuje się sytuacja wokół lodowiska. Można było tego uniknąć przewidując niekorzystny scenariusz.
Miasto chce budować most samochodowy w sercu terenów rekreacyjnych nad zalewem, ale jest inny lepszy pomysł.
Dzięki ośmiu produktom nasz region razem z Rzeszowem niedługo stanie się rdzeniem przemysłu obronnego Polski.
Technologia tej kolejki jest jeszcze bardziej innowacyjna, bo wykorzystuje efekt próżni. Ma powstać już za 4 lata.
Jama już stworzył Muzeum Dobranocek. Ma nowy pomysł, ale na jego kolekcję mają ochotę instytucje z Krakowa.
Czy Kamiński i Kurek mogli to tak zaplanować? Po prawie 30 latach nastąpi weryfikacja ich przewidywań naukowych.
Rzeszowska szkoła malowania bloków z wielkiej płyty daleko odbiega od rozwiązań z wielu innych miast Polski.
„Grupa pod Kreską” zaskakuje nas swoim entuzjazmem. Razem z nią łączy siły interesujący projekt muzyczny.
Przyuliczne obiekty gospodarcze są niedoceniane a tworzą wizerunek miasta na równi z dużymi budynkami.