Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2016.10.10

Miliardowy kontrakt znowu wraca do Polski Wschodniej

To już prawie pewne. MON będzie zamawiał śmigłowce wielozadaniowe w Mielcu i Świdniku. Rzeszowskie WSK też chce na tym skorzystać. W tych dniach z producentami w Mielcu i Świdniku rozmawia premier Szydło i kierownictwo MON.

BLACK HAWK Z MIELCA WRÓCIŁ DO GRY.

Stało się. Po roku bezowocnych rozmów z Francuzami Ministerstwo Rozwoju ogłosiło, że uważa negocjacje o offsecie związanym z zakupem śmigłowca CARACAL za zakończone z wynikiem negatywnym. Oznacza to, że kontrakt na śmigłowce wielozadaniowe dla polskiej armii wart 13,5 miliardów złotych znów jest do wzięcia. Prawicowy rząd od początku z niechęcia podchodził do wyboru francuskiego śmigłowca CARACAL, głównie z powodu jego produkcji za granicą, co powodowało, że pieniądze polskiego podatnika wydane na zakup maszyn nie wspierały krajowego przemysłu.

Teraz MON ma wolną rękę w ponownym wyborze maszyn. Sprawa nabrała tak dużej rangi, że w tych dniach (w poniedziałek) w zakładach lotniczych Lockheed Martin w Mielcu i AgustaWestland w Świdniku składa wizytę premier rządu Beata Szydło wraz z kierownictwem MON. To chyba już przesądza sprawę, że zamówienie na śmigłowce będzie realizowane właśnie przez którąś z tych firm, a jeszcze bardziej prawdopodobne, że przez obie naraz. Może się to odbyć w drodze nowego przetargu, ale równie możliwe jest zamówienie bez tej procedury na zasadzie realizacji „ważnego interesu obronnego państwa”.

Ważne jest, że wraz z upadkiem zakupu CARACALA upada też idea wspólnej platformy śmigłowcowej dla wielu zadań. Zakładano, że jeden typ śmigłowca miał za zadanie zaspokoić potrzeby w zakresie transportu zaopatrzenia, desantowania wojska, transportu sił specjalnych, poszukiwania i ratownictwa bojowego (CSAR), ewakuacji medycznej oraz zwalczania okrętów podwodnych (ZOP). Część ekspertów wojskowych od samego początku krytykowała ten pomysł uważając, że nie ma na rynku maszyny, która równie dobrze będzie przystosowana do wszystkich tych zadań.

Tak więc bardzo prawdopodobne jest, że nowe zamówienie na śmigłowce zostanie podzielone na kilku producentów. Poniżej przedstawię uwarunkowania możliwych zakupów.

Najpilniejszym zakupem dla armii są śmigłowce dla wojsk specjalnych, w tym dla poszukiwania i ratownictwa bojowego (CSAR). Potrzebne jest ich około 15 sztuk. Obecnie wykorzystywane są do tego celu kupione w Rosji nowe wiropłaty Mi-17, ale nie są to maszyny adresowane do tych zadań. Do tej roli najlepiej nadawałby się sprawdzony bojowo BLACK HAWK. Problem jedynie w tym, że zubożona wersja S-70i (international) produkowana w Mielcu również nie w pełni odpowiada potrzebom wojska. Czy jest możliwe doposażenie tej maszyny do standardu stosowanego w natowskich siłach specjalnych, nie wiadomo. O tym najpewniej będą prowadzone rozmowy przedstawicieli rządu z producentem w Mielcu.

Równie pilnym zakupem są śmigłowce zwalczania okrętów podwodnych. Obecnie użytkowane w marynarce wojennej posowieckie maszyny Mi-14 są już na granicy żywotności i za chwilę zostaną wycofane z użytkowania. Tu może dojść do małej sensacji. Sztabowcy marynarki wojennej stawiają na ciężki model śmigłowca, większy od BLACK HAWKA w wersji ZOP. Ponieważ AgustaWestland oferuje maszynę AW-149 w ogóle nie posiadającą na razie wersji morskiej ZOP, to wybór może paść na francuskiego CARACALA. W obecnej napiętej sytuacji po zakończeniu rozmów z Francuzami pozwoliłoby to zachować wszystkim stronom twarz. Polskiej armii potrzebne jest tylko od 6 do 8 sztuk śmigłowców w wersji ZOP, ale jest to wersja zawsze najbardziej zaawansowana technologicznie, a przez to zwykle ponad dwukrotnie droższa.

Mniej pilne wydają się zakupy śmigłowców transportowych i ewakuacji medycznej dla wojsk lądowych. Na razie armia posiada 70 sztuk śmigłowców Mi-17 oraz W-3 Sokół i większość z nich jeszcze jakiś czas będzie sprawna. W 2014 r. poprzednie kierownictwo MON deklarowało chęć dokupienia aż 3 pełnych eskadr nowych śmigłowców dla wojsk lądowych (48 sztuk), natomiast w ostatniej fazie przetargu w 2015 r. ograniczyło zamówienie tej wersji do 16 sztuk (dla jednej eskadry). Nie wiadomo, na zakup w jakiej liczbie zdecyduje się nowe kierownictwo MON. Śmigłowce tej najprostszej wersji mogłyby być zakupione w Świdniku. AgustaWestland AW-149 jest nowoczesną maszyną, choć niesprawdzoną bojowo i taki podział ról dla wszystkich rodzajów potrzebnych wersji śmigłowców byłby bardzo logiczny.

A co na tym może zyskać rzeszowski producent WSK-Pratt&Whitney?

Zakup śmigłowców wielozadaniowych osobno dla każdego typu w praktyce oznacza ograniczenie liczbowe zamówienia. Nie wierzę, aby zakup już teraz 50 sztuk maszyn wszystkich typów za 13,5 mld złotych był możliwy. Zamówienie będzie rozłożone na lata i to samo będzie dotyczyło płatności. To daje większe szanse na realizację równolegle prowadzonego postępowania na śmigłowce bojowe w programie „Kruk”. Z tym, że wszystkie wiodące maszyny tego typu na rynku są produkowane poza Polską, więc słychać już głosy, aby także to zamówienie podzielić. Część silnych, bardziej zaawansowanych technologicznie i niestety bardzo drogich śmigłowców (np. amerykańskich AH-64 APACHE) kupić od producenta zewnętrznego, a uzupełnić je mniejszymi śmigłowcami produkcji krajowej. W tej roli może zaistnieć tylko W-3 SOKÓŁ/GŁUSZEC ze Świdnika. Już obecnie te maszyny wykorzystywane są w wojsku. W ten sposób kontrakt mógłby dotyczyć także Rzeszowa, bo miejscowa fabryka Pratt&Whitney produkuje silniki do tego typu śmigłowca.

Tak przedstawiają się w skrócie krajowe uwarunkowania zakupu nowych śmigłowców. Rząd powiedział już A i jeśli nie powie szybko B, to źle to zaważy na jego wizerunku. Na konkretne decyzje czekają nie tylko załogi fabryk z Mielca i Świdnika, zainteresowane jak zwykle swoim bytem, ale także mieszkańcy województw Polski Wschodniej, środowisko przemysłowe i siły zbrojne.

Bartłomiej Wydra

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
historiaroja> Brawo rząd. Wreszcie właściwe decyzje obronne. Sama Obrona Terytorialna nie wystarczy.
Guderian> Macierewicz zapowiedział kupno w tym roku pierwszych black hawków dla sił specjalnych. Poczekamy i rozliczymy.
Wojas> Wszystko bardzo optymistycznie brzmi. Tylko czy to będzie dokładnie ta wersja produkowana dotąd w Mielcu? Jeśli tak to szkoda zachodu i ryzyka wysyłania specjalsów wersją rolniczą helikoptera. Bez radaru, bez systemów samoobrony. Na razie to wszystko zagrania pijaroskie. Wolę spokojnie poczekać na opinie wojskowych na temat przysłanego sprzętu. Byle to nie byli nominaci ze sztabu generalnego.
mieszkaniec> Nic z tego nie bedzie. Szydło i Macierewicz przyjechali na Podkarpacie rozbudzić nadzieje a zaraz i tak okazą się przeszkody. Taka ustawka pod amerykanów długo się nie utrzyma. Głupie pisiory będą sie cieszyły z gadki ich idoli ale na mądrzejszych to nie podziała. Ludzie sa odporni na reżimową propagadę
historiaroja> Ktoś jeszcze śmie mówić o ustawce? Lepiej zamilcz. Szydło kolejny raz pokazała charakter i obronę polskiego interesu. "Każdy normalny rząd by tak postąpił." No ale w Polsce część mieszkańców z bielmem na oczach będzie gardłowała za obcymi interesami twierdząc że tak nowocześniej, mądrzej i niezaściankowo. Ja wolę być przebrzydłym pisiorem.
Jan> W tej dyskusji niepotrzebnie poruszacie odniesienia partyjne bo nie o to chodzi. Black hawk to niezły wybór ale niepokoi mnie cisza na temat drugiego dna. Zaimplementowanie tego helikoptera w polskim wojsku powoduje długofalowe następstwa polityczno finansowe. A to może być ważniejsze od black hawka. Skutkiem będzie o wiele łatwiejsze wprowadzenie do Polski innych produktów USA. Wystarczy powołać się na tożsamość serwisów, podzespołów np. silników i szkolenia. A wtedy to oni postawią warunki. Nie twierdzę z będą to złe wybory ale aspekt finansowy może być niekorzystny. Obecny pospiech Macierewicza w deklaracji zakupu produkcji amerykańskiej jest efektowny ale może odbić się czkawką.
gość> To tylko drogie zabawki Macierewicza. Lepiej było wydać te pieniądze na edukację i zdrowie.
Bryś> Nie denerwujcie się tak. Sikorski to piękne polskie nazwisko. Nawet z tradycjami wojskowymi. Śmigłowiec z Mielecka będzie prawdziwie polski ;)
Wojas> @ Bryś. Nieudolna kpina. Igor Sikorski wynalazca śmigłowców był rosyjskim emigrantem po rewolucji październikowej do USA.
Szwejk> Od dawna cała sprawa cuchnęła. Jak można było zamawiać śmigłowce z Francji, których nawet francuska armia nie chce kupować i wybrała nowszą konstrukcję NH90? I jeszcze politycy PO domagają się komisji śledczej. Chyba po to żeby zbadać jak był prowadzony przetarg przez ich rząd... A może to uderzenie Schetyny w b. premier Kopacz...
swój> Wojas, mała poprawka. Sikorski był Rosjaninem z Kijowa ale jego ród pochodził z drobnej prawosławnej szlachty osiadłej na Wołyniu jeszcze od czasów I Rzeczpospolitej. :)
 
Miliardowy kontrakt wraca do nas
MON będzie zamawiał śmigłowce wielozadaniowe w Mielcu i Świdniku. Skorzystać też pragnie rzeszowskie WSK.
Pierwszy gigantyczny obraz z cyklu „Namaluj mi Europę” zostanie w końcu zaprezentowany w Dagart Galerie.
Politycy i eksperci, kto i jak wytyczy kierunki zmian w życiu kulturalnym miasta. Dyskusja już w najbliższy czwartek.
Ta ustawa zahamowała handel ziemią. Ręce zacierają niektórzy deweloperzy i planiści. Jaki mają powód?
Mieszkańcy Budziwoja czują się pokrzywdzeni przebiegiem obwodnicy. Gdzie jest granica słuszności żądań ludzi?
W teoriach urbanistycznych parki stanowią ważny element życia społecznego. W naszym mieście dopiero się uczymy.
Skandaliczny przypadek bezradności wobec bólu pacjentki. Stan usług w służbie zdrowia jest już patologią systemową.
To nasza propozycja na weekendowy wypad z rodziną. Zamek w Dębnie jest wyjątkowy, bo zachował się w całości.
To chyba wstęp do nowego przetargu. Ale czy modyfikacja Black Hawka to poprawa błędów, czy udawanie poprawy?
Pomnik na Placu Ofiar Getta cichaczem zmienił przedmiot upamiętnienia. Zamiast żołnierzy radzieckich jest WiN.