Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2016.08.29

Rzeszowskie parki dopiero uczą się żyć

We wszystkich teoriach urbanistycznych parki miejskie stanowiły ważny element życia społecznego. Tymczasem wykorzystanie rzeszowskich parków jest dość mizerne i w małym stopniu dopomaga w integrowaniu się mieszkańców osiedli.

Czy miejskie parki powinny być zagospodarowywane aby służyły przede wszystkim spokojnemu wypoczynkowi, spacerom i siedzeniu na ławkach, czy raczej powinny umożliwiać aktywny wypoczynek z gra w piłkę, jazdą na rowerze itp.? A może w parkach powinny odbywać się imprezy? Pomysły na wykorzystanie miejskich parków mogą być pochodną różnych teorii społecznych i urbanistycznych. Mimo to współczesne czasy jakby trochę zapomniały o społecznej roli parków, a zagospodarowanie tych miejsc czasami przebiega chaotycznie. Przyjrzałam się zjawiskom na terenie śródmiejskiego parku Jedności Polonii z Macierzą przy ulicy Pułaskiego.

Stopniowo od kilku lat w parku tym oprócz tradycyjnej zieleni zaczęły powstawać miejsca, które przyciągnęły ludzi. Zwiększyła się liczba ławek, dodano nowe alejki biegnące w zacisznej roślinności – raj dla zakochanych. Fontanna i kwitnące róże też robią swoje. Jest i druga fontanna, wykorzystywana najczęściej jako basen (niestety) w pobliżu placu zabaw. W pobliżu niego znajduje się także siłownia. Z urządzeń cały dzień ktoś korzysta: rano seniorzy, w południe dzieci, wieczorem ludzie młodzi. W słoneczne dni można wypożyczyć samochody i inne pojazdy napędzane siłą mięśni, którymi jeździ się po alejkach. Wieczorem dzieje się najwięcej, bo otwarty pub w budynku ROSIR z wystawionymi parasolami jest przyjazny dla wszystkich bywalców parku, dorosłych, dzieci, a nawet psów – miska z wodą zawsze jest wystawiona koło drzwi. Wieczorem rozchodzi się zapach kiełbasek z grilla.

Najbardziej niewykorzystanym elementem parku wydawała się dotąd scena. Wybudowana kilka lat temu, nie miała specjalnego „wzięcia”. Najczęściej przesiadywała na niej młodzież popijając piwo, czasami bawiły się na niej dzieci – zwłaszcza podczas deszczu. Ławki zamiast dla widzów zaczęły służyć jako elementy przeszkód dla biegających. Nic dziwnego, że zaczęły niszczeć. Dopiero w tym roku scena zaczęła być częściej wykorzystywana zgodnie z przeznaczeniem. Przez kilka wakacyjnych wieczorów prezentowali się na niej młodzi artyści. W cyklu koncertów konkursowych (Rzeszowska Wytwórnia Talentów) wystąpili tancerze i piosenkarze. Koncerty te cieszyły się sporą popularnością. Miejsce sprzyja takiej rozrywce, ale trzeba przyznać, że ludzie nie tylko przy okazji zwykłych odwiedzin parku oglądali i słuchali tego co działo się na scenie. Wielu przychodziło specjalnie na wybrany występ. Do późnego wieczora (koncerty kończyły się po godzinie 22) na ławkach zasiadało wielu mieszkańców.

Na tle innych terenów zielonych w Rzeszowie park przy ul. Pułaskiego można uznać za szczególnie tętniący życie. Może dlatego, że jest widoczny w centrum miasta i władze zadbały o niego jak o „pokazówkę”. Mimo tego, to co dzieje się w parku to raczej splot różnych przypadkowych zdarzeń i pomysłów niż przemyślana spójna działalność. Kolejno powstały różne atrakcyjne miejsca, potem dochodziły nowe pomysły i inicjatywy różnych osób. Przykład zagospodarowania sceny na wydarzenia artystyczne pokazuje jednak, że potrzebne są tego typu obszary, na których można łączyć różne formy wypoczynku. Widać, jak w jednym miejscu spotkał się pomysł i odpowiednia infrastruktura.

Dawne socjalistyczne osiedla planowano właśnie tak, by ich mieszkańcy mogli się integrować. W ramach osiedla znajdowało się wszystko, co było potrzebne do życia – sklepy, park, szkoła, ośrodek zdrowia i kultury. Po latach okazuje się, że taki pomysł na osiedlowe życie wcale nie był zły.

Właśnie z tego powodu na stare osiedla z wielkiej płyty chętnie wprowadzają się nowi mieszkańcy – bo wszystko jest „pod ręką”. Przykład parku Jedności pokazuje, że osiedlowe życie - przynajmniej od czasu do czasu – nawet podczas tendencji do anonimowości, upomina się o wspólnotę i grupową aktywność. Na tle tego parku wiele innych terenów zielnych w mieście wypada znacznie mizerniej. Owszem, jest zieleń, alejki, czasem ławki i lokalna scena, ale wszystko pozostawione sobie, jakby zieleń osiedlowa miała sama żyć. A wydaje się, że w każdym z takich miejsc potrzebny jest program na wydarzenia społeczne i kulturalne intensywniejsze, niż dni osiedla raz w roku. A przecież nie na każdym osiedlu tereny zielone są wyposażone w odpowiednią infrastrukturę, choćby scenę. Gdzieniegdzie są to po prostu łączki w wydeptanymi ścieżkami. Smutno i zaniedbanie wygląda dla mnie też najstarszy rzeszowski park Solidarności przy ul. Dąbrowskiego nie mogący doczekać się na odnowienie.

Z tego wszystkiego wynika, że tereny zielone rzeszowskich osiedli dopiero uczą się żyć. Ale widzę światełko w tunelu, bo obserwowane przeze mnie wydarzenia w parku przy ul. Pułaskiego można ulepszać i powielać w innych miejscach. Oczywiście niektórzy zauważą mankamenty takich praktyk. Przede wszystkim zwiększył się w parku bałagan po tego typu wydarzeniach. Mieszkańcy mogą mieć też pretensje o ciągły hałas. Park jest niewielki.

Gdy ze sceny płynie głośna muzyka, może być męcząca, tym bardziej, gdy koncert trwa kilka godzin do późnej nocy – tak było niestety na ostatnim koncercie, gdy na scenie wystąpiły młode, rockowe zespoły, a koncert zakończył się po 22 – była to środa, dzień pracujący, zatem nie każdy był z pewnością szczęśliwy.

Ale to wszystko można jednak w przyszłości opanować. Tą sytuację odbieram jako nowe doświadczenie rzeszowskich osiedli na drodze powolnej budowy życia osiedlowego i integrowania różnych pokoleń.

MADA

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
 
MON będzie zamawiał śmigłowce wielozadaniowe w Mielcu i Świdniku. Skorzystać też pragnie rzeszowskie WSK.
Pierwszy gigantyczny obraz z cyklu „Namaluj mi Europę” zostanie w końcu zaprezentowany w Dagart Galerie.
Politycy i eksperci, kto i jak wytyczy kierunki zmian w życiu kulturalnym miasta. Dyskusja już w najbliższy czwartek.
Ta ustawa zahamowała handel ziemią. Ręce zacierają niektórzy deweloperzy i planiści. Jaki mają powód?
Mieszkańcy Budziwoja czują się pokrzywdzeni przebiegiem obwodnicy. Gdzie jest granica słuszności żądań ludzi?
Rzeszowskie parki uczą się życia
W teoriach urbanistycznych parki stanowią ważny element życia społecznego. W naszym mieście dopiero się uczymy.
Skandaliczny przypadek bezradności wobec bólu pacjentki. Stan usług w służbie zdrowia jest już patologią systemową.
To nasza propozycja na weekendowy wypad z rodziną. Zamek w Dębnie jest wyjątkowy, bo zachował się w całości.
To chyba wstęp do nowego przetargu. Ale czy modyfikacja Black Hawka to poprawa błędów, czy udawanie poprawy?
Pomnik na Placu Ofiar Getta cichaczem zmienił przedmiot upamiętnienia. Zamiast żołnierzy radzieckich jest WiN.