Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2016.08.08

W Rzeszowie lekarze na ból nie pomogą

Przybywa Polaków niezadowolonych ze służby zdrowia. Problem nabiera wymiaru patologii systemowej. Przykładem jest skandaliczna bezsilność rzeszowskich specjalistów w uśmierzeniu bólu występującego u jednej z pacjentek.

Z pewnością na służbę zdrowia można narzekać z wielu powodów. O coraz gorszej ocenie wystawionej przez pacjentów, mówi także najnowszy sondaż CBOS (badania prowadzono w czerwcu). Aż 74% Polaków jest niezadowolonych z opieki zdrowotnej. Najbardziej krytycznie służbę zdrowia oceniły osoby określające swoją sytuację materialną jako złą, absolwenci wyższych uczelni oraz mieszkańcy miast powyżej 20 tys. mieszkańców. Kompetencje lekarzy w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego pozytywnie oceniło zaledwie 67%. Do zadowolonych zaliczają się natomiast ci, którzy z pomocy lekarza nie korzystają lub korzystają sporadycznie.

Jak sytuacja wygląda na naszym rzeszowskim podwórku? Lekarze potrafią dobrze wykorzystać Internet doskonale reklamując swoje usługi, ale na miejscu okazuje się, że… jednak tych usług nie wykonują. Powoływanie się na dofinansowanie z NFZ wciąż jest nadużywane. W praktyce często nierealne, bo albo miejsc na dany rok już nie ma, albo trzeba czekać wiele miesięcy, albo dofinansowanie to dotyczy tylko wybranych usług – najtańszych materiałów. Oto przykład, jak w Rzeszowie traktuje się pacjenta szukającego pomocy w walce z bólem.

Ostry ból najpierw ucha, potem promieniujący w kierunku obu szczęk, najpierw skierował mnie do lekarza rodzinnego. Po badaniu lekarz wykluczył problemy z uchem, zalecił konsultację ze stomatologiem – tym bardziej, że jestem posiadaczką nieszczęsnych „ósemek”, czyli zębów mądrości.

Pierwsze wizyty niczego konkretnego nie wykazały – zęby mądrości mogą boleć w ten sposób, że odczuwa się ból ucha. Jednak promieniujący ból we wszystkich kierunkach to nadal zagadka. Czas przyniósł coraz większe nasilenie dolegliwości. W końcu pojawiło się mrowienie twarzy, skoki ciśnienia. Wróciłam do lekarza rodzinnego – czy tak boli ząb? Do tej pory ból zęba odczuwałam zupełnie inaczej. Do tego nie działały środki przeciwbólowe. Najgorzej było w nocy. Regularnie około godziny 23 ból zaczynał się pojawiać i jak błyskawica rozchodził się po twarzy, narastał, trzymał chwilę i mijał na kilka minut. Potem znów od nowa. Chwilami aż robiło mi się słabo. Dotknięcie policzka potęgowało ból. Kilka godzin i wszystko mijało jak ręką odjął.

Wróciłam znów do lekarza rodzinnego. Dał mi skierowanie do neurologa i zalecił ponownie odwiedzenie stomatologa. Zasugerował też, że bóle nocne mogą być spowodowane zwyrodnieniami stawów, ale by to stwierdzić potrzebne jest zdjęcie RTG.

Neurolog może pomóc za kilka tygodni – bo tyle trzeba było czekać na wizytę, a ja z niepokojem patrzyłam na zegarek i drżałam na myśl o kolejnej nocy. Gdy stomatolog słyszy o zębach mądrości od razu kieruje do chirurga. Stwierdziłam więc, że sama (tzn. bez skierowania) zrobię RTG panoramiczny, by było widać całą moją szczękę – z tym dokumentem zacznę kolejne wizyty u specjalistów.

Na rentgenie nikt ze specjalistów nie zauważył niczego niepokojącego – a przynajmniej nie tak niepokojącego, co mogło wywoływać silne bóle. Pierwsza wizyta u lekarza chirurga – lekarz rzucił okiem na RTG. Powiedział co może usunąć w ramach swoich kompetencji. Pytam czy można choć stwierdzić, czy sprawa „ósemki” pójdzie łatwo – bo wiem, że to nie są łatwe w „obsłudze” zęby. Usłyszałam, że trudno powiedzieć. No to tłumaczę, że mnie boli – wyjaśniam jak i kiedy, czy usuniecie zęba w tym wypadku pomoże czy raczej zwiększy dolegliwości. W tej chwili nawet nie mogę dobrze ust otworzyć (żaden z odwiedzonych przeze mnie stomatologów tam nie zaglądał). Lekarz stwierdził więc, że może to być problem ze stawem skroniowo-żuchwowym, ale tym zajmują się reumatolodzy – kolejny specjalista praktycznie niedostępny. Nawet prywatne wizyty to czekanie miesiącami. A mnie boli co noc, aż mi słabo! Nie śpię prawie wcale od wielu nocy.

Lekarz zaproponował mi wizytę – prywatną – u stomatologa, który ponoć zajmuje się tymi stawami. Nie znał jednak dokładnego adresu – wytłumaczył mi jak dojechać. Zaczęłam więc szukać, gdzie w tej okolicy jest jakiś stomatolog o szerokim polu specjalizacji. Nie wychodzę ponownie z domu, bo wiatr i zimno pogarszają sytuację. Znalazłam, dzwonię. W słuchawce słyszę, że w ogóle nie zajmują się „czymś takim”. Przedstawiam więc dolegliwości i pytam, gdzie powinnam w takim razie szukać pomocy. Pada odpowiedź: u ortodonty! Nawet nie chcę już sprawdzać gdzie, za ile i kiedy mogę tam się udać. Wracam ze zdjęciem do stomatologa. Najpierw przychodnia, w której zgodnie z informacją na stronie internetowej działają wszyscy specjaliści i dysponują różnorodnym nowoczesnym sprzętem.

Pani w rejestracji mówi, że mogę przyjść na następny dzien. Okazuje się, że zarejestrowała mnie do „zwykłego” dentysty.

Wracam do gabinetu, od którego zaczęłam – tylko tym razem idę z RTG. Oni też mają „u siebie” chirurgów stomatologicznych, więc może tym razem, gdy mam już zdjęcie, ktoś coś mi poradzi? Wchodzę, sporo ludzi czeka w poczekalni. Rozmawiam z rejestratorką – chce zobaczyć RTG. Ściszonym głosem komentuje mój stan uzębienia. Nie chce dopuścić mnie do lekarza, bo jest dużo osób. Odsyła do innych. Okazuje się, że chirurga u nich nie ma… Daje mi kolejny adres – jeden do chirurga, drugi do kolejnej specjalistycznej przychodni, która ponoć zajmuje się problemami stawów. Najpierw kontaktuję się z tymi „od stawów”. Rejestratorka ze zdziwieniem słucha o czym mówię. Nie ma pojęcia, kto może mi pomóc. Oni się tym nie zajmują. Sprawdzam na stronie WWW – tutaj też pisze jak byk, że leczą problemy ze stawami!

Wróciłam do lekarza rodzinnego…

Na tym chwilowo zakończę tę relację. Nikt ze specjalistów nie zajrzał do mojej buzi, nikt mi nie zaproponował nawet środka przeciwbólowego (poza lekarzem rodzinnym – jednak to środek silny, którego nie można stosować zbyt długo). Nie patrzyłam wcale na to, czy gabinety, które odwiedzam, są prywatne, czy nie. Sama sugerowałam się informacjami ze stron internetowych, na których barwnie są opisane specjalizacje i umiejętności lekarzy. Praktyka pokazała prawdę.

Co z tego, że gabinetów jest tak dużo? Co z tego, że mają one umowę z NFZ? Co z tego, że napisać można wszystko, zrobić piękną stronę i reklamę w mediach? Jak mówi mi znajoma, najlepiej od razu iść na ostry dyżur i symulować przesadnie objawy. Tam jest większa szansa, że pomogą.

Poza tym otwartym pozostaje pytanie, czy lekarze, do których każdy z nas udaje się, by zadbali o nasze zdrowie, mają wystarczającą wiedzę, co w tej sytuacji zrobić?

MADA

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
zadowolona pacjentka> To na 100% "ósemki" polecam prywatne gabinety w Rzeszowie - BIODENT na Hetmańskiej lub Premium-dent na Litewskiej. Mają profesjonalny sprzęt diagnostyczny i praktykę chirurgiczną. Dają radę nie takim przypadkom.
 



Oni nauczą nas jak umiejętnie wykorzystać wirtualną informację tak by mieć z tego osobistą korzyść.
To wydarzenie bez precedensu. Głowy czterech państw zamieszkały w najlepszym butikowym hotelu w mieście.
MON będzie zamawiał śmigłowce wielozadaniowe w Mielcu i Świdniku. Skorzystać też pragnie rzeszowskie WSK.
Pierwszy gigantyczny obraz z cyklu „Namaluj mi Europę” zostanie w końcu zaprezentowany w Dagart Galerie.
Politycy i eksperci, kto i jak wytyczy kierunki zmian w życiu kulturalnym miasta. Dyskusja już w najbliższy czwartek.
Ta ustawa zahamowała handel ziemią. Ręce zacierają niektórzy deweloperzy i planiści. Jaki mają powód?
Mieszkańcy Budziwoja czują się pokrzywdzeni przebiegiem obwodnicy. Gdzie jest granica słuszności żądań ludzi?
W teoriach urbanistycznych parki stanowią ważny element życia społecznego. W naszym mieście dopiero się uczymy.
W Rzeszowie lekarze na ból nie pomogą
Skandaliczny przypadek bezradności wobec bólu pacjentki. Stan usług w służbie zdrowia jest już patologią systemową.
To nasza propozycja na weekendowy wypad z rodziną. Zamek w Dębnie jest wyjątkowy, bo zachował się w całości.