Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2011.07.17

Niezwykłe tropy na Paniadze sprzed 111 lat

Paniaga - 3 Maja. Zwyczajnie chodzimy tą ulica, oglądamy sklepy, pijemy czasem kawę w którymś z ogródków ale wszystko jest dla nas takie zwyczajne. Nawet bruk ulicy, którym celowo kilkanaście lat temu zastąpiono ordynarny asfalt, nie jest już dla nas niczym niezwykłym. Taka po prostu zwykła ulica. Nie ma się nad czym zastanawiać...

A jednak. W ulicy tej i w jej budynkach zaklętych jest tyle przeszłych wieków, tyle niesamowitych historii. Niektóre z nich są bardziej fascynujące niż te, które z lubością oglądamy na srebrnym ekranie. A wystarczy odkryć te historie, które są przecież na wyciagnięcie ręki. Czy słyszeliście o kacie Sellingerze? Mieszkał i pracował w Rzeszowie ponad sto lat temu. A jego brzytwy miały podobno magiczną moc. Spacerował Paniagą, spotykał się z innymi mieszkańcami. A tą zwykłą, wydawałoby się ulicę, jeden z nich widział tak:

„Odwrócił wzrok od ptaków. W dole rozciągała się ulica Trzeciego Maja, którą miłował najbardziej. Bo była to ulica, jakby ją sam Pan Bóg jasną farbą okrasił od stóp wieży, aż po dom burmistrza, gdzie przechodziła w ulicę Zamkową, a dalej na łeb i szyję z górki obok murów zamku po Wisłok, gdzie czasem zapędza się nasza Paniaga, potrafi odbić się sumieniem miasta w rybich łuskach jak w srebrnych lusterkach i płynąć nie wiedzieć gdzie i za czym, jak panna na wiosnę, kiedy lody puszczą, póki ją kto za zakolem rzeki nie zawróci i nie wskaże, którędy jej do domu droga. Z wieży farnej – rozmyślał dzwonnik – wszystko widzisz, wszystko prześwietlisz jak nie okiem i rozumem, to duszą, bo któż inny, tylko my, ja i ta wieża, że o dzwonach i krzyżu nie wspomnę, po którym archanioł Michał się wspina, myśmy tu największą zwierzchnością i trybunałem. Bo z tej perspektywy to i proboszcz, i pan burmistrz, jego gruba żonka czy to rude ladaco, któremu burmistrz mieszkanko, o, w tych okienkach naprzeciw składu kolonialnego wynajął, a nawet sam cesarz.. tak, sam Jaśnie Pan nasz umiłowany, oni wszyscy z tej wysokości, o, tyci, maluteńcy, żebyś ich do górnej kieszonki w marynarce wsadził i przyklepał jak chusteczkę przed balem – dzwonnik wyciągnął z wewnętrznej kieszeni płaszcza płaską flaszkę oprawioną w grubą skórę z napisem „Darz Bór” i łyknął.

- Lubię tak patrzeć w ulicę z wysokości – powiedział na głos…”

To tylko krótki fragment powieści Jerzego Janusza Fąfary pt. „Brzytwy kata Sellingera”. Opowiadana przez niego historia jest niezwykła. Jej bohaterami są osoby, które kiedyś naprawdę żyły w naszym mieście. Intrygowały sobie współczesnych a pamięć o nich, choć szczątkowa, przetrwała do dziś. Dzięki panu Jerzemu możemy ich sami poznać.

Autor fascynując się dziejami miasta nie poprzestał na tej jednej książce. Każda następna jest jeszcze bardziej niezwykła. Zapraszamy do wysłuchania rozmowy o Paniadze, o Rzeszowie i o jego prawdziwych mieszkańcach.

JERZY JANUSZ FĄFARA - poeta, prozaik, scenarzysta.



Z Jerzym Fąfarą o literackiej pasji odkrywania Rzeszowa rozmawia Barbara Kędzierska.



Fotografie starego Rzeszowa udostępnione TWiNN przez Jerzego J. Fąfarę.

Widok na kościół farny od narożnika ul. Jagiellońskiej

Hełm wieży farnej (dzwonnicy)

Widok na ulicę Trzeciego Maja z wieży farnej

Ulica Trzeciego Maja widziana od Alei Pod Kasztanami.

Aleja Pod Kasztanami.

  

Profesor Chrapkiewicz - wielki Polak samotny we Francji, Jerzy J. Fąfara odsłania w końcu jego życie.
Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
Wojtek> To może głupie ale nawet nie wiedziałem, że powstają ciekawe książki o Rzeszowie.
Ewa> To niestety typowy syndrom rzeszowianina. Jechać do Krakowa, żeby zobaczyć coś ciekawego. A to jest zadanie dla urzędu miasta żeby mądrze promować wszystkim mieszkańcom ciekawe rzeczy o mieście. A nie rozsyłać ulotki ile asfaltu wylali.
Ewa> Zaczęłam szukać o tym Sellingerze. Znalazłam takie informacje o książce. Akcja rozgrywa się w Rzeszowie AD 1900. Do miasta przyjeżdża kat Sellinger, aby wykonać swój ostatni wyrok śmierci. Później chce przejść na emeryturę. A chce go wykonać w Rzeszowie, ponieważ był już w tym mieście około 20 lat wcześniej. Miasto mu się spodobało i wybrał je na miejsce tej ostatniej egzekucji. Okazuje się, że człowiek, na którym ma wykonać wyrok, jest jego synem. Podczas wcześniejszej wizyty w Rzeszowie poznał bowiem pewną kobietę, z którą miał romans. Kluczem jest tytułowa brzytwa... Akcja książki jest osadzona w historii Rzeszowa. Realna jest ulica Pańska - obecna 3 Maja, zamek, prawdziwa jest osoba Sellingera. Natomiast intryga jest fikcją literacką. Ale niesamowicie wciągającą. W ogóle brzytwy, którymi golił się kat to cała historia (prawdziwa). Sellinger golił się tylko jeden raz jedna brzytwa, w szczególnych okolicznościach. Wielu ludzi bardzo chciało potem posiadać taką brzytwę.
Robin> To prawda, że wiele fascynujących ludzi i ich historii jest udziałem Rzeszowa. I to zarówno w XX wieku jak i wcześniej. Ale o zainteresowania literatura historyczną potrzebna jest tylko (aż) odpowiednia, jak to się mówi, polityka historyczna państwa. Natomiast dzisiaj nie tylko nie ma odpowiedniej, nie ma żadnej polityki historycznej. A samo pojęcie jest propagandowo wciśnięte do partyjnego odnośnika (pis) i na tej podstawie zostało skazane na niebyt i ośmieszenie.
Rija> Cieszę się, że wasz portal poruszył problem literatury. Zgadzam się co do tzw. polityki historycznej. Myślę, że tematyka przekazu może być naprawdę szeroka. Nawet moment przyłączenia ziem nad Wisłokiem do Polski za Kazimierza Wielkiego i rozpoczęcie gospodarowania tu na zupełnych pustkach byłby tematem do ciekawej książki albo filmu o początkach miasta. Potem równie fascynujące czasy Mikołaja Spytka Ligęzy. Wreszcie czasy Potockich. Musiałby się tylko znaleźć człowiek o tak lekkim i wdzięcznym piórze jak Sienkiewicz...
jagienka.prima> "Brzytwy" przeczytałam z wypiekami na twarzy... Tak mnie zafascynował sposób wędrówki do nieba przez wieżę farną, że znalazłam dojście i wydrapałam się na sam czubek... :) Nie da się ukryć, iż widok na ul. 3-go Maja i Kościuszki z tej perspektywy jest fantastyczny... :) A jako, że lubię ten m. in. okres historii, czyli początek XX wieku, więc tym bardziej lektura była dla mnie wielką przyjemnością... :)
Robin> Rija zwróciła uwagę na lekkie pióro. A ja kolejny raz zwrócę uwagę na właściwy język, o czym już na tym forum kiedyś pisałem. Książki historyczne muszą być autentyczne. Człowiek nie widzi w książce ubiorów i budynków ale słyszy język. Nie ma nic gorszego niż książka albo film historyczny, w której bohaterowie zachowują się i używają języka ze współczesności. A co do Sienkiewicza to może cała jego tajemnica tkwi w tym, że nigdy nie popełnił tego błędu?
jagienka.prima> Masz rację Robinie... Zresztą zdaje się, że poruszyliśmy ten problem "tła historycznego" w rozmowie o filmach... Niestety, żeby napisać dobrą w odbiorze książkę z kontekstem przyszłościowym, trzeba być mocno obytym w danej epoce... Nie tylko panorama... Nie tylko ten strój, o którym piszesz Robinie, ale przede wszystkim język zarówno dialogowy jak i opisowy... To nic, że czasem trzeba sięgnąć do słownika, żeby zrozumieć dane wyrażenie... Najważniejszy jest klimat i to, że wrażliwy czytelnik bez trudu przenosi się jak wehikułem czasu w daną rzeczywistość historyczną...
Robin> Próbowałem czytać ostatnio kilka powieści historycznych ale miałem pecha w wyborze i nie dałem rady. Po paru stronach nie wiedziałem jaka to epoka :) Wydaje mi się, że pisarz zajmujący się przeszłością powinien zarówno bardzo dobrze orientować się w historii jak i przyswoić sobie język ze wszystkich dostępnych pamiętników takiego okresu.
wujal> Nigdy w Rzeszowie nie było określenia Paniaga.Wymyślił to Czarnota z Wyborczą. Wychowywałem się na tej ulicy od 1945r .Zostawiłem dla miasta dwa pomniki, cztery tablice i sztandar 21 BSK fundowany wraz z kolegami.
 
Pochodzenie niechcianych barokowych rzeźb z ogrodzenia pałacu Lubomirskich jest bardziej intrygujące niż sądzono.
To zakrawa na skandal podobny do tego z udziałem Maneta Tyle, że problem nie jest z obrazem, tylko z jedzeniem.
Święto Niepodległości obchodzono do tej pory sztampowo. Tymczasem I LO zorganizowało w tym roku niespodziankę.
Przeprowadzono prosty eksperyment i podsumowano stopień atrakcyjności jazdy i kontakty między ludźmi.
Konkretyzuje się plan lokalizacji baz wojsk amerykańskich w Polsce. Obronę przewidziano z daleka od Rzeszowa.
Odważna architektura olbrzymich fal tsunami w Rzeszowie? Inni mogą mieć inne, ale równie egzotyczne skojarzenia.
Zmiany w Polsce są przesądzone. Ważne jest jednak, kto będzie o nich decydować. Prześwietlmy to grono polityków.
Islam staje się częścią naszego świata. Fundamentalizm jest czymś więcej, niż tylko wprowadzaniem szariatu.
Efektowne biurowce irlandzkiej firmy czeka gruntowne przeprojektowanie. Tego wymaga interes naszego miasta.
Część pacjentów musi posunąć się do najdalszych kłamstw, aby otrzymać pomoc lekarską. Jakie my mamy szanse?