Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2015.08.31

Spóźnione żale Andrzeja Deca

Przewodniczący Komisji Gospodarki Przestrzennej Rady Miasta Robert Kultys ujawnia kulisy powstania planu miejscowego „Nasz Gaj”. Między radnymi iskrzy, a inwestorzy czekają na decyzje i możliwość rozpoczęcia budowy.

Pierwotna wersja zagospodarowania wschodniej części terenu objętego planem miejscowym „Nasz Gaj”, która została oprotestowana przez mieszkańców.

Z wielkim zdziwieniem przeczytałem ubiegłotygodniowy artykuł Przewodniczącego Rady Miasta Rzeszowa Andrzeja Deca, w którym zaprezentował się jako obrońca przestrzeni miejskiej przed inwestycjami handlowymi i w którym przypisuje on radnym z PiS, w tym mnie osobiście, odpowiedzialność za jakoby powstanie możliwości budowy wielkich parterowych hipermarketów na terenach dawnych ogródków działkowych „Nasz Gaj”. Niewygodne półprawdy i niedopowiedzenia zawarte w tym tekście wymagają ujawnienia.

Andrzej Dec wtedy ZA, teraz PRZECIW

Radni PiS, w tym ja osobiście, już od samego początku pracy nad planem „Nasz Gaj” (od grudnia 2013 roku) staraliśmy się zapewnić na tym terenie spełnienie podstawowych warunków dobrego kształtowania przestrzeni.

Wtedy, gdy Komisja Gospodarki Przestrzennej (a potem Rada Miasta) opiniowały prezydencki projekt przystąpienia do sporządzenia planu na terenie „Naszego Gaju” z przeznaczeniem na obiekty handlu wielkopowierzchniowego, Andrzej Dec nie widział potrzeby niedopuszczania takich obiektów na tym terenie. Oto jego ówczesna opinia: „Biorąc pod uwagę interes sąsiadujących z tym obszarem mieszkańców ulic Tęczowej i Nowowiejskiej, wcale nie jest jasne, co dla nich lepsze: sklep wielkopowierzchniowy po drugiej stronie ulicy, czy wysoki blok. Sądzę, że wiele zależy od szczegółów.” (TWiNN 14.01.2014)

W tym czasie było dla nas oczywiste, że w radzie miasta jako PiS jesteśmy w mniejszości i nie przeforsujemy zbyt daleko idącego stanowiska. Ale chcieliśmy przynajmniej przekonać inwestora i pozostałych radnych do zapewnienia w planie korzystnego sąsiedztwa dla okolicznych mieszkańców. Akceptowali oni inwestycje handlowe, ale tylko pod warunkiem, aby nie powstawały w ich bezpośrednim sąsiedztwie, a jedynie od strony ulicy Powstańców Warszawy. Ten sam pogląd wyraził także Przewodniczący Rady Osiedla Drabinianka Pan Zbigniew Grabowski.

Dlatego radni PiS postawili inwestorowi warunek, że zagłosują za przystąpieniem do planu, jeśli on zgodzi się na zmianę koncepcji i strefowanie zabudowy zgodnie z wnioskami mieszkańców. W tej sprawie Andrzej Dec nie chciał nas poprzeć. Gdy Komisja Gospodarki Przestrzennej opiniowała przystąpienie do sporządzenia planu na „Naszym Gaju” z przeznaczeniem na obiekty wielkopowierzchniowe, radni PiS wstrzymali się od głosu oczekując odpowiedzi inwestora na nasze stanowisko. Natomiast radni PO poparli wtedy uchwałę, a Andrzej Dec nawet skrytykował nasze wymagania. Przypomnę, jak argumentował swoje lekceważenie dla naszego wniosku: „Powodem mojego zdziwienia jest nadawanie temu, co tam (na Komisji Gospodarki Przestrzennej) się działo takiej wagi, jakby komisja mogła o czymkolwiek zdecydować. Uchwała o przystąpieniu do sporządzenia tego planu zagospodarowania, którą komisja opiniowała, nie zawiera żadnych szczegółowych wytycznych, co do jego kształtu. Ponadto wszelkie deklaracje inwestora nie mają wiążącego charakteru i za chwilę może on wymyślić zupełnie inną koncepcję. (…) Dlatego zapoznawanie się z koncepcją (jaka by ona nie była) miało jedynie charakter poznawczy. Bo trudno na komisji opiniować negatywnie, czy na sesji głosować przeciw uchwale, z powodu niezgody na określoną koncepcję.” (TWiNN 14.01.2014)

Jedni dopięli swego, a drudzy nie

Andrzej Dec nie wierzył, jak widać, w sens naszego wniosku zgłoszonego na komisji rady. A jednak Inwestor zgodził się na nasz postulat i potem dotrzymał słowa. Plan miejscowy został przygotowany na podstawie nowej koncepcji inwestycji zgodnej z wnioskami mieszkańców i Przewodniczącego Rady Osiedla. Przyzwoitość i zdrowy rozsadek nakazywały, abyśmy w tej sytuacji i my jako radni dotrzymali słowa i zagłosowali za ostatecznym uchwaleniem planu.

Czy można było dla przestrzeni miejskiej uzyskać więcej i zaproponować np. rezygnację na tym planie z handlu wielkopowierzchniowego w ogóle? Oczywiście tak, ale wymagało to jasnego zapisania celu planu w chwili przystąpienia do jego sporządzenia w grudniu 2013 r. Skoro jednak radni koalicji Rozwój Rzeszowa i PO, w tym sam Andrzej Dec, zgodzili się wtedy na taką inwestycję handlową, to my radni PiS postawiliśmy ograniczyć się do postulatu, który oceniliśmy jako realny.

Co się jednak stało, że w międzyczasie Andrzej Dec zmienił zdanie i po kilkunastu miesiącach prac nad planem zaprezentował się teraz jako bezkompromisowy obrońca przestrzeni nie tylko przed handlem wielkopowierzchniowym, ale przed handlem w ogóle, proponując w to miejsce biurowce? Może będę zbyt brutalny, ale wydaje mi się, że przyczyną jest podrażnienie ambicji własnej.

Andrzej Dec jest członkiem ciała doradczego prezydenta miasta w sprawach architektury zwanego MKUA. Gdy ciało to kilka miesięcy temu opiniowało projekt planu „Nasz Gaj”, A. Dec przy swoim autorytecie Przewodniczącego Rady Miasta zaproponował zmiany w treści planu. Niestety, wszystkie jego wnioski zostały odrzucone. Być może to było przyczyną, że zirytowany postanowił swoje najdalej idące pomysły przedstawić na sesji rady miasta, na której plan miał być uchwalony. Uważam przy tym, że część wniosków zgłoszonych przez A. Deca była słuszna, tylko że zmiana zapisów planu w dniu jego uchwalania oznaczała powtórzenie całej procedury projektowania i uzgadniania planu na nowo. Czyli plan mógł być uchwalony najwcześniej za rok, a dla inwestorów czas ten byłby stracony. Czy waga zmian treści planu usprawiedliwiała nie tylko opóźnienie, ale w praktyce przekreślenie planowanego przez inwestora przedsięwzięcia budowlanego? Uznaliśmy, że nie, zwłaszcza że do uchwalenia trafiła tylko wschodnia, mniej kontrowersyjna część planu, gdzie mają powstać bloki mieszkalne i sklep meblowy (a nie hipermarket).

Czarnowidztwo Przewodniczącego Rady

Alarmistyczne opinie Przewodniczącego Rady w (TWiNN z przed tygodnia) o zniszczeniu przestrzeni miasta są mocno przesadzone. Andrzej Dec napisał: „Naszym zdaniem wiele wskazuje na to, że cały ten 10 hektarowy obszar zostanie zaplanowany i zabudowany ze szkodą dla Miasta.”

Rzeczywistość potoczy się chyba inaczej. Na terenie objętym uchwaloną w lipcu przez Radę Miasta wschodnią częścią planu będzie wybudowane osiedle mieszkaniowe (jest ono w trakcie realizacji) oraz powstanie sklep wielkopowierzchniowy. Działkę pod tą drugą inwestycję kupiła firma „Agata Meble”, która zapewne będzie tam realizować jeden ze swoich sklepów sieciowych. Wystarczy zapoznać się z ostatnimi realizacjami tej firmy w Polsce, aby samemu ocenić, czy jest to „blaszak” i czy taka zabudowa szkodzi miastu. Są to budynki dwukondygnacyjne, o trwałej konstrukcji, z co prawda prostymi elewacjami, ale mającymi swoje cechy indywidualne. Zatem przynajmniej dopóki plany właścicieli terenu będą aktualne, nie ma sensu przepowiadać katastrofy przestrzennej.

Andrzej Dec napisał: „Rada dzieląc ten plan na dwie części nie tylko pozbawiła się możliwości kompleksowego zaplanowania całego terenu, ale także w domyśle zgodziła się na coś przeciwko czemu protestujemy: budowie obiektów wielkopowierzchniowych typu blaszak.”

Dec przemilczał fakt, że wraz z odłożeniem zachodniej części planu miejscowego do dalszego opracowania, Komisja Gospodarki Przestrzennej na mój wniosek przesłała prezydentowi miasta stanowisko, aby na dwóch kwartałach, które będą uchwalane w przyszłości, również zastosować strefowanie zabudowy – tak jak ma to miejsce na już uchwalonej wschodniej części. Tzn. tylny kwartał od strony istniejącej zabudowy mieszkaniowej przeznaczyć również pod mieszkalnictwo, natomiast zabudowę komercyjna dopuścić tylko od strony ulicy Powstańców Warszawy. We wniosku zostały także postawione wymogi odnośnie standardu architektury części handlowej. To właśnie ma zapewnić kompleksowe traktowanie całego terenu. Oczywiste jest, że radni popierający ten wniosek od jego spełnienia uzależnili poparcie dla przyszłego uchwalenia drugiej części planu.

Dalej Dec napisał: „Perspektywa jest gorsza niż się spodziewaliśmy. Bo wszystko wskazuje na to, że żadnych nowych mieszkań ani biur nie będzie. Mieszkania zajmą jedynie jeden z 4 kwartałów, a na pozostałych trzech pojawią się ogromne parkingi i supermarkety.”

Jeżeli tak się stanie, to chyba tylko z winy radnych PO. Jeżeli tylko radni PO wesprą radnych PiS w stanowisku, o którym napisałem powyżej, to nie będzie powodów przepowiadania przez A. Deca tak strasznej perspektywy. Wniosek nasz został postawiony na tyle wcześnie, że jego niespełnienie będzie usprawiedliwiało odrzucenie w przyszłym roku przygotowanego projektu planu miejscowego.

Spóźnione żale

Jestem w stanie zrozumieć, że Przewodniczący Andrzej Dec jest poirytowany brakiem jego wpływu na politykę przestrzenną prezydenta, któremu w MKUA doradza. Nie powinien jednak ostrza swojej krytyki kierować względem tych radnych, którzy starają się być odpowiedzialni zarówno względem przestrzeni miejskiej, jak i względem inwestorów, którzy czekają na skuteczne uchwalanie planów miejscowych. Może jest to też nauczka, że nie należy zbytnio ufać swojej pozycji i że może warto czasami wcześniej szukać mądrego porozumienia się z kolegami z PiS w radzie miasta.

Robert Kultys

  

Zabudowa ogródków działkowych wciąż budzi kontrowersje. Przedstawiamy opinię przewodniczącego rady miasta.
Na opuszczonych ogródkach „Nasz Gaj” ma powstać nowy market. Problem w tym, że tuż obok spokojnych domków.
Plany inwestycji łączącej handel i funkcje centrotwórcze.
Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
Piotr54> Panie Robercie czy pana dzieci po tym jak pan zablokował budowe aqaparku prywatnemu inwestorowi też kąpią sie w fotannie miejskiej? I jak z sumienien i porannym goleniem sie w lustrze? Daje rade patrzeć na odbicie czy plujemy na szybe a żona czyści?
drzazga vs belka> Jak to jest wypominać komuś hipokryzje a nie pamiętać że było się przeciwko budowie na granicznej domu komunalnego. A teraz przed wyborami pis za budową takich domów. No i jak tam budowa City? Przed wyborami wizualizacje, komferencje, plany. Mijają miesiące i czy znaleziono jakiegoś inwestora chcącego budować biurowce a może zciągnięto do budowy city jakiegoś dewelopera. Co pis zrobił od czasu pokazania wizualizacji? Jakie podjął kroki? Pewnie wielkie NIC
cypis> Dużo pytań. Zadam i ja. Gazety pisały że po sylwestrze radny Pis, kolega z ławy wjechał w stojące auto jakiegoś studenta. Nie chciał wołać policji. Czy uregulowano koszty naprawy szkód temu studentowi?
mieszkaniec> Panie Dec, taki demaskujący tekst należał się panu od wielu lat. Dziwię się Kultysowi bo i tak był bardzo delikatny!
Ja szczur> Tak właśnie jest jak polityką zajmują się ludzie którzy nigdy wcześniej nie zarządzali firmami lub dużymi grupami ludzi. Dec wymyślił sobie że uszczęśliwi miasto biurowcami. Idea przednia tylko jakoś nie ma chętnych inwestorów żeby porywać się na takie budynki. Może Dec sam wyłoży swoje pieniądze i wybuduje biurowce? To typowy socjalista który wie lepiej i będzie nakazywał innym. Brrr. A myślałem, że już takich nie ma :(
rafal> Ciekawa dyskusja Panowie.... mówię tu o Decu i Kultysie.
uit> Dyskusja może i ciekawa, tylko co z niej wynika? Zgadzam się ze słowami ze wstępu. "Między radnymi iskrzy, a inwestorzy czekają na decyzje i możliwość rozpoczęcia budowy."
Obaj warci siebie> Kapitalizm. Wolny rynek. Radni sie kłucą ale robia to samo. Jeden przeciwko sklepowi meblowemu narzucałby profil inwestycji a drugi blokuje co popadnie a raz niewiedzieć czemu za sklepem meblowym. A może obaj powinni pomyśleć o emeryturze i dać działać młodym? Bo teraz zagrywki z centralnym planowaniem mają jak za pzpr
Ewa> Można mieć różne poglądy polityczne, ale Kultys i Dec to jedyne dwie osoby, podkreślę: JEDYNE!, które w rzeszowskiej radzie miasta mogą merytorycznie prowadzić dyskusję o sprawach Rzeszowa. Nie wiem, który z nich ma rację. Myślę sobie sama, że inwestorzy powinni znaleźć wspólny język z miastem. To interes nas wszystkich.
papamobile> Na drugiej części ogródków, tej z nie uchwalonym planem, Castorama chce budować wielki parterowy blaszak. To jak się zachowają radni zweryfikuje ich obecne spory. W każdym razie ja to zapamiętam i do tematu wrócę... panowie!
Rosmus> Castorama przeca już jest. To Ikea tam ma być
Fumfel z celi> Decu struty cały tydzień chodzi. Po co było tak chłopa wypunktowywać
 
Pochodzenie niechcianych barokowych rzeźb z ogrodzenia pałacu Lubomirskich jest bardziej intrygujące niż sądzono.
To zakrawa na skandal podobny do tego z udziałem Maneta Tyle, że problem nie jest z obrazem, tylko z jedzeniem.
Święto Niepodległości obchodzono do tej pory sztampowo. Tymczasem I LO zorganizowało w tym roku niespodziankę.
Przeprowadzono prosty eksperyment i podsumowano stopień atrakcyjności jazdy i kontakty między ludźmi.
Konkretyzuje się plan lokalizacji baz wojsk amerykańskich w Polsce. Obronę przewidziano z daleka od Rzeszowa.
Odważna architektura olbrzymich fal tsunami w Rzeszowie? Inni mogą mieć inne, ale równie egzotyczne skojarzenia.
Zmiany w Polsce są przesądzone. Ważne jest jednak, kto będzie o nich decydować. Prześwietlmy to grono polityków.
Islam staje się częścią naszego świata. Fundamentalizm jest czymś więcej, niż tylko wprowadzaniem szariatu.
Efektowne biurowce irlandzkiej firmy czeka gruntowne przeprojektowanie. Tego wymaga interes naszego miasta.
Część pacjentów musi posunąć się do najdalszych kłamstw, aby otrzymać pomoc lekarską. Jakie my mamy szanse?