Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2015.06.22

Jeden z pierwszych badaczy przeszłości Rzeszowa

Co prawda w zaborze austriackim istniały znacznie większe wolności narodowe, niż na innych terenach pokonanej Rzeczpospolitej. Jednak w Galicji również niełatwo było rozwijać polską kulturę. Świadczy o tym życie jednego z najbardziej zasłużonych działaczy regionalnych – księdza Wojciecha Michny.

KSIĄDZ WOJCIECH MICHNA (1820 – 1893)

Wśród XIX–wiecznych badaczy zajmujących się historią Rzeszowszczyzny wymieniany jest ks. Wojciech Michna. Jako o historyku zasłużonym w badaniach regionalnych pisał o nim Julian Nieć we wstępie do swej pracy „Rzeszowskie za Sasów”. Postać ks. Wojciecha Michny budziła zainteresowanie regionalistów, historyków ruchu ludowego, oświaty oraz literatury, czego wyrazem były publikacje mu poświęcone. Warto przyjrzeć się jego sylwetce, bowiem przejawiał on aktywność na wielu polach i podejmował działania służące poprawie sytuacji społeczno – politycznej i oświatowej chłopów galicyjskich.

Wojciech Michna przyszedł na świat 12 marca 1820 r. we wsi Krościenko Wyżne koło Krosna. Pochodził z rodziny chłopskiej, ale od najmłodszych lat jego ojciec Franciszek podjął starania, aby synowi zapewnić wykształcenie, które dałoby mu utrzymanie. Wojciech podjął zatem naukę najpierw w rodzinnej miejscowości, a potem w szkole trywialnej w Krośnie. Kontynuował ją, mimo śmierci rodziców i dwojga rodzeństwa w czasie zarazy cholery w 1831 r. Uczył się w szkole głównej w Jaśle, a następnie ukończył gimnazjum w Przemyślu. Edukację zawdzięczał pomocy materialnej różnych dobroczyńców oraz zarobkowaniu jako korepetytor zamożniejszych uczniów. W latach 1840 – 1845 studiował teologię w Seminarium Duchownym w Przemyślu.

Już od najmłodszych lat zetknął się z patriotyczną postawą prezentowaną głównie przez środowisko nauczycieli i duchowieństwa przemyskiego. Zaowocowało to włączeniem się młodego Michny w działalność konspiracyjną prowadzoną najpierw w strukturach Stowarzyszenia Ludu Polskiego, a później Towarzystwa Demokratycznego Polskiego. W swoim „Pamiętniku historycznym okolic i rodzin w dyecezyi przemyskiej”, spisanym w latach 70-tych XIX w. (rękopis przechowywany w Muzeum PTTK w Gorlicach, zaś kopia maszynowa w Bibliotece Seminarium Duchownego w Przemyślu) ks. Michna pozostawił cenne informacje o działalności spiskowej prowadzonej w Przemyślu na przełomie lat 30-tych i 40-tych XIX w. Zostały one przytoczone przez Aleksandra Żygę w artykule „Ksiądz Wojciech Michna o spiskach młodzieży przemyskiej” opublikowanym w „Roczniku Przemyskim” z 1977 r.

Działalność patriotyczną, polegającą na uświadamianiu narodowym mieszczan i chłopów oraz przygotowywaniu ich do udziału w powstaniu planowanym na 1846 r., prowadził ks. Michna również jako wikary na pierwszej swojej placówce duszpasterskiej w Gorlicach. Na początku 1847 r. został aresztowany i osadzony w więzieniu we Lwowie. Wytoczono mu proces o przystąpienie do nielegalnej organizacji i przygotowywanie powstania przeciw władzy austriackiej. Uwolnienie przyniosła mu amnestia cesarska w marcu 1848 r. Skierowany został wówczas na parafię w Jarosławiu, gdzie mimo dotychczasowych doświadczeń nie zaprzestał działalności narodowej, prowadzonej w okresie trwającej Wiosny Ludów. Ciążące na nim zarzuty wysunięte przez rząd austriacki budziły nieufność także władz kościelnych. Z tego względu ks. Michna był często przenoszony z parafii na parafię i długo nie mógł otrzymać stanowiska proboszcza. W latach 1851 – 1858 pełnił obowiązki duszpasterskie w Miechocinie, Pysznicy, Grodzisku koło Leżajska, Drohobyczu, Krakowcu, Świlczy, Łące i Przeworsku. Pod koniec 1858 r. został komendariuszem kościoła w Medyce. Tam zaprzyjaźnił się z właścicielem majątku Mieczysławem Pawlikowskim i jego żoną Heleną z Dzieduszyckich, oraz zetknął się ze środowiskiem kulturalnym związanym z tamtejszym dworem. Zaowocowało to podjęciem pracy literackiej i publicystycznej oraz zaangażowaniem w redagowanie czasopism dla ludu, takich jak „Dzwonek”, „Chata” i „Nowiny”, wydawanych we Lwowie i Krakowie. Ks. Michna był autorem ponad 300 artykułów oraz 10 książek, wśród których na uwagę zasługuje „Przemyśl i jego okolice” z 1872 r.

W 1867 r. ks. Wojciech Michna objął obowiązki proboszcza w Zaleszanach (dekanat miechociński), zaś w 1875 r. przeniósł się do Chłopic koło Jarosławia (dek. pruchnicki). Tam zmarł 4 III 1893 r. i został pochowany na miejscowym cmentarzu. Podczas pobytu w Chłopicach ks. Michna rozpoczął współpracę z ks. Stanisławem Stojałowskim – znanym propagatorem idei uświadomienia narodowego chłopstwa i powołania partii politycznej ludowo-chrześcijańskiej, reprezentującej interesy mieszkańców wsi. Ks. Michna organizował kółka rolnicze, urządzał wiece chłopskie, startował w wyborach do rady Państwa w Wiedniu w 1891 r., reprezentując stojałowczyków. Działał również na rzecz upowszechnienia oświaty, zakładał biblioteki i czytelnie, utworzył fundację stypendialną dla ubogiej młodzieży podejmującej naukę rzemiosła tkackiego.

Tematyka związana z Rzeszowem i jego okolicami pojawiała się w artykułach autorstwa ks. Michny, chociaż należy też od razu zauważyć, że więcej miejsca w jego twórczości zajmowały Przemyśl oraz Jarosław. Myślę, że wynikało to z doświadczeń życiowych Michny, który dorastał, uczył się i studiował w Przemyślu, zaś poprzez pracę w Jarosławiu i okolicy mocniej związał się z tamtym terenem.

Pierwszy dłuższy kontakt z Rzeszowem i okolicznymi miejscowościami w życiu ks. Michny nastąpił, gdy w styczniu 1847 r. został przeniesiony na placówkę duszpasterską do Lubeni. Niedługo tutaj jednak pozostawał, gdyż już w marcu został aresztowany przez zwierzchnika policji cyrkułu rzeszowskiego Ludwika Maliszewskiego i przewieziony do Lwowa. W pobliże Rzeszowa powrócił pod koniec 1856 r., gdy został wikarym w Świlczy, zaś w 1857 r. trafił pod skrzydła ks. Kajetana Kochańskiego do Łąki. Jak się okazało, przeniesienie do Łąki odegrało bardzo ważną rolę w biografii Michny. Jak sam pisał:

„Proboszcz mój, x. Kochański w Łące, z początku smucił się, lecz poznawszy mię zajął się po ojcowsku moim losem, zrobił mi wstęp do dworu łańcuckiego i wyrobił mi w końcu puryfikację polityczną, tj. że odtąd nie byłem już niebezpiecznym rządowi.”

To „oczyszczenie” nastąpiło dzięki wstawiennictwu hrabiego Alfreda Potockiego z Łańcuta. Ks. Kochański, dostrzegając kłopoty zdrowotne ks. Michny, wystarał się również o udzielenie mu urlopu na poratowanie zdrowia i leczenie w Rzeszowie oraz Krakowie. Najpewniej w 1858 r. przez kilka tygodni ks. Michna przebywał w Rzeszowie, gdzie kwatery udzielili mu OO. Bernardyni oraz ks. Feliks Dymnicki, znany rzeszowski katecheta gimnazjalny i fundator bursy dla młodzieży gimnazjalnej. Właśnie duchowieństwu pracującemu w Rzeszowie i ówczesnym dekanacie rzeszowskim, a także w sąsiednich miasteczkach, ks. Michna wystawił bardzo piękne świadectwo w swoim „Pamiętniku”:

„Koło Rzeszowa znalazłem światłych i porządnych księży! Taki x. Olcyngier [ks. Leopold Olcyngier proboszcz w Tyczynie, dziekan rzeszowski], Solikowski [ks. Daniel Sulikowski, proboszcz w Słocinie, wicedziekan rzeszowski], Weissenbach [ks. Władysław Weissenbach proboszcz w Wysokiej, dek. leżajski], Pyszkowski [ks. Ludwik Peszkowski komendariusz w Brzózie Królewskiej, dek. leżajski], Momidłowski [ks. Antoni Momidłowski, wikary w Niewodnej, dek. strzyżowski, potem proboszcz w Nienadówce, dek. leżajski], Solecki [ks. Michał Solecki, proboszcz w Niewodnej, dek. strzyżowski], Ciesielski Alex. [ks. Aleksander Ciesielski proboszcz w Kraczkowej, potem w Boguchwale, dek. rzeszowski], Buchwald [ks. Feliks Buchwald proboszcz w Dobrzechowie, dek. strzyżowski], Hybek [najpewniej ks. Jan Tytus Hibl proboszcz w Czudcu, dek. strzyżowski], Prexelle [ks. Antoni Prexelle proboszcz w Stobiernej, dek. rzeszowski] itd. stanowili czoło czyste i światłe duchowieństwo. Dziekanem był dla mnie x. Olcyngier, a chociaż miał nadzór polityczny nade mną, nie zaszkodził mi, owszem dopomógł.”

Ta opinia jawi się jako obiektywna, gdyż ks. Michna w swym „Pamiętniku” nie szczędził krytyki duchowieństwu, które nie pielęgnowało ducha polskości i wysługiwało się władzom austriackim.

W „Pamiętniku” autor przedstawił położenie geograficzne Rzeszowszczyzny, początki jej kolonizacji, wyjaśniał pochodzenie nazw miejscowych, dzieje rodów szlacheckich związanych z tym obszarem, oraz ważniejsze wydarzenia historyczne z dziejów miasta. Źródłem wiedzy były dla niego dzieła drukowane, jak chociażby kroniki różnych autorów, ale też księgi rękopiśmienne przechowywane w parafiach, opowieści ludności miejscowej, krążące jako legendy i podania.

Ustalenia poczynione przez ks. Michnę w dużej mierze nie obroniły się w przeciągu rozwoju badań historycznych dotyczących regionu. Niektóre postawione w XIX w. tezy okazały się chybione, również argumenty przytaczane na ich obronę zawierały błędy, ale mimo to warto pamiętać o podjęciu prac nad zebraniem wiedzy dotyczącej miejscowości leżących w XIX w. w granicach łacińskiej diecezji przemyskiej. „Pamiętnik” bowiem zawierał z jednej strony wątki autobiograficzne, ale w znacznej mierze przypominał też „słownik geograficzno – historyczny” miast i wsi. W odniesieniu do Rzeszowa ks. Michna odnotował m. in. znaną anegdotę dotyczącą motywu fundacji religijnych właściciela miasta Jerzego Ignacego Lubomirskiego (1687 – 1753). Otóż ks. Michna zapisał:

„Lubomirski na zamku rzeszowskim bawiąc z gośćmi, zobaczył oknem jak jakiś w kapocie niósł koguta w kobiałce na targi. Kogut wystawił głowę wysoko i zaczął piać na widok ludzi. Wtem książę zrobił zakład, że zastrzeli koguta z okna. Strzał padł, ale padł i kapociarz! Pokazało się, że to był szaraczkowy pan brat! Żal straszny ogarnął pobożnego księcia. Dał pozostałym sierotom wiano, sam pojechał do Warszawy i u oo. Kapucynów odprawił spowiedź świętą, a za pokutę fundował klasztor w Rozwadowie i kościół św. Pokutnicy Magdaleny koło Łańcuta na górze, sam zaś odbywał rocznie w Rozwadowie rekolekcje aż do śmierci.”

Oprócz wspomnienia w „Pamiętniku” Rzeszów i okolice pojawiały się jako temat artykułów pisanych przez ks. Michnę i drukowanych w czasopismach przeznaczonych dla chłopstwa. Cechowały się one prostym językiem, zrozumiałym dla odbiorcy. Bardzo często osadzone były w realiach znanych ludowi wiejskiemu. Spotkanie pod kościołem w dzień świąteczny, podczas odpustu parafialnego czy targu było okazją do opowiedzenia historii związanej z przeszłością danego miejsca, czy zaprezentowaniem postaci ważnej dla dziejów Polski. Nawiązanie do wydarzeń bieżących prowadziło do ukazania zjawiska w przeszłości. W formę opowiadania autor bardzo często wprowadzał dialogi, oraz nadawał utworom wydźwięk moralizatorski. Posługiwał się najczęściej pseudonimami, podpisując swoje publikacje: ks. Wojciech z Medyki, ks. Wojciech z Zaleszan, ks. Wojciech z Chłopic.

Wśród ponad 300 artykułów ks. Michny można wskazać te, których tematem stały się dzieje Rzeszowa lub okolic. Do czasu pobytu na parafii w Łące ks. Michna nawiązał w artykule opublikowanym w 1865 r. w numerze 3 „Dzwonka”, zatytułowanym „Dom sierocy w Łące”. Tekst poświęcony został zakładowi wychowawczemu dla dziewcząt i sierot wiejskich z dóbr Potockich, założonemu w 1854 r. przez księżną Zofię Dietrichsteinową, córkę Alfreda Potockiego i Józefy z Czartoryskich.

W 1874 r. w numerze 14 czasopisma „Chata” ks. Michna opublikował opowiadanie zatytułowane „Kościół cudownej Matki Boskiej w Rzeszowie”, dotyczący świątyni OO. Bernardynów. Z kolei w 1885 r. w numerze 5 „Chaty” zamieścił tekst „Gadka ludu o Sobieskim i Hetmanie Lubomirskim koło Rzeszowa”. Przytoczył w nim „gadkę”, czyli powtarzaną przez lud rymowaną opowieść, nawiązującą do wyprawy wiedeńskiej króla Jana III Sobieskiego. Ks. Michna usłyszał ją i spisał podczas pobytu w Łące. Jej koniec odnosił się do historii Rzeszowa i działań jego właściciela księcia Hieronima Lubomirskiego:

I p. Hetman Lubomirski
Nasz dziedzic rzeszowsk
i Wrócił z rycerzami swemi
Do ojczystej ziemi.
Na podziękę panu Bogu
Za zwycięstwo wroga
Na przedmieściu koło wału
Klasztor okazały
Z wielkim kosztem wybudował
Reformatom darował.

Ks. Michna przytaczając tę opowieść, przypisał fundację rzeszowskiego klasztoru OO. Reformatów hetmanowi Hieronimowi Lubomirskiemu, co nie odpowiadało prawdzie, gdyż sprowadzenie do Rzeszowa zakonników i ustanowienie klasztoru nastąpiło dopiero po 1709 r., a wówczas właścicielem miasta był syn Hieronima – Jerzy Ignacy Lubomirski.

W 1875 r. na łamach „Włościanina” ks. Michna opublikował w cyklu „Cudowne odpustowe miejsca w Polsce” tekst zatytułowany „Cudowna Matka Boska w Łańcucie” (numer 9). Odnosił się on do historii Łańcuta, do kolejnych właścicieli miasta, oraz do kultu Matki Bożej szkaplerznej, czczonej najpierw w kościele dominikańskim, zaś od początku XIX w. w farze łańcuckiej.

W 1863 r. w numerze 12 „Nowin ze świata” ukazało się opowiadanie ks. Michny pt. „Żałoba kościelna w Polsce”. Miejscem opisywanych zdarzeń był Rzeszów, do którego we wrześniu 1863 r. przybyli liczni pielgrzymi z różnych stron Galicji, ale również i innych zaborów, na uroczystość stulecia koronacji cudownego wizerunku Matki Bożej Rzeszowskiej. Nabożeństwo to było dla autora pretekstem do zachęcania chłopów do poparcia i udzielenia pomocy powstańcom styczniowym.

Ks. Michna współpracował nie tylko z redakcjami w Krakowie czy Lwowie, lecz zasilał swoimi tekstami również czasopisma wydawane w Tarnowie, Przemyślu i Rzeszowie. W tym ostatnim mieście w latach 1883 – 1890 wydawano „Kurier Rzeszowski”, oraz „Dwutygodnik społeczno-ekonomiczny i literacki”, wychodzący na przemian z „Przeglądem Rzeszowskim.” Roczniki „Kuriera Rzeszowskiego” przechowywane są obecnie w Bibliotece Muzeum Okręgowego w Rzeszowie. Ks. Michna podjął współpracę z redakcją „Kuriera Rzeszowskiego” już od początku jego funkcjonowania. W 1883 r. na jego łamach (nr 2 – 3) w dwóch częściach pojawił się tekst podpisany przez ks. Wojciecha Michnę z Chłopic, zatytułowany „Do dziejów okolicznych siół i miasteczek Rzeszowa”. Autor nakreślił w nim genezę samego Rzeszowa, okolicznych miasteczek i wsi sięgając aż do czasów przed narodzeniem Chrystusa. Jego wyjaśnienia dotyczące pochodzenia nazw miejscowości rażą pewną naiwnością. Nie zawsze też współczesna nauka potwierdza poczynione ustalenia. Tak było chociażby z samą nazwą Rzeszów, którą ks. Michna wywodził z języka niemieckiego, powołując się na dokument biskupa przemyskiego Eryka Mora z 1390 r. Opinia ta była zgodna z ówczesnym stanem wiedzy, oparta została prawdopodobnie na dziele Stanisława Starowolskiego „Polska albo opisanie położenia Królestwa Polskiego”. Dzisiaj dominuje pogląd o słowiańskiej etymologii nazwy miasta.

Nie udało się odnaleźć innych artykułów ks. Michny pisanych dla wydawnictw rzeszowskich. Wydaje się, że charakter pisma, kierowanego głównie dla mieszczan, nie do końca współgrał z dążeniem ks. Michny do uświadomienia narodowego chłopów. Wymienione publikacje ks. Michny kierowane były głównie do tej właśnie grupy społecznej, a ich przystępnie podana treść historyczna miała wzbudzać przywiązanie do Ojczyzny i skłaniać do zaangażowania w życiu polityczno-społecznym Galicji.

Beata Lorens



Autorka artykułu jest pracownikiem naukowym Instytutu Historii Uniwersytetu Rzeszowskiego. Ma stopień doktora i specjalizuje się m.in. w historii nowożytnej regionu podkarpackiego i polsko-ukraińskiego pogranicza etnicznego. Tekst powyższy publikujemy w ramach współpracy z Kwartalnikiem Społeczno-Historycznym Ślad”, którego najnowszy numer (1/15) właśnie ukazał się w wersji internetowej pod tym ADRESEM

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
 






Nie oddać Rzeszowa – to czytelna strategia polityczna partii Ewy Kopacz na Podkarpaciu. Czy takie nazwiska wystarczą?
W okresie lata spotkania z niechcianymi gośćmi na klatkach Schodowych są coraz częstsze. Jak ta to reagować i jak chronić swoje bezpieczeństwo?
Inwestor Res-Vity chce złagodzenia trzech najważniejszych wymogów kształtowania przestrzeni. Czy nie przesadza?
Od lat w biznesie nie widać nowych firm z sukcesami. Dlaczego rynek wielu miast tak bardzo się zakonserwował?
Wojskowe bazy USA ominą daleko Rzeszów. Ich lokalizacji już za rok należy się spodziewać głównie na Pomorzu.
Tu pod ziemią na wypadek kłopotów znajduje się olbrzymi magazyn paliwa wielkości wielokilometrowego jeziora.
Konkurs wyłonił zwycięzcę. Po dopracowaniu architektura „pieca garncarskiego” będzie symbolem centrum Rzeszowa.
Władze Rzeszowa same zleciły poddanie finansów miasta niezależnej analizie. Wyniki są bardzo zastanawiające.
Dawny badacz przeszłości Rzeszowa
W okresie zaboru austriackiego przeszłością Rzeszowa Zainteresował się badacz – ksiądz Wojciech Michna.
Już ogłoszono zajęcie przez Rzeszów I miejsca w rankingu atrakcyjności dla biznesu. Ale szczegóły mówią co innego.