Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2017.09.13

Koloryści – powrót do przeszłości

W Rzeszowie artystycznie przeniesiemy się co najmniej pół wieku wstecz. Posmakujemy sztuki wywodzącej się od rodzimej grupy krakowskich kapistów, która nie poddała się ani socjalistycznemu realizmowi, ani abstrakcjonistycznej awangardzie. Ci artyści jeszcze tworzą z powodzeniem.

NA BRZEGU, T. Wallis-Joniak, 2009.

Eksplorując świat sztuki współczesnej czasami pojawia się pragnienie, aby oderwać się od najnowszych jej trendów i posmakować twórczości opartej o wcześniejsze mody. Nawarstwiały się one szczególnie intensywnie w kulturze przez ostatnie dwa wieki i chyba w każdym ze stylów powstającym w tym czasie możemy odnajdywać piękno i nowe inspiracje.

Taka możliwość będziemy mieli właśnie w Rzeszowie od najbliższego czwartku. W Galerii ICN Polfa Rzeszów nastąpi otwarcie wystawy prac malarskich Teresy Wallis-Joniak. Ta nobliwa malarka mająca obecnie już 91 lat jest reprezentantką dawnej sztuki kolorystów, a jej obrazy wciąż są niezmiernie cenione. Malarstwo Teresy Wallis-Joniak będzie prezentowane w Rzeszowie po raz pierwszy. Artystka za młodu swój kunszt kształtowała pod kierunkiem Hanny Rudzkiej-Cybisowej znajdując się jednocześnie w ten sposób pod wpływem innego wybitnego polskiego kolorysty Jana Cybisa.

Sztuka koloryzmu rozwinęła się w Polsce od lat 20-tych ubiegłego wieku, poważnie wpływając na życie artystyczne w okresie międzywojennym. Oprócz małżeństwa Cybisów do kolorystów należy zaliczyć choćby Józefa Czapskiego, czy Piotra Potworowskiego. Niektórzy z artystów tego nurtu w 2 połowie XX wieku porzucili dotychczasową manierę dla coraz to nowszych eksperymentów twórczych. Teresa Wallis-Joniak pozostała jednak wierna stylowi do dziś i niezmiernie intensywnie tworzy.

Warto wspomnieć, że twórców tego kierunku często nazywano kapistami, od skrótu nazwy Komitetu Paryskiego – krakowskiej inicjatywy okresu międzywojennego wspierającej wyjazdy studentów na praktyki do Paryża. Dlatego do dziś często także dla określenia całego nurtu malarstwa używa się słowa kapizm. To trochę mylące i ja wolę używać pojęcia koloryzm – wykraczającego poza początkowy okres nurtu i wprost oddającego cechy twórczości.

Zatrzymajmy się zatem chwilę nad czytaniem kodu artystycznego dzieł tego nurtu. Będzie to pomocne przy zwiedzaniu najbliższej wystawy. Koloryzm powstał jako odmiana francuskiego postimpresjonizmu, a więc z założenia zajmował się uwiecznianiem natury (portrety, pejzaże, postaci) zrywając jednocześnie z wiernym naśladownictwem malowanej natury i koncentrując się na indywidualnym odbiorze przez malarza malowanego tematu. Dzieło nie miało zadnia naśladować natury ale tworzyć rzeczywistość autonomiczną, być zapisem przeżycia twórcy w czasie wykonywania dzieła.

W KAWIARNI, T. Wallis-Joniak, 2009.

Polscy koloryści dodali do tego jeszcze nowe cechy. Często na przykład rezygnowali z tradycyjnej gry światła i głębokiego cienia. Kontrast ten zastępowali grą barw ciepłych (światło) i zimnych (cień). Obrazy stawały się przez to może mniej dynamiczne, wręcz płaskie, ale za to bardziej epatowały kolorem. W ogóle kolory dzieła i nastój, jaki wywoływały u odbiorcy, były ważniejsze od konstrukcji brył czy poprawnej perspektywy. Stąd też nazwa nurtu. Niektórzy malarze, jak np. Jan Cybis, w ogóle rezygnowali z wykonywania na płótnie początkowego szkicu, od razu nakładając barwy, które chcieli uwiecznić.

Powojenna awangarda malarska nie darzyła zbytnią sympatią sztuki kolorystów. Dla takich abstrakcjonistów to wciąż była sztuka naśladująca rzeczywistość, a niuanse barwne nie zastępowały według nich potrzeby radykalnego zerwania w malarstwie z konstrukcją i z rzeczywistością. Koloryzm nie był też ceniony przez oficjalny establishment PRL długo hołdujący socrealizmowi i realizmowi. Mimo to nurt ten przetrwał długie lata. W tych warunkach stał się też istotnym dorobkiem polskiej kultury XX wieku. Jego opozycja do abstrakcjonistycznej awangardy w pewnym stopniu wypełniła nawet lukę, jaka powstała przez brak zaszczepienia w Polsce popartu w tym okresie.

Wernisaż jednego z ostatnich polskich artystów, których twórczość można zaliczyć do koloryzmu - Teresy Wallis-Joniak – odbędzie się w czwartek 14 września w Galerii ICN Polfa Rzeszów przy ul. Przemysłowej 2 o godzinie 18.

Robert Kultys

ULICZKA, T. Wallis-Joniak, 2016.

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
 
Ratusz reaguje doraźnie, ale przyszłość nie zapowiada się różowo.
Węgrzy postanowili wydobyć na światło dzienne dawne malowidła będące manifestacją sojuszu naszych państw.
Od ponad dwóch dekad bawi nas i wzrusza. Niedawno świętowała zacny jubileusz pracy artystycznej. A czego teraz pragnie od życia?
Nasz własny komputer prawie jak prywatna baza danych Centralnej Agencji Wywiadowczej.
Kolejna podróż w przeszłość śladami kultowych napojów na naszych dawnych stołach i podwórkach.
Dziedzictwo krajobrazu to temat tegorocznych Pretekstów Kulturalnych. Muzealne wnętrza ożywi literatura i sztuka.
Marcin Sławiński wyreżyserował już cudowne „Szalone Nożyczki”. Czy jego nowa sztuka powtórzy ten sukces?