Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2016.06.27

Jak pokazać cudowny świat w podziemiach?

Dziś już mało kto pamięta, jak duże pieniądze wydano kiedyś na remont i udostępnienie podziemnej trasy turystycznej w Rzeszowie. Od tamtego czasu inne miasta dokonały wielkiego skoku tworząc dla turystów z polotem i fantazją cudowny świat w swoich podziemiach. Niektórzy oniemieją odwiedzając takie miejsca.

NOWOCZESNA KONSKTRUKCJA NAD PODZIEMIAMI KRAKOWSKIEGO RYNKU.

Niedawno po około siedmioletniej przerwie od momentu otwarcia miałam okazję ponownie pojawić się w podziemnych korytarzach rzeszowskiego rynku. Okazją był zaprezentowany tam spektakl Teatru Siemaszkowej, który między innymi miał za zadanie ożywić to mało atrakcyjne miejsce. A według mnie potrzeba ożywienia rzeszowskich podziemi jest wielka, gdyż mimo olbrzymich pieniędzy wydanych przez miasto na ich wyremontowanie i udostępnienie ogółowi, nie stały się one tak znaczącą atrakcją turystyczna, jak chcieliby tego ich twórcy. Podziemia owszem są, ale chyba brak im treści, brak ducha, który przyciągałby tłumy. I nie chodzi mi bynajmniej o ducha, który straszy, bo za takiego od biedy może uchodzić sztuczny kościotrup podrzucony w jednym z korytarzy podziemi, ale o DUCHA atrakcji turystycznej, który pozostawiałby widzom długotrwałe emocje wytworzone przez odbiór niezwykłych wrażeń, bogactwo estetycznych atrakcji i wgłębienie się w intrygujące historie, które zawsze są nieodzowne dla ważnego turystycznie miejsca.

Zaadoptowanie sztuki Teatru Siemaszkowej „Romantyzm – Nowe Oczyszczenie” do rzeszowskich podziemi zapowiadało się interesująco. Koncepcja polegała na wykorzystaniu dwóch światów, tego widzialnego nadziemnego i tego ukrytego podziemnego, aby opowiedzieć o dwóch stronach życia człowieka. O jego przyziemnych potrzebach wyznaczanych przez rozrywkę i dobra konsumpcyjne, oraz o jego wzniosłych tęsknotach szukających wartości i wyższego sensu istnienia. Czy ten spektakl dobrze spełnił swoje zadanie? Czy potrafił uderzyć widzów tym rozdwajającym się dylematem ludzkiej duszy? Pewnie nie wszyscy, którzy w nim uczestniczyli odpowiedzieliby jednakowo. Myślę, że dojrzałej odpowiedzi na to pytanie będzie można udzielić dopiero z czasem, gdy spektakl nabierze niejako doświadczenia w nowej scenerii.

Wizyta w rzeszowskich podziemiach pozwoliła mi natomiast zastanowić się głębiej nad dzisiejszym ich stanem – jako atrakcji turystycznej. Przyznam, że byłam ciekawa, co się zmieniło i czy miejsce to będzie mnie umiało w jakiś nowy sposób przekonać do siebie? Niestety, pomiędzy moimi idealnymi wyobrażeniami, a turystyczną rzeczywistością Rzeszowa jest wielka przepaść. Okazało się, że w podziemiach nie ma nic na tyle atrakcyjnego, bym z chęcią chciała odwiedzać to miejsce częściej, lub nawet polecić je komuś przyjezdnemu. Szczerze mówiąc inne miasta tak potrafiły wyeksponować swoje podziemne zabytki, że trochę wstydziłabym się reklamować odwiedzającym Rzeszów puste (prawie) korytarze podziemnej trasy.

KRAKOWSKIE PODZIEMIA RYNKU – ODTWORZONY BRUK WCZESNOŚREDNIOWIECZNY.

Odwiedzając niedawno Kraków byłam pod olbrzymim wrażeniem Podziemi Rynku w Krakowie. Wybrałam się tam pierwszy raz i myślałam stereotypowo, że spacerek podziemiami zajmie mi najwyżej pół godziny, a spędziłam tam ponad 3 godziny i wciąż mi było mało i żałowałam, że muszę już wyjeżdżać, bo tyle atrakcji jeszcze nie rozpoznałam.

Znamienne, że w rzeszowskich podziemiach zadanie zainteresowania turystów spoczywa przede wszystkim na przewodnikach. Stara szkoła. Przewodnik taki z mniejszą lub większą fantazją wejdzie w swoją rolę i albo zanudzi oprowadzaną grupę na śmierć, albo jak Szeherezada będzie czarował prawie nagie korytarze by w oczach widzów zamienić je w tajemnicze lochy.

W Krakowie było zupełnie inaczej. Widzowie byli oczarowani bogactwem rekwizytów i odgrywanych historycznych scen. Przewodnicy byli praktycznie niepotrzebni. Każdy sam znajdował obiekty swoich fascynacji i zgłębiał ich treść. Wielką rolę spełniał tu interaktywny udział widzów w prezentowanych treściach. Wybierając odpowiednie menu w kolejnych napotykanych komunikatorach elektronicznych można było zapoznać się z preferowanym przez siebie zabytkiem lub z wybranym okresem w historii miasta. Do tego te niezwykłe makiety przybliżające dawny wygląd wielu części Krakowa.

Odwiedzający krakowskie podziemia dorośli mogli się także nieźle bawić, co jak się sama naocznie przekonałam, ważne było nie tylko dla dzieci. Nawet tatusiowie z zapałem uczestniczyli w interaktywnej grze polegającej na wyszukiwaniu wśród wirtualnego piasku prastarych archeologicznych artefaktów.

JEDNA Z PREZENTACJI MULTIMEDIALNYCH O DRAMATYCZNYCH POCZĄTKACH KRAKOWA.

Porównanie podziemi rzeszowskiego rynku i podziemi rynku w Krakowie może być ilustracją, jak bardzo zmienił się język narracji z widzem w obiektach turystycznych. To wielki skok w nowoczesność promocji miast i ich atrakcji turystycznych.

Może 15 lat temu udostępnienie turystom podziemi rzeszowskiego rynku było atrakcją samą w sobie, dziś jednak świat turystyki przywykł do innych standardów. Zwiedzając zamki, muzea, czy podziemia z dawnych epok, możemy oglądać nie tylko wnętrza, nie tylko przedmioty codziennego użytku imitujące te historyczne, ale w takich przestrzeniach można spotkać postaci w strojach z epoki odgrywające ważne wydarzenia. Coraz rzadziej są to manekiny, częściej zatrudnia się do tego prawdziwych aktorów mających za zadanie wprowadzić iluzję dawnej rzeczywistości, ale najczęściej są to już sceny wirtualne, które dają nieograniczone możliwości w kreowaniu wydarzeń i otoczenia. Takie narzędzia są w stanie tworzyć niezwykłe iluzje, które zapewniają sukces miejscu przez niezwykłe przeżycia widzów.

Jeśli ktoś jeszcze się o tym nie przekonał, to zachęcam do podróży. Kraków ze swoimi Podziemiami Rynku leży tylko dwie godziny drogi od nas. Choć może niektórzy złośliwi powiedzą, że leży znacznie, znacznie dalej od Rzeszowa.

Viperis



MAKIETA JEDNEGO Z DOMÓW KUPIECKICH W KRAKOWIE.

MAKIETA ŚREDNIOWIECZNEGO KRAKOWA.

PREZENTACJA ŚREDNIOWIECZNYCH STROJÓW ZE STARYCH DOKUMENTÓW.
  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
miejski> Byłem i potwierdzam, Kraków zrobił to super. Załączone do artykułu zdjęcia mimo że ciekawe, tylko w niewielkim stopniu odzwierciedlają atrakcję podziemi. Pomysł, pomysł i jeszcze raz pomysł. To czego brakuje w Rzeszowie!
Powrót do copu> Rzeszów Kraków dzieli odległość nie 2 godzin ale 20 lat :) :(
Shepard> "... Rzeszów Kraków dzieli odległość nie 2 godzin ale 20 lat.. " Tak. Tylko, że są to lata ŚWIETLNE... ;-) P.S. Ale jeśli mię pamięć nie myli - to nie raz i nie dwa (parę osób z grona... redakcyjnego winno pamiętać...) dyskutowano o różnych - czasem dość ambitnych - pomysłach zrealizowania w podziemiach Rz wystaw i aranżacji... (Np. o modelach/makietach historycznej zabudowy - też było, ale w/g specjalistów nie dało się zrealizować. A w Krakowie jakoś wyszło. Może tam jest powietrze inne... ;-) )
antywersal> A po co takie udziwnione atrakcje dla elyty? jest fontanna, jest most, jest program transportowy. Ludzie mają co podziwiać!
chomik> Toście się obudzili. Już 15 lat temu trzeba było się puknąć w łeb czy jest sens robić wejście do podziemi w formie dużego przeszklonego budynku w głównej części rynku na który poszło pewnie kilka milionów? Tylko po to, żeby było wejściem do podziemi w których nic nie ma? Można było za te pieniądze postawić cały budynek i czerpać z niego czynsz.
mózgi w ruch> Kraków ma miliony turystów i stąd dużo chętnych do zwiedzania ich trasy podziemnej. Duża inwestycja ma możliwość zwrócenia się z biletów. A w Rzeszowie ilu będzie turystów? Nie porównujcie pod tym względem obu miast bo to inne ligi i inne możliwości.
Shepard> "... Kraków ma miliony turystów... " A skąd się biorą turyści? Na tym właśnie sztuka polega, żeby zrealizować coś co przyciągnie uwagę. I wcale nie chodzi o to, żeby od razu porównywać się z Krakowem (bo że to nie ta liga to akurat żadne odkrycie)... podejrzewam też, że nie w tym rzecz, żeby porywać się na projekt o wadze krakowskich podziemi. Ale skoro już jest jakieś miejsce (tutaj zwane podziemiami) - to można całkiem na poważnie spróbować wypełnić go przemyślaną treścią... czymś bardziej błyskotliwym niż plastikowy szkielet. Nawet małą przestrzeń można wypełnić atrakcyjną zawartością po brzegi. W każdej dziedzinie...
Slavo> Ktoś dobrze napisał że w Rzeszowie brakuje pomysłu. Ferenc jak nie pojedzie do Chin czy do Dubaju i nie przywiezie podpatrzonego śmietnika w kwiatki albo okrągłej kładki to sam nie jest w stanie wymyślić czegoś co wykracza poza świadomość kierownika budowy. A jego pomocnicy nie lepsi. Wyborcza z radością ogłosiła że inżynier Ustrobiński "wychodzi z cienia" na nowego prezydenta. Gazeta rozpoczęła chyba kampanię wyborcza dla niego. Czyli w mieście dalej będą budowane mosty a firmy drogowe będą rosły w siłę. W Rzeszowie bez zmian. Niestety.
yoine> Slavo zawsze możesz się przeprowadzić do Krakowa i wdychać sadze z kominów węglowych :)- Całe miasto w dolinie bez przewiewu . Jak Majchrowski pierdnie w listopadzie to trzyma smród do marca. Tak się zawchwycają wszyscy tym miastem ale prawda taka: jechać na dzień i wracać kaszląc do zielonego Rzeszowa
strata czasu> Artykuł troche bez sensu. Przecież to 2 różne miasta. Jak to porównać i po co?
miejski> Pisul, lepiej spij zamiast pisać bzdury po nocach. Jak chcesz to możesz porównywać Rzeszów do Przemyśla. Wtedy zawsze będziesz zadowolony.
izbowa> W tej olbrzymiej sali wejściowej do podziemi koło ratusza powinni urządzać duże wystawy. Można wejść w porozumienie z SARP. Jak byłyby cyklicznie to przynajmniej więcej ludzi by się tym zainteresowało i miejsce zasłuży się dla kultury.
miejski> Miejsce w Krakowie jest kapitalne. Rzuca mi się w oczy powstanie nowej szkoły promocji miast. Polskiej szkoły. W USA i innych bogatych krajach muzea przyciągają w zasadzie bogactwem dzieł sztuki. W Polsce po tylu wojnach prawdziwe skarby poznikały, więc trzeba przyciągać turystów czym innym. Doskonale nadają się do tego prezentacje multimedialne i uwspółcześnione modele. Wiszący bombowiec w Muzeum Powstania Warszawskiego dał piękny impuls do innych tego typu przedstawień w nowych polskich muzeach. Szkoda, bo w rzeszowskich placówkach zwanych muzeami wciąż dominuje koncepcja "szkiełka i oka".
Shepard> "... W Polsce po tylu wojnach prawdziwe skarby poznikały, więc trzeba przyciągać turystów czym innym... " Dokładnie tak. Choć przecież są takie miejsca na świecie, gdzie mimo sporych zasobów w pamiątki kultury materialnej - tworzy się od podstaw interaktywne wystawy, prezentacje, muzea... Gdyby ktoś u nas - wyszedł z inicjatywą np. Muzeum Truskawki albo Musztardy - zostałby zabity śmiechem i wyszydzony do granic absurdu... A tymczasem - takie placówki na świecie powstają i przyciągają rzesze turystów (wcale nie mniejsze niż te, które generują Krakowskie Podziemia ;-) ) Zatem to POMYSŁ jest najważniejszy. I oczywiście: jego dobra realizacja. Ale takie procesy są (na razie) poza naszym zasięgiem. A to już jest zasługa niekompetentnych osób zajmujących decyzyjne stanowiska w instytucjach... Jak to ktoś już sprawnie zauważył: kładeczka, fontanna, most... most, kładeczka, fontanna... z ziemi i z powietrza... nocą i w dzień... w deszczu i w słońcu... we mgle i śniegu. Co tam jakiś Liberator w Muzeum Powstania... albo planetarium Niebo Kopernika. P.S. Gdyby tak urzędnicy miejscy mieli choć trochę aspiracji - powalczyliby np. o środki, które (na razie) UE przeznaczyło na TRZY placówki p-naukowe na Podkarpaciu. A nie oddaliby bez walki całej puli na jednego, średnio trafionego klocka na Jasionce, w okolicy nowego CW. Bo taki ośrodek powinien być w MIEŚCIE. Tak jak CN Kopernik w Warszawie, Młyn Wiedzy w Toruniu czy Experyment w Gdyni... I byłaby atrakcja turystyczna? Stawiam dolary przeciwko orzechom, że tak...
jedenaście> porównywać kraków do rzeszowa?
miejski> Jak chcesz to porównuj Rzeszów do Pcima.
rzeszów 1441> W poniedziałek cwaniaki porównajcie Kraków do Rzymu. Takimi porównaniami można łatwo wymusić dyskurs i ośmieszyć co się chce. Tylko po co to?
Henryk III Wazon> Viperis porównaj tak warszawskie metro do rzeszowskiego
 
Czy sąd okaże się łagodny dla biznesmena? Decyzja już za kilka dni.
Przed nami gospodarczy KONGRES 590 pod Rzeszowem. Władze województwa pragną, aby to była marka regionu.
TWiNN zaalarmował o tym dwa lata temu. Mogły trafić do podrzeszowskich willi. W końcu odnajdują swoje miejsce.
Już od najbliższego piątku, będzie okazja by zobaczyć współczesne oblicze teatru i podyskutować o nim.
Nasz własny komputer prawie jak prywatna baza danych Centralnej Agencji Wywiadowczej.
Kolejna podróż w przeszłość śladami kultowych napojów na naszych dawnych stołach i podwórkach.
Dziedzictwo krajobrazu to temat tegorocznych Pretekstów Kulturalnych. Muzealne wnętrza ożywi literatura i sztuka.
Marcin Sławiński wyreżyserował już cudowne „Szalone Nożyczki”. Czy jego nowa sztuka powtórzy ten sukces?