Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2015.12.07

Zabytek na śmietnik czy do rekonstrukcji?

W dyskusji nad wartością rzeźb z ogrodzenia pałacyku Lubomirskich padły tak dziwne opinie przedstawicieli władz konserwatorskich, że nie sposób przejść nad nimi do porządku dziennego. Zwłaszcza, że historia barokowych waz jest niezwykle intrygująca.

Pałacyk Lubomirskich i zrekonstruowane frontowe ogrodzenie.

Nasza zeszłotygodniowa poniedziałkowa publikacja o kontrowersyjnym remoncie ogrodzenia pałacyku Lubomirskich wywołała żywą reakcję rzeszowskich mediów i spowodowała gorącą dyskusję zarówno internautów, jak i przedstawicieli władz lokalnych. Dziękujemy zwłaszcza portalowi Rzeszów News, który nie tylko błyskawicznie zareagował na nasz apel o zainteresowanie się przywróceniem historycznego kształtu ogrodzenia, ale zauważył potrzebę wspólnego wypowiedzenia się na ten ważny temat. Jednak w późniejszej dyskusji medialnej pojawiło się szereg wypowiedzi, które zdają się zupełnie nie rozumieć historycznego znaczenia ogrodzenia pałacu.

Wbrew temu, co można było wyczytać w materiale Gazety Wyborczej ze środy (2.12.2015), wazony na ogrodzeniu pałacyku nie są wykonane z betonu. To rzeczywiście wskazywałoby na współczesny i mało wartościowy wymiar tych elementów dekoracyjnych. Ale to bzdura. Wystarczy przejść się aleją Lubomirskich, by przekonać się, że wazony są gustownymi rzeźbami wykonanymi tradycyjną techniką rzeźbiarską z piaskowca.

Kolejną informacją wywołującą konsternację jest wypowiedz dla tejże Gazety zastępcy wojewódzkiego konserwatora zabytków Izabeli Kazimierz o wazonach w ogrodzeniu: „One nie są zabytkami, to socjalistyczna sztuka a’la barok.”

Ta opinia tak nas zdziwiła, że postanowiliśmy przybliżyć Czytelnikom zabytkową wartość omawianych rzeźb. Według dostępnej nam wiedzy wartość historyczna tych niechcianych wazonów ogrodzenia przedstawia się zgoła inaczej.

Projekt letniego pałacyku Lubomirskich powstał za czasów panowania Jana III Sobieskiego pod koniec XVII wieku. Jego autorem był słynny barokowy architekt Tylman z Gameren, który został sprowadzony wtedy do Rzeszowa przez Lubomirskich. W ten sposób powstała jedna z najważniejszych pereł rzeszowskiej architektury. Początkowo pałacyk otaczały ogrody, a sama budowla (poza balustradami tarasów) nie miała żadnego ogrodzenia. Dopiero w II połowie XIX wieku, gdy tereny letnich ogrodów zostały podzielone na działki siedliskowe i zabudowane willami (dzisiejsze tereny pomiędzy ulicą Zamkową i aleją Pod Kasztanami), nowi właściciele pałacyku otoczyli budynek ogrodzeniem z filarami o barokowych formach. Ale nawet wtedy, na przełomie XIX i XX wieku, ogrodzenie to czerpało bezpośrednio z historycznych elementów.

Jak twierdzi Inga Sapetowa – historyk sztuki, pisarka i znawczyni architektonicznej przeszłości Rzeszowa – do wystroju filarów ogrodzenia pałacyku zostały użyte historyczne wazy barokowe będące wcześniej prawdopodobnie częścią wyposażenia przypałacowych ogrodów. Na planie Wiedemanna z 1762 roku widać, że ogrody te pełne były podobnych rzeźb i posągów. Po likwidacji założenia parkowego jego wyposażenie mogło być z łatwością wykorzystane do aranżacji nowego ogrodzenia. Jeszcze świadectwa z 1902 r. potwierdzały obecność w terenie resztek wystroju ogrodu: „biust kamienny stojący przy drodze na filarze marmurowym... rzędy lip w jakimś dziedzińczyku.” – Pisał o otoczeniu pałacu krakowski badacz zabytków Emanuel Świeykowski.

Pałacyk Lubomirskich w połowie XVIII w. Fragment planu Wiedemanna.

W środowisku rzeszowskich historyków sztuki wyrażany jest też inny pogląd na temat pochodzenia rzeźbionych wazonów XIX-wiecznego ogrodzenia. Otóż przy budowie ogrodzenia pałacu miały być wykorzystane barokowe rzeźby obecne do tamtej pory w ogrodzeniu kościoła i klasztoru pijarów przy ul. 3 Maja. Widać je wyraźnie na planie Wiedemanna. W XIX wieku kościół stracił to ogrodzenie i tak pozostało do dziś. Nie ma jednak pełnego dowodu na hipotezę o przeniesieniu rzeźb sprzed kościoła do ogrodzenia pałacu.

Fragment Rzeszowa z planu Wiedemanna z 1762 r. Widoczny pałacyk z ogrodami letnimi i ogrodzenie kościoła i klasztoru pijarów.

Niezależnie od miejsca pochodzenia rzeźb wazonów ogrodzenia pałacyku mają one dziś niezaprzeczalnie historyczną wartość. To prawda, że są one wtórne do architektury pałacu, czym wojewódzka służba konserwatorska tłumaczy rezygnację z ich pełnej rekonstrukcji, jednak w ten sposób także całe ogrodzenie należałoby uznać za wtórne i niepotrzebne.

Kwestią dyskusyjną jest, ile wazonów rzeczywiście umiejscowiono na ogrodzeniu w czasie jego powstawania. Na pewno umieszczone były one na całej długości elewacji frontowej od strony alei Lubomirskich. Na jednym z najwcześniejszych znanych zdjęć pałacyku wykonanym około 1900 r. widać, że również część filarów ogrodzenia od strony ul. Szopena jest zakończona tymi rzeźbami. Te natomiast, które wazonów nie posiadają, dostosowane są płaskim kształtem zwieńczenia filara do ich montażu. Nigdzie nie ma natomiast spiczastych daszków (takich jakie wykonano w czasie obecnego remontu).

Kilka dziesięcioleci później, na akwareli Józefa Kozieja z 1936 roku przedstawiającej centrum Rzeszowa widać pałacyk z ogrodzeniem, na którym wazony zdają się być obecne już na całym jego obwodzie.

Pałacyk Lubomirskich w pierwszych latach XX wieku. Widoczne wazony ogrodzenia bocznego. Fot. Edward Janusz. Wyd. Libra, Muzeum Okręgowe w Rzeszowie.

Po tym czasie nastąpiła zawierucha wojenna, a potem bezład konserwatorski czasów PRL. Pałacyk miał stać się nawet siedzibą Muzeum Walk Rewolucyjnych, ale w końcu zrezygnowano z tego pomysłu. Popiersia polskich magnatów w niszach elewacji budynku nie stwarzały ku temu odpowiedniego klimatu ideologicznego. Około roku 1980 pałacyk stał się siedzibą Państwowej Szkoły Muzycznej, a potem filii Akademii Muzycznej w Krakowie. Wtedy też przystąpiono do pierwszych od wielu lat prac konserwatorskich. W ich zakresie nastąpiła rekonstrukcja wazonów ogrodzenia oraz rzeźbionych popiersi z nisz elewacyjnych pałacu. Część najbardziej wartościowych oryginalnych rzeźb zdjęto i zabezpieczono w podziemiach pałacu. Inne zostały odtworzone na nowo z piaskowca. Jednak przez następne dwie dekady prac rekonstrukcyjnych waz ogrodzenia nie ukończono, a wiele ze zrekonstruowanych wazonów pozostawiono na ziemi u stóp pałacyku.

To chyba dlatego cytowana na wstępie konserwator Izabela Kazimierz określiła je jako „socjalistyczną sztukę a’la barok”. Jednak w polskich warunkach po zniszczeniach wojennych olbrzymia większość zabytków jest „socjalistyczną”, ewentualnie „kapitalistyczną” sztuką a’la historia. Z przepięknym zamkiem w Krasiczynie na czele. Czy stąd należy mieć do tych obiektów mniejszy szacunek? Czy Polska jest krajem o tak wielkiej liczbie oryginalnie zachowanych zabytków, że nie należy przykładać wagi do tych z nich, które w jakiejś części są zaledwie dobrze udokumentowaną rekonstrukcją?

To ważne pytania do rozstrzygnięcia przez nasze władze. Chcielibyśmy, aby dorobek przeszłości wyrażony w historycznym kształcie ogrodzenia pałacyku Lubomirskich znalazł uznanie w ich decyzjach. Te XIX-wieczne, a w części także XX-wieczne barokowe rekonstrukcje są ważnym dziedzictwem Rzeszowa.

TWiNN

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
antywersal> Konserwator nie wie z czego są rzeźby w pałacu. To jak to wszystko ma nie pier...nąć?
Janusz z Rzeszowa> Problemem nie jest to czy wazy powinny powrócić na swoje miejsce ale gdzie by powędrowały, na czyje ogrodzenie, którego lekarza gdyby nie medialna wrzawa. Warszawa cała zburzona i to co dziś określa sie zabytkiem powstawało w większości jako rekonstrukcja już po wojnie. A tu nic nie potrzeba rekonstrułować. Zdobione wazy leżą w błocie. Jedno pewne. Ludzie odpowiedzialni za dbanie o dobro wspólne nie zadbali na czas i nie podejmowali działań które wymusza ich funkcja i za które płaci im podatnik. I to płaci niemało. Ktoś powinien stracić prace a zdobione głowice nie ważne czy orginalne czy po rekonstrukcji powrócić na swoje stare miejce.
Rzeszowiak od 1948> Konserwator (to za dużo powiedziane raczej człowiek z przypadku) powinien pod choinke dostać nie rózge a widły i łeb martwego konia
Se_ba> Dzisiaj przechodziłem obok. Nóż w kieszeni sie otwiera. Obok z zagrzybionego gargamela Kotowicza zrobili wille izabytek a obok letni Pałac Lubomirskich i z 40 wazonów leży na ziemi i nieszczeje.
Jan> Nie pierwszy raz zauważę niski poziom rzeszowskich mediów. Jak czytelnicy mają wyrobić sobie dojrzały pogląd, gdy dziennikarze nie potrafią kompetentnie informować. Wazy wyrzeźbione z piaskowca a wykonane odlewy z betonu to chyba poważna różnica. Wyborcza powinna się wstydzić.
ida> gazeta tylko cytuje wypowiedź konserwatorek zabytków: Dawidziak - konserwator miejski i Kazimierz - z-ca konserwatora wojewódzkiego w Rzeszowie. Obydwie zgodnie twierdzą, że kwiatony -wazy są to odlewy betonowe!!!!!!!!!!!!!. - Ile jeszcze takich skandalicznych decyzji są udziałem tych osób ?Ponoć Kazimierz przed objęciem tego dość wysokiego i odpowiedzialnego stanowiska zajmowała się pracą gastronomiczną
hannah> Skąd ta pewność co twierdzą konserwatorki. Czy ktoś pytał u źròdeł?Czy cytują Państwo wzajemnie po sobie.
swój> @ ida. Z tego co wiem to wypowiedź pani Dawidziak w Wyborczej została przeinaczona a ona odżegnuje się od twierdzenia o betonowych kwiatonach.
Ida> Tak właśnie zauważyłam - wersja elektroniczna poprawiona
 
Czy sąd okaże się łagodny dla biznesmena? Decyzja już za kilka dni.
Taki Czarny Piątek, jaki zapowiada się jutro, szybko się nie powtórzy. Amatorzy dobrych okazji powinni być zadowoleni.
Przed nami gospodarczy KONGRES 590 pod Rzeszowem. Władze województwa pragną, aby to była marka regionu.
Od tygodnia trwa Festiwal Nowego Teatru w Rzeszowie. Czy widzowie przeżyli już coś porywającego?
Już od najbliższego piątku, będzie okazja by zobaczyć współczesne oblicze teatru i podyskutować o nim.
Nasz własny komputer prawie jak prywatna baza danych Centralnej Agencji Wywiadowczej.
Kolejna podróż w przeszłość śladami kultowych napojów na naszych dawnych stołach i podwórkach.
Millenium Hall nie tylko dla komercji, ale także dla wartości wyższych.
Dziedzictwo krajobrazu to temat tegorocznych Pretekstów Kulturalnych. Muzealne wnętrza ożywi literatura i sztuka.