Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2015.11.30

Kontrowersyjny remont pałacyku Lubomirskich

Znawcy sztuki są oburzeni. Po remoncie pałacyku Lubomirskich jego ogrodzenie zmieniło dawny charakter. Aby przywrócić poprzednią formę, trzeba powtórzyć część prac budowlanych. Kto za to zapłaci, skoro wszystko było zrobione w zgodzie z prawem?

FRONTOWE FILARY OGRODZENIA Z WAZONAMI PO REMONCIE.

Przybliża się nieco koniec remontu pałacyku Lubomirskich, jednego z najwybitniejszych zabytków miasta Rzeszowa. Inwestorem jest nowy właściciel – Okręgowa Izba Lekarska w Rzeszowie. Trzeba przyznać, że inwestor z rozmachem podjął się odrestaurowania pięknego zabytku, jak i jego otoczenia. Patrząc na główny budynek można się tylko cieszyć, że w końcu znalazł się ktoś, kto wkłada wysiłek i nie skąpi pieniędzy dla odnowy obiektu. Już niedługo można by spodziewać się organizacji uroczystego oddania pałacu do ponownego użytku, a tu nieoczekiwanie zanosi się na poważną kontrowersję, a może nawet skandal o podłożu konserwatorskim i kulturowym.

Jednym z elementów założenia pałacowego podlegających pracom remontowo-konserwatorskim było masywne żeliwne ogrodzenie z kamiennymi filarami. Ogrodzenie zostało poddane starannym pracom, ale zostało odtworzone w zubożonej formie, która nie tylko razi rzeszowskich miłośników zabytków i znawców sztuki, ale przede wszystkim nie jest zgodna historycznym kształtem ogrodzenia.

Do naszej redakcji zwrócił się mieszkaniec Rzeszowa, artysta plastyk Jerzy Granowski, który z oburzeniem poinformował, że po wykonaniu remontu ogrodzenia zabrakło na jego bocznych odcinkach pięknych neobarokowych kamiennych wazonów wieńczących jeszcze w niedawnych czasach filary ogrodzenia także po tych stronach posesji. Wazony te pozostawiono teraz w znacznie mniejszej liczbie jedynie na frontowym odcinku ogrodzenia od strony al. Lubomirskich.

– Sprawa ma wymiar nie tylko konserwatorski – twierdzi Jerzy Granowski – można specjalistycznie dyskutować, czy boczne wazony były oryginalne, czy wykonano je krótko, czy długo po powstaniu ogrodzenia. Istniały one jednak w pejzażu Rzeszowa przez ostatnie dziesiątki lat. Ich obecność ma wartość historyczną i sentymentalną, wielu mieszkańców przyzwyczaiło się bowiem do ich widoku. Ubolewam przy tym – dodaje Pan Granowski – że powoli zamiera wrażliwość historyczna wśród części mieszkańców, dlatego tym bardziej trzeba bronić takich pamiątek przeszłości.

Przyczyną rezygnacji w czasie remontu z neobarokowych zwieńczeń na filarach odcinków bocznych ogrodzenia, była opinia części środowiska konserwatorskiego, że w zabytku nie należy odtwarzać tych jego dotychczasowych elementów, które mają charakter wtórny, które powstały dopiero z biegiem czasu, a nie jako z góry przewidziany element przy jego powstaniu. A tak właśnie miało być z wazonami w bocznych częściach ogrodzenia pałacu, choć z dostępnej nam wiedzy trudno jest dokładnie wskazać, kiedy one powstały – na początku XX wieku, czy dopiero w drugiej jego połowie.

BOCZNE FILARY OGRODZENIA PO REMONCIE. Z TYŁU NA ZIEMI WIDOCZNE HISTORYCZNE WAZONY.

Okazuje się jednak, że nie tylko Pana Jerzego oburzyła rezygnacja z wazonów w ogrodzeniu. Osoby związane z samorządem miejskim również są zaskoczone efektami prac. A jest to ważne choćby z tego powodu, że prace nad remontem ogrodzenia były wycenione na około pół miliona złotych, a w przybliżeniu połowę z tych środków (276 tysięcy złotych) wyłożyło miasto Rzeszów w formie wsparcia remontu zabytku.

Miejski konserwator zabytków Edyta Dawidziak jest zdziwiona założeniami projektu.

– Ten sposób remontu ogrodzenia nie był konsultowany przez inwestora i wykonawcę z miejską służbą ochrony zabytków, a jak się dowiedziałam, jedynie z wojewódzką strukturą ochrony konserwatorskiej – powiedziała nam Pani Dawidziak. – Ze swojej strony uważam, że ogrodzenie powinno być odtworzone ze wszystkimi wazonami, tego wymaga poszanowanie dla klimatu tego miejsca.

Podobne zdanie wyraził Robert Kultys przewodniczący komisji gospodarki przestrzennej rady miasta.

– Rzeszów ma zbyt mało zabytków o tak pierwszorzędnym znaczeniu jak pałac Lubomirskich, aby godzić się na podejmowanie decyzji o uszczupleniu jego artystycznego wystroju. Poza tym wazony na bocznych odcinkach ogrodzenia pałacu doskonale podkreślałyby pierzeję uliczki Dekerta a także ekspozycję całego założenia pałacowego od strony ul. Szopena. To zbyt ważny obiekt w mieście, aby na etapie wykonawstwa dochodziło do takich kontrowersji – stwierdził przewodniczący.

Problem jednak w tym, że jeśli projekt remontu był już konsultowany z wojewódzką służbą ochrony konserwatorskiej, to remont przeprowadzono w zgodzie z prawem. Na jego wykonanie zostały wydane odpowiednie zezwolenia, a zakres prac został uzgodniony umową zawartą pomiędzy inwestorem a wykonawcą. Remont ogrodzenia został przez wykonawcę prawie ukończony – nowe wieńczące daszki filarów bocznych są już gotowe, a ich ostra forma, odmienna od historycznej, uniemożliwia osadzenie na nich wazonów. Tylko daszki filarów od strony al. Lubomirskich mają płaskie zakończenia, zbliżone w formie do historycznych i tylko na tych umieszczono zabytkowe wazony wykonane z piaskowca w liczbie 11 sztuk.

Teraz ewentualne przywrócenie wazonów na bocznych fragmentach ogrodzenia musiałoby się wiązać z wykonaniem kamiennych zwieńczeń filarów na nowo i restauracją pozostałych neobarokowych wazonów. Na pewno nie będzie to tanie. Jeśli inwestor ma potrzebne zezwolenia na dotychczasowe prace, to kto i w jakim trybie będzie mógł wydać mu nakaz zmiany tych prac? A jeszcze ważniejsze to, kto za to zapłaci? Oby nie było tak, że w obecnej sytuacji któreś ze stron nie będą poczuwały się do odpowiedzialności i pomiędzy inwestorem, wykonawcą, służbami konserwatorskimi i władzami Rzeszowa nastąpi oglądanie się jeden na drugiego.

BOCZNE FILARY OGRODZENIA PRZED REMONTEM. WIDOCZNE ZWIEŃCZENIA DOSTOSOWANE DO MONTAŻU WAZONÓW.

Ogrodzenie pałacyku Lubomirskich sypało się już od dłuższego czasu, dlatego wazony w ostatnich latach zostały zdjęte i ustawione przy ścianach pałacu. Potem nawet zwieńczenia filarów zabezpieczono folią przed dalszym niszczeniem. Wszystko czekało na remont. Gdy ten w końcu nastąpił, można się było spodziewać, że całe ogrodzenie znowu będzie ozdobione neobarokowymi elementami. Niestety, stało się inaczej. Teraz kilkadziesiąt pięknych kamiennych wazonów (prawdopodobnie 36 sztuk) stoją na placu i jakby rozglądają się bezradnie niepewne swojej przyszłości.

Jaki będzie ich dalszy los? Trudno powiedzieć. Trafią do muzeum „pod chmurka”? Powrócą po latach na swoje miejsce? A może odkupi je ktoś zaradny w „cenie złomu” i będą zdobić którąś z podrzeszowskich rezydencji?

Czy może jednak rzeszowska opinia publiczna ujmie się za tym dorobkiem przeszłości i znajdzie się sposób, aby powróciły na swoje miejsce? Nie chodzi nam o to, aby szukać winnych. To nasz apel do innych środowisk opiniotwórczych i wpływowych osób życia publicznego, aby pomogły rozwiązać ten problem.

TWiNN



  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
Archi ktoś> Nie rozumiem co szkodziło zrobić to ładne ogrodzenie również z boku. Izba Lekarska oszczędza? A z drugiej strony porywają się na taką wielką renowację. Słyszałem gdzieś, że ten remont etapami będzie trwał jeszcze co najmniej rok. Trzeba było z figurkami jeszcze poczekać.
Myśleli że nikt nie?> Lekarze srają pieniędzmi. Wieć na pewno nie chcieli po taniości zrobić. Strzelam że reszta zabytkowych wazonów miała stanąć na Drabiniance albo Białej na prywatnym ogrodzeniu jaśniepana internisty stomatologa czy innego onan-ologa?
conior> Chyba to wygląda inaczej. Konserwator wojewódzki zgodził się na projekt bo takie ma kompetencje. Wydział architektury miasta wydał pozwolenie bo miał uzgodniony przez konserwatora projekt. A Izba lekarska wykonała ogrodzenie wg pozwolenia na budowe i tez jest kryta. Nic z tym dalej nie będzie a ludzie przyzwyczają sie do pustych kolumn tak jak kiedyś przyzwyczaili się do wazoników.
Jan64> Wstrzymać odbiory, zarządać zwrotu publicznych pieniędzy które miasto dało na remont zabytku. Jak to jest że willa Kotowicza co nie ma nawet jednego wieku wpisuje sie jako zabytek i chroni a tu kilkusetletnie zdobienia leżą w błocku a sam remont przeprowadzony z ułańską fantazją. Gdzie jest konserwator zabytków? Poszedł na kebaba? Do świąt gościa zwolnić bo jak widać po zdjęciach nie powinien sprawować takiej funkcji.
sprzedawca energii> A ja tak śmiało zapytam co będzie z pozostałymi 50-cioma zdemontowanymi głowicami? Czy remont zabytkowej budowli nie polega na przywróceniu do stanu poprzedniego do stanu świetności bez wprowadzania zmian? Bo na dobrą sprawe wydział architektury może dać i inwestorowi pozwolenie na wstawienie okien dachowych Velux. Ale od tego konserwator wojewódzki żeby takie zmiany jak z ogrodzeniem blokować. Skala niekompetencji poraża.
Ręce opadają> Miasto innowacji :) Co tam zabytek, inwestor może wszystko
frog> A jaki to problem tam gdzie brakuje wazonów skuć ten trójkątny ochydny beton u samej góry i zamocować to co było? Czy zabytkowe wazony już mają nowego właściciela? Przyjedzie tvn24 i konserwatorka weźmie sie do pracy
Bull> Z wazonami będzie jak z Bullem i "Bydłem na pastwisku"
hłe hłe> Jak pojawią sie na alledrogo to kupuje 2 na brame.
swój> @ frog. Po skuciu wierzchu betonowego (!) daszku trzeba by zrobić w to miejsce płaską platformę też niestety z betonu. Łączenie jednego i drugiego będzie ohydne. Teoretycznie można zatrudnić majstra wirtuoza który zrobi to powoli pieczołowicie z sercem i co do milimetra ale w praktyce taniej będzie wywalić to co jest i wylać w formie następny daszek o prawidłowym kształcie. P.S. Nie śmiem nawet proponować aby daszki robić z piaskowca tak samo jak wazony.
Ja szczur> To już za komuny niekiedy lepiej dbali o kształt zabytków. Władza była prymitywna ale na niższym szczeblu było przynajmniej kompetentniej. Przykre to :(
Ewa> Pamiętam jak zdejmowali te ozdoby z ogrodzenia w 2005 r. Słupy już wtedy się sypały. Teraz słupy są nowe a ozdoby mają problem. Chociaż od strony fontanny powinni je zostawić. Tam jest taki ładny teren.
swój> Ewa, dlaczego akurat od strony fontanny? Z jej wodotryskami trudno konkurować finezyjnym detalom architektonicznym. Bardziej przydadzą się one od strony Dekerta. Spacerujący ludzie będą je mieli na wyciągniecie ręki i ulica będzie miała unikatowy charakter. Ale co z tego jak konserwator postanowił likwidację po obu stronach. Ręce opadają!
student> Ktokolwiek w Rzeszowie pierwszy raz to zawsze punk obowiązkowy to wizyta przy fontannie multimedialnej i selfiak. A teraz ogrodzenie jak w ubojni w Hermanowej a nie w pałacyku Lubomirskich. Przynajmniej niech ustawią od fontanny
Rija> Przechodziłam dziś koło pałacyku i żałośnie wyglądają te wazy na ziemi. Czarne, zapuszczone, porzucone. A po odnowieniu mogą być tak piękne jak te zamontowane na ogrodzeniu. :( :( :(
Monej for noting> Miejski konserwator zabytków powinna podać sie do dymisji jak i przewodniczący komisji gospodarki przestrzennej rady miasta. Po co sprawować tak zaszczytne funkcje jak nic z tego nie wynika jak widać po zdjęciach. I to gdzie? W samym centrum miasta!
Jan> Czy mógłby ktoś rzetelnie przedstawić kiedy powstało ogrodzenie pałacyku i kiedy powstały rzeźby. Bez tych danych trudno wyrobić sobie zdanie.
pojutrze> dobre: miasto płaci, a województwo konsultuje i aprobuje - nie trzeba renowacji żeby zauważyć ze to nie może tak działać
Scha> Nie przesadzajcie z protestami w sprawie ogrodzenia. Najważniejsze, że pałac Lubomirskich znalazł inwestora. To perełka rzeszowskiej architektury a ogrodzenie to tylko późniejszy dodatek. Natomiast poroniony jest rozkład kompetencji służb ochrony konserwatorskiej. Trwa to już od dawna. Projekty budowlane uzgadniało się wyłącznie z miejscową delegaturą konserwator wojewódzkiej. Kiedyś z Juchą teraz z Kazimierz. A konserwator miejski nie miał nigdy żadnych kompetencji w tej sprawie. Nie bardzo wiadomo czemu służy jego stanowisko.
pesymista> Mam prośbę do redakcji. Jak już nic z tego nie wyjdzie i ogrodzenie pozostanie takie jak jest to podajcie do publicznej wiadomości co się stanie z pozostałymi rzeźbami.
Endrju> Dziś o tym piszą na gazecie wyborczej! I tam mówią że na rycinie z 1936 w około pałacyku wazony. Czyli jednak zabytek. Bo rycina ryciną a mogło być postawione i wcześniej niż uwiecznione na rycinie. Mnie dziwi jedno. Niby lekarze to mądrzy wykszrałceni ludzie. Oni naprawde myśleli że nikt nie zauważy? Przecież ogrodzenie z 3 metry i w centrum gdzie tysiące studentów czy turystów.
Ida> wypowiedzi konserwatorek zabytków w środowej "Wyborczej" porażają niekompetencją....Kazimierz to "socjalistyczna sztuka a la barok" lub Dawidziak, że "nie są nawet rekonstrukcją oryginałów i "wykonane z betonu". Przecież to skandal !
 
Czy sąd okaże się łagodny dla biznesmena? Decyzja już za kilka dni.
Taki Czarny Piątek, jaki zapowiada się jutro, szybko się nie powtórzy. Amatorzy dobrych okazji powinni być zadowoleni.
Przed nami gospodarczy KONGRES 590 pod Rzeszowem. Władze województwa pragną, aby to była marka regionu.
Od tygodnia trwa Festiwal Nowego Teatru w Rzeszowie. Czy widzowie przeżyli już coś porywającego?
Już od najbliższego piątku, będzie okazja by zobaczyć współczesne oblicze teatru i podyskutować o nim.
Nasz własny komputer prawie jak prywatna baza danych Centralnej Agencji Wywiadowczej.
Kolejna podróż w przeszłość śladami kultowych napojów na naszych dawnych stołach i podwórkach.
Millenium Hall nie tylko dla komercji, ale także dla wartości wyższych.
Dziedzictwo krajobrazu to temat tegorocznych Pretekstów Kulturalnych. Muzealne wnętrza ożywi literatura i sztuka.