Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2017.07.24

O tym zabytku Rzeszowa zapomniano

Budynek rzeszowskiego dworca kolejowego był w swoim czasie jedną z głośnych inwestycji w całej Galicji. Dziś zamiast przywrócenia mu dawnego wyglądu zanosi się na zasłonięcie go.

TAK RZESZOWSKI DWORZEC WYGLĄDAŁ O OKRESIE SWEJ ŚWIETNOŚCI (Zdjęcie po 1909 r.)

Czytelnicy TWiNN przeprowadzili ostatnio bardzo ciekawą i gorącą dyskusję na temat wartości zabytków infrastruktury kolejowej w Rzeszowie. W toku dyskusji jednak, zarówno autorowi artykułu, jak i forumowiczom umknął pewien wątek, nad którym nie sposób zatrzymać się w formie krótkiego komentarza. Otóż plany przebudowy obiektów komunikacyjnych w Rzeszowie, do których przymierza się PKP, a także władze samorządowe, nie dostrzegają wartości głównego obiektu XIX-wiecznego kolejnictwa w mieście, jakim jest główny budynek dworca. Z pozoru brzydki i obecnie bezstylowy, w rzeczywistości mógłby być perłą rzeszowskiej architektury. Niestety, nie zanosi się na to.

Wartość dworca wynika nie tyle z tego, że jest głównym wizerunkowym budynkiem kolejowym Rzeszowa. Jest on przede wszystkim zapomnianym świadectwem wysiłków XIX-wiecznych polskich elit gospodarczych chcących podnieść cywilizacyjny poziom Galicji, a później wysiłków administracji austriackiej, która doprowadziła do połączenia komunikacyjnego tych ziem ze stolicą cesarstwa w Wiedniu i unowocześniła dotychczasową infrastrukturę kolejową. Jeżeli w Rzeszowie w ogóle warto podkreślać jakieś dokonania inwestycyjne monarchii Habsburskiej, to jest nim właśnie budynek dworca głównego z otoczeniem. Uważam, że w stopniu znacznie większym, niż znany wszystkim rzeszowski zamek.

Kolej galicyjska z Krakowa do Lwowa została zbudowana w latach 1856 – 1861 z inicjatywy wielkiego społecznika, marszałka sejmu galicyjskiego i pana na Krasiczynie, księcia Leona Sapiehy. W ciągu 6 lat powstała nie tylko wielka linia kolejowa, ale także główne dworce, m.in. w Krakowie, Tarnowie, Rzeszowie, Przemyślu i Lwowie.

Rzeszowski dworzec wybudowano w stylu neorenesansowym, w manierze fortecznej, popularnej szczególnie w budownictwie pruskim. Ówczesne detale jego elewacji przywodzą na myśl Pałac Medyceuszy we Florencji, chociaż była to oczywiście o wiele skromniejsza architektura. Nowego szlifu architektura rzeszowskiego dworca nabrała na początku XX wieku.

Przejęcie pod koniec XIX wieku kolei galicyjskiej na własność przez rząd cesarsko-królewski zaowocowało dla tej kolei procesem znaczącej przebudowy głównych jej dworców. W 1892 r. przebudowano dworzec w Krakowie w stylu klasycyzującego eklektyzmu. Trzy lata później, w 1895 r. neobarokowa przebudowa stworzyła jeden z najpiękniejszych dworców galicyjskich w Przemyślu. W 1904 powstała pełna przepychu klasycystyczna architektura dworca w metropolitalnym Lwowie. W 1909 roku wreszcie przyszła kolej na Rzeszów. W budynku przebudowano część centralną nadając jej formę szeroko przeszklonego holu o cechach secesyjnych, boki budynku pozostawiając w dotychczasowym neorenesansowym stylu. Dodatkowo po zachodniej stronie przedłużono niższe skrzydło z przeznaczeniem na restaurację. Ukoronowaniem przebudowy galicyjskich dworców był w całości secesyjny dworzec w Tarnowie. Ukończono go w 1910, rok po ukończeniu dworca w Rzeszowie. Przebudowa, szczególnie wnętrz, była tak efektowna, że wielu uważa tarnowski dworzec za jeden z najpiękniejszych dworców w całej Polsce.

Modernizacja rzeszowskiego dworca przez Austriaków znowu postawiła go w gronie kilku głównych dworców Galicji. Przytoczone wyszczególnienie, jak również sam wizerunek dworca pokazuje, że mimo jeszcze skromnego rozwoju miasta na początku XX wieku, zaczęło ono być już postrzegane jako miasto z potencjałem, miasto, które może powoli dorównywać takim ówczesnym szanowanym ośrodkom, jak Przemyśl i Tarnów. Stąd właśnie taka duża wartość historyczna budynku rzeszowskiego dworca.

Dwa ostatnie z wymienionych miast i władze PKP również obecnie potrafią docenić i pielęgnować historyczny dorobek w infrastrukturze kolejowej. Dworzec w Przemyślu został w ostatnich latach wspaniale odrestaurowany za kwotę około 25 mln złotych. Jeszcze większe środki, bo około 42 mln zł kosztowała gruntowna restauracja dworca w Tarnowie. Dziś olśniewają swym widokiem i są świadectwem chlubnej historii rozwoju inwestycyjnego tych miast. Czy Rzeszów nie jest równie godzien, aby zyskać odtworzony historyczny wygląd dworca? Gdyby tak się stało, ten niepozorny obecnie budynek stałby się perła architektoniczną miasta.

A TAK WYGLĄDA PO RÓŻNYCH „UDOSKONALENIACH”.

W XX wieku rzeszowski dworzec powoli obdzierano z jego wizerunku. To skutek stopniowej przebudowa w tym okresie. Najpierw w latach 50-tych bryłę dworca uzupełniono o modernistyczną dobudowę po stronie zachodniej, co samo w sobie jeszcze nie było tak szkodliwe. Nieszczęśliwie jednak przy okazji pozbawiono główny budynek historycznego detalu chcąc go za pomocą okładzin kamiennych na siłę upodobnić do współczesnego stylu. Najbardziej kontrowersyjna była ostatnia przebudowa z lat 90-tych, która chyba chcąc nawiązać do historycznej przeszłości, wprowadziła na obu bryłach (modernistycznej i pseudomodernistycznej) historyzujące maski w postaci posmodernistycznych łuków. Naprawdę, trudno jest znaleźć bardziej zawiłą i niezrozumiałą stylowo przebudowę wartościowego historycznie budynku. Ale czy nie zanosi się na ciąg dalszy tego procesu?

Najbardziej prawdopodobna koncepcja rozbudowy obiektu opracowywana przez władze miasta ma polegać na dobudowie z przodu budynku dworcowego nowej hali wejściowej i wielopoziomowego parkingu. Efektem tego może być zupełne już zasłonięcie budynku starego dworca i zdegradowanie jego znaczenia wizerunkowego.

A wystarczy pojechać do Krakowa i zobaczyć prosty sposób, w jaki można zakomponować starą i nową architekturę dworcową. Tam przy obszernym nowo zaprojektowanym placu pozostawiono wyeksponowany zabytkowy dworzec, a nową bryłę dworca połączonego z Galerią Krakowska postawiono z boku pozwalając współistnieć obu typom architektury. W Rzeszowie widać podążamy inną drogą.

Robert Kultys

DWORZEC W PRZEMYŚLU PO ODRESTAUROWANIU. Fot WikiCommons.

DWORZEC W TARNOWIE PO ODRESTAUROWANIU. Fot WikiCommons.

DWORZEC W KRAKOWIE PO ODRESTAUROWANIU. Fot WikiCommons.

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
bombardier_kowalski> Po pierwsze - koncepcję opracowuje podmiot zatrudniony przez właściciela budynku, czyli przez PKP, w szerokim znaczeniu tego skrótu - a nie przez miasto. Po drugie - ów parking może i będzie wielopoziomowy, lecz wszystkie te poziomy będą podziemnymi - zgodnie z obowiązującym planem. Po trzecie - nie będzie żadnej hali wejściowej - bo po co? Po czwarte - wyobraźmy sobie przebudowę modernistycznego segmentu restauracyjnego w stylu secesyjnym lub neorenesansowym - brr..., strach pomyśleć. Po piąte - ten dworzec wymaga przede wszystkim umiaru i rozsądku w działaniu, starannie pomyślanej funkcji i dobrych powiązań z otoczeniem, a historyzujących ozdóbek - niekoniecznie...
Robin> Jeśli nawet parking będzie podziemny, to wciąż słyszę o planach budowy jakiegoś hallu wejściowego przed dotychczasowymi budynkami dworców pkp i pks. Szkopuł w tym, że ani koncepcje omawiane przez Panią Bęben ani te omawiane przez Pana Potyrańskiego nie zostały upublicznione. Stąd napisałem jedynie o prawdopodobnej rozbudowie. Niezależnie od tego pozostaje główny problem: czy nasze miasto nie powinno zatroszczyć się o przywrócenie historycznego wizerunku swojego dworca.
Robin> Nigdzie nie pisałem o nadaniu modernistycznemu segmentowi restauracji cech historycznych. Proszę o rozsądne rozumowanie. To nowy budynek o autentycznej architekturze postawiony praktycznie obok najdawniejszego budynku dworca (jeśli nie liczyć wyburzenia połowy dostawionej w międzyczasie dobudówki) i jako taki nie przeszkadza w odtworzeniu historycznej architektury. No chyba, że kolega za "umiar" i "rozsądek" uważa przyklejanie do elewacji niezrozumiałych fikuśnych arkadek...
Ewa> Nie spodziewałam się że kiedyś był to taki sympatyczny budynek. Dziś to szkoda mówić :(
Szwejk> Przemyśl ma tradycje starego miasta i jeszcze żyjące dawne kulturalne pokolenie inteligencji. Podobnie Tarnów, choć to miasta zubożałe, ale ma kto rozumieć tradycje. A w Rzeszowie kogo interesuje spuścizna po XIX wieku???? Wyemancypowanych miejsko przybyszów z powiatu??? Nawet budownictwa COPu niespecjalnie rozumieją. Nowy Rzeszów to galerie handlowe, asfaltowe drogi, chaotyczne bloki a na osłodę kolorowy rynek z parasolkami. Tyle historii wystarczy. To miasto z bardzo słabym duchem.
Jan> Wiele razy już dyskutowano nad wyższością architektury modernistycznej nad zabytkami (lub odwrotnie) i nikt nikogo nie przekonał. Jednemu będą podobać się pałacowe dworce jak Kultysowi, a inni będą widzieli w zabytkach niepotrzebne historyczne ozdóbki jak bomb_kowalski. To sprawa gustu.
conior> Janie, zbyt uogólniasz. Przyjmując takie myślenie można uznać że każda brzydota może być usprawiedliwiona bo to sprawa gustu. Akurat budynek dworca w tym mieście wygląda cudacznie i zgadzam się z Kultysem, że wielką szkodę wyrządzono przebudowując go w ten sposób. Boję się tylko, że ewentualna restauracja byłaby trudna. Żadne detale się nie zachowały, są tylko zdjęcia.
Ja Szczur> Tarnów i Przemyśl dysponowały kwotami po kilkadziesiąt milionów na renowacje. Ciekawe ile PKP będzie chciało wydać w Rzeszowie? Starczy pewnie tylko na lifting.
Robin> @ conior. Odtworzenie detalu architektonicznego na budynku dworca nie stanowi aż takiego problemu. Są nie tylko zdjęcia ale są także przykłady detali innych budynków wybudowanych w Rzeszowie na początku XX w w tym stylu. Podobne gruntowne renowacje wiele razy już dokonywano. Największym przykładem jest stare miasto w Warszawie. Zgoda, że to olbrzymie przedsięwzięcie ale czy nie warto? Wystarczy porównać zdjęcia z innych miast załączone do artykułu. W architekturze, wbrew temu co napisał bombardier kowalski, liczy się nie tylko funkcjonalność ale i estetyczne emocje widzów, świadectwo historii i podświadomy odbiór kodów kulturowych sztuki.
historiaroja> Od Krakowa do Lwowa Rzeszów jest jedynym miastem w którym nie odbudowano dworca kolei galicyjskiej w historycznej formie. To powinno mówić samo za siebie.
powrót do copu> Pomysł odważny ale podoba mi się. :)
bombardier_kowalski> @historiaroja Rzeszów to nie jest jedyny taki przykład na linii z Krakowa do Lwowa. Odświeżano na tej trasie te dworce, których zachowana forma architektoniczna na to pozwalała. A np. w takiej Dębicy zrobiono zupełnie inaczej, albo np. w Przeworsku... @Jan Nie chodzi mi o doklejanie ozdóbek, żeby odtworzyć formę zabytku. Zastanawiam się, czy obecny stan dworca uzasadnia podjęcie takiej przebudowy, zwłaszcza wobec tego segmentu z restauracją, przylegającego do budynku dworcowego od strony zachodniej. @Robin Te pomarańczowe łuczki to wstyd i kompletna porażka; attyka nad wejściem głównym to też, moim zdaniem, ryzyko estetyczne... Ale czy przebudowa dworca pod kątem odtworzenia dawnych elewacji i detali nie grozi pójściem właśnie w takie łuczki i attyki? Gruntowna rekonstrukcja architektoniczna to kosztowne przedsięwzięcie, na które właściciela (szeroko rozumiane PKP) może po prostu nie stać?
Shepard> "... Nie spodziewałam się że kiedyś był to taki sympatyczny budynek. Dziś to szkoda mówić... " To kiedyś było całkiem niedawno... [url]https://www.facebook.com/492206177584548/photos/a.492214120917087.1073741828.492206177584548/877531889051973/?type=3&theater[/url] Dziś istotnie - szkoda mówić. Autor obecnego koszmaru powinien honorowo popełnić seppuku... ;-) P.S. A większość i tak najbardziej tęskni za... zegarem...
Robin> @ bombardier_kowalski "Te pomarańczowe łuczki to wstyd i kompletna porażka. Czy przebudowa dworca pod kątem odtworzenia dawnych elewacji i detali nie grozi pójściem właśnie w takie łuczki i attyki?" No cóż. Takie obawy można mieć, gdy nie widzi się różnicy wartości między postmodernistycznym pastiszem a dobrą rekonstrukcją zabytku...
Robin> @ bombardier_kowalski "Gruntowna rekonstrukcja architektoniczna to kosztowne przedsięwzięcie, na które właściciela (szeroko rozumiane PKP) może po prostu nie stać?" Dlatego właśnie taka dyskusja jest potrzebna a przede wszystkim powinna trafić znacznie wyżej. Nie mylmy skutku z przyczyną. Im więcej przyglądam się tej historii, tym bardziej jestem przekonany, że Rzeszów powinien walczyć o podobnie ambitną rekonstrukcję, jak w Przemyślu i Tarnowie.
Robin> @ bombardier_kowalski Co tak się uparłeś, że historyczna rekonstrukcja dworca oznacza kolizję z modernistyczną restauracją (albo nawet wizję doklejenia do tego drugiego budynku detalu z innej epoki)? To inne budynki, inne style, ale gabarytowo podobne i spokojnie mogą funkcjonować obok siebie na zasadzie / stare / nowe.
bombardier_kowalski> @Robin Dworce w Tarnowie i Przemyślu nie były tak zdemolowane przebudowami, jak dworzec w Rzeszowie. One były nieznacznie naruszone drobnymi "usprawnieniami" z minionej epoki, lecz nie zniszczyło to ich pierwotnej architektury. Obydwa te dworce poddano starannej renowacji - a rekonstrukcja to nie renowacja, niestety. Dlatego obawiam się trochę tego kursu na przywrócenie wyglądu historycznego - bo czy może się udać takie przedsięwzięcie bez rozbiórki tego nieszczęsnego segmentu z restauracją, który do historycznej architektury nijak się nie da dopasować? A jeśli inwestora nie stać na taką konsekwencję, to efekt końcowy może być jeszcze bardziej porażający od pomarańczowych łuczków. Ciekawe, że nie ma tu zwolenników kierunek przeciwny - w stronę modernizmu, starannie wyważonego i oszczędnego, pełnego dobrych proporcji, a nie fajerwerków architektonicznych. Ale już w odniesieniu do CK-magazynów na zachód od dworca - hulaj dusza, zburzyć, zastąpić, zapomnieć...
historiaroja> Sory bombardier ale sam dajesz argumenty za rekonstrukcją skoro obecny dworzec jest tak "zdemolowany przebudowami". Nie porównuj poza tym Rzeszowa do Dębicy i Przeworska. To inne kategorie miast.
bombardier_kowalski> @historiaroja Zabrałem głos w dyskusji, żeby urozmaicić stawiane tezy, a nie dostarczać argumenty. Przesądzanie o nadrzędnej wartości rekonstrukcji historycznej architektury rzeszowskiego dworca bez względu na dzisiejsze realia jest dla mnie zbyt jednostronnym. Co do inności Dębicy i Przeworska - teraz nie można ich porównywać ze stolicą regionu, ale gdy budowano linie kolejowe w tym regionie, to były one stacjami węzłowymi północnej linii rokadowej, co najmniej tak samo ważnymi jak Rzeszów, który "przebijał" je tylko posiadaniem garnizonu. @Robin Zatem, urozmaicając tezy - dlaczego by nie "zremodernizować" budynku dworcowego? Niedawno proponowano jakieś lśniące hale nad peronami jako główny kierunek rozbudowy - czemu więc tamto było dobre, a ewentualny modernizm na samym dworcu jest "be"? Zwłaszcza, że - jak wspomniał PP - "większość tęskni za zegarem"...
nosallo> W ważny temat. Bryła dworca już znacznie lepiej wyglądała przed tym ostatnim "liftingiem", który praktycznie niczego nowego nie wprowadził poza odświeżeniem ścian głównego holu i zeszpeceniem bryły dworca. Panie Robercie, ważny temat, ale widzę, że wszyscy słabo się orientujemy co tak na prawdę jest w ogóle planowane. To także konsekwencja braku zaangażowania się władz miasta w te plany i znaczące oddalenie wizji budowy tego centrum przesiadkowego, skoro obcięto na ten cel budżet z 300 do, jak pamiętam, 70 milionów PLN. Widzę, że brakuje także odważnej decyzji co począc z tym nieszczęsnym PKSem..., który być może warto byłoby przenieść robiąc coś na wzór krakowskiego MDA, który całkiem nieźle pełni swoją funkcję. Nawiązując w tym punkcie do krakowskiego przykładu, nie mogę się zgodzić z tym, że jest jest to ciekawe połączenie architektury secesyjnej z nowym centrum przesiadkowym. O ile nowy dworzec krakowski jest bardzo funkcjonalny i być może coś na ten wzór zdałoby egzamin w Rzeszowie, o tyle należy pamiętać, że tam ten stary dworzec to już nie jest dworzec. On zniknął całkowicie z przestrzeni i jeżeli kupi go osoba prywatna, mała szansa, że będzie on kiedykolwiek jeszcze pełnił funkcję publiczną. Niestety w Rzeszowie straciliśmy tę cenną historyczną architekturę i nic nie stoi na przeszkodzie aby faktycznie porządnie ją unowocześnić w tej chwili... osobiście jednak byłbym za tym aby dokładnie przemyśleć co zachować z tego co zostało. Mam tutaj na myśli zarówno kładkę, żeby przynajmniej została w Rzeszowie i dalej pełniła swoją funkcję (najlepiej nad terenami kolejowymi). Przecież ona jest tak długo, ze w zasadzie można by z niej zrobić 2 nowe przejścia w mieście. Może powinna też wrócić w okolicę Grunwaldzkiej i Sienkiewicza? Druga sprawa to zadaszenie wachlarzowe wejścia do podziemnego przejścia, czyli detale, które nadają charakter miejscu - krakowski dworzec ten charakter stracił całkowicie. Osobiście uważam, że nowe przejście podziemne wraz z nowym dworcem mogłoby powstać w okolicy tego nieszczęsnego składu węgla, którego teren miasto chce kupić. Tam też być może dobrze "siadłby" jakiś nowy obiekt połączony z PKSem i przestrzenią handlową, która pamiętajmy, daje potem kasę na utrzymanie tego dworca. Bardzo dobrym pomysłem, który pojawił się na łamach twinn.pl było skonwertowanie hali wachlarzowej na potrzebę ruchu tego nowego dworca autobusowego. To byłaby perełka! Odszedłem nieco od tematu samego dworca, ponieważ jest to jednak szerszy problem przestrzenny i nie uda się go zamknąć. Reasumując, odniosę się do charakteru tego dworca sprzed wojny, o któym Pan Robert napisał - mam na myśli styl fortyfikacyjny, charakterystyczny dla habsburskiej architektury. W tym miejscu przypomnę, że jest jeszcze coś do uratowania w Rzeszowie w takim stylu i jest to stacja pomp parowozowni, również z +/- tego samego okresu co opisywany dworzec. Skupiłbym się na znalezieniu inwestora dla tamtego miejsca, bardziej niż szukaniu kasy na restaurację samego dworca; mało to jest realne*. Tam idealnie funkcjonowałby jakiś nowy browar albo restauracja*. Widziałem dziesiątki podobnych miejsc, które świetnie zarabiają na takiej funkcji. Ostatnio głównie dotyczy to budynków pokopalnianych szybów. Na koniec wspomnę jeszcze, że pod dworcem są również ciekawe piwnice, całkowicie niezagospodarowane i dosyć zawilgocone, ale posiadają wyjście na zewnątrz od frontu, bezpośrednio do parkingu. [url]https://www.facebook.com/events/162188334316851/permalink/165427680659583/?action_history=null[/url]
bombardier_kowalski> Po raz kolejny obserwuję dominację "wishful thinking", czyli pobożnych życzeń (lub, jak to nazywał Wańkowicz - chciejstwa) w rozważaniach na temat przestrzeni miejskiej i obiektów ją współtworzących, w tym zabytków. Tymczasem podstawową rolę odgrywa własność i związane z nią finanse. Pełno jest komentarzy typu: "miasto powinno zrobić to lub tamto", "należy znaleźć inwestora", "można zrealizować wspaniałe pomysły" - ale na przeszkodzie stoi istota prawa własności. Realia zaś są takie, że właścicielem większości terenów i obiektów, o których mowa w artykułach o kładce i budynku dworca, jest PKP (w szerokim znaczeniu tego skrótu) i to PKP decyduje, co będzie się działo z danym terenem lub obiektem. (cdn.)
bombardier_kowalski> (cd.) Ktoś powie, że miasto może uwłaszczyć się na jakimś istotnym dla niego terenie lub zdeterminować sposób jego zagospodarowania poprzez uchwalenie planu miejscowego. Ale miasto od 10 lat nie potrafi przejąć od PKP działki na Placu Dworcowym, pomimo sporządzonego i uchwalonego W TYM CELU planu miejscowego, obowiązującego od 2007 roku. Na tym przykładzie dobitnie widać, że nie wystarczy MÓC – trzeba jeszcze UMIEĆ, a przede wszystkim CHCIEĆ. Pan radny Robert Kultys musi mieć tego świadomość, pomimo oczywistego braku możliwości realnego działania, wynikającego z istoty ustroju samorządowego. Apelowanie do idei, do dobrych przykładów, do tradycji miejsca – nie zawadzi, ale też niczego nie urzeczywistni…
Tom> "miasto od 10 lat nie potrafi przejąć od PKP działki na Placu Dworcowym, pomimo sporządzonego i uchwalonego W TYM CELU planu miejscowego." 2. Miasto nie potrafi dogadać się z parafią garnizonową w sprawie przejęcia ruiny magazynu; 3. Miasto nie potrafi dogadać się z gminami w sprawie współpracy komunikacyjnej. 4. Miasto nie potrafi dogadać się z rządem w sprawie przyłączenia nowych terenów. 5. Miasto nie potrafi dogadać się z mieszkańcami w sprawie budowy ważnej drogi południowej. Można tak jeszcze wyliczać. Nie przyszło ci do głowy, że miasto reprezentowane przez Tadeusza Ferenca nie potrafi się już dogadywać? Dokąd ten człowiek będzie prezydentem w tej sprawie nic się nie zmieni.
Robin> @ bombardier_kowalski. Być możne mógłbym się zgodzić z tobą, że pisanie o odtworzeniu zabytku na terenach PKP jest "pobożnym życzeniem" albo "chciejstwem". Ale chyba właśnie od tego jest tekst publicystyczny, aby podnosić tematy, które ze społecznego i kulturowego punktu widzenia proszą się o realizację! Nie stawiam ocen kto powinien to zrobić, w jakim zakresie miasto a w jakim PKP, choć to oczywiste, że oba te podmioty są najważniejszymi graczami na tym terenie. Piszę o problemie jako takim.
bombardier_kowalski> Doceniam i szanuję każdy tekst w sprawie architektury, zabytków i kolei - choć nie bezkrytycznie. Jeśli więc w artykule napisano to: \"Najbardziej prawdopodobna koncepcja rozbudowy obiektu opracowywana przez władze miasta ma polegać na dobudowie z przodu budynku dworcowego nowej hali wejściowej i wielopoziomowego parkingu. Efektem tego może być zupełne już zasłonięcie budynku starego dworca i zdegradowanie jego znaczenia wizerunkowego.\" - to nie mogę się powstrzymać od pytania: skąd wziął się ten akapit? Kto tam projektuje halę i wypiętrzony parking? Poza tym trudno mi uwierzyć w równoważenie wpływów miasta i PKP (w szerokim znaczeniu tego skrótu) na inwestycje czynione na terenie kolejowym - bo na takim znajduje się nasz dworzec. 'Kolejarze' zaklepali już projekt przebudowy stacji (czyli torów z rozjazdami i sterowaniem, peronów, przejść podziemnych), a ewentualną przebudowę dworca traktują jako bonus, wynikający z niespodziewanie uzyskanej nadwyżki finansowej. (cdn.)
bombardier_kowalski> (cd.) Jaka by nie była ta nadwyżka, raczej nie ma co liczyć na kompleksową przebudowę, włącznie z przywróceniem dawnego wyglądu budynku dworcowego. Cokolwiek jednak zostanie zrobione - miasto nie będzie miało w tej sprawie nic do powiedzenia, ponieważ nie jest właścicielem ani samego obiektu, ani działki. 'Kolejarze' nieraz próbowali zainteresować miasto przejęciem dworca. Były to jednak tylko podchody, o czym może świadczyć fakt, że budynku nie wyłączono geodezyjnie z terenu zamkniętego linii kolejowej, na którym obecnie się znajduje. Dlatego przypuszczam, że czeka nas co najwyżej kolejny 'lifting' wizerunkowy, ewentualnie powiązany z przebudową wnętrz na poziomie podziemnym. Cała nadzieja w wojewódzkim konserwatorze zabytków - choć jego wymogi mogą ostatecznie przesądzić o odstąpieniu przez 'kolejarzy' od jakichkolwiek ambitniejszych zamiarów co do przebudowy dworca. Czas pokaże...
 



Dotarliśmy do dokumentów, ktoś majstruje przy Millenium Hall.
O tej inwestycji, wizytówce miasta, marzyło kiedyś wielu rzeszowian.
Ten projekt wpłynie na teatr, turystykę ale też na nowe inwestycje.
Jeśli nie zmienią się nazwy ulic, do akcji wkroczy wojewoda.
O tym zabytku Rzeszowa zapomniano
To był sławny budynek w Galicji. Został oszpecony i będzie schowany.