Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2012.04.24

Literatura z ducha Internetu

Edward Guziakiewicz to twórca wszechstronny – pisarz, dziennikarz, wydawca. Jego różnorodne doświadczenia życiowe i zawodowe wpływają na szeroką tematykę jego twórczości.

Edward Guziakiewicz, spotkanie autorskie z czytelnikami – Empik Rzeszów, 16 kwietnia 2012r.

Edward Guziakiewicz mieszka w Mielcu. W swoim dorobku wydawniczym ma między innymi książki fantastyczno-naukowe, pisze również dla dzieci i młodzieży. Jest także autorem kilku nowatorskich rozpraw naukowych z dziedziny filozofii i teologii.

Pan Edward od ponad 10 lat jest aktywnym blogerem i uczestnikiem życia portali społecznościowych. Obchodził niedawno podwójny jubileusz, 35-lecie pracy twórczej i 60 urodziny. Zalicza się więc do tej nielicznej grupy ze swojego pokolenia, która chętnie i bez obaw, a wręcz z pasją surfuje po Internecie. Jak sam mówi, to właśnie z tego wirtualnego świata, a szczególnie z obecności tam ludzi młodych czerpie energię, a często także inspirację do swoich powieści.

W środę 25 kwietnia br., o godz. 20.00 odbędzie się czat z Edwardem Guziakiewiczem na forum pod tym artykułem. Zapraszamy do kolejnej naszej dyskusji o literaturze i meandrach tworzenia. Będziecie mogli osobiście porozmawiać z naszym gościem.


Z Edwardem Guziakiewiczem rozmawia Barbara Kędzierska.


Fragment powieści Edwarda Guziakiewicza „Obcy z Alfy Centauri”.

„Nigdy dotąd w bazie księżycowej, usytuowanej w pobliżu krateru Kopernika, nie panował taki chaos i komandor Venzeno Pacelli, krewki Włoch, ochrypł od wydawania rozkazów. Rozrywał uszy sygnał alarmu. Samoczynnie zamknęły się śluzy do bocznego skrzydła, w którym doszło do dekompresji i śpiesznie przeniesiono do ambulatorium tych, którzy wcześniej zdołali się udem wyrwać z zagrożonego sektora. Udzielono im pierwszej pomocy i opatrzono ich rany. Będący bohaterem zajścia młody rosły Irlandczyk histerycznie utrzymywał, że przez masywną powłokę stacji wdarli się do środka odrażający obcy. Ci mieli przypominać poruszające się bez kończyn koszmarne ludzkie głowy. Nikt jednak nie dawał wiary jego bredzeniu – tym bardziej, że chłopak nie wyszedł dotąd z szoku. Takich dziwacznych istot nie było i musiało mu się coś przywidzieć. Okryty ciepłym pledem, siedział na dostawce i dygotał, trząsł się jak osika i z przerażenia dzwonił zębami. Aż żal było na niego patrzeć. Ktoś litościwy wetknął mu w dłonie kubek gorącej kawy. Zaordynowano mu sporą dawkę środka uspakajającego. Przejęty do głębi Pacelli mimowolnie założył, że przez ścianę przebił się – rzecz niezmiernie rzadka – niewielki meteor o piramidalnie dużej prędkości. Chodziły słuchy, że od czasu do czasu takie się pojawiały, pędzące jak pociski wystrzelone z działa, choć nie wiedziano, skąd się brały. Na pierwszy rzut oka ta hipoteza wydawała się przekonująca, nie wyjaśniała jednak tego, dlaczego leżący w ambulatorium mają obrzydliwe rany brzucha, a śpiący już snem wiecznym Bruno Solle, ofiara zajścia, doszczętnie poszarpane wnętrzności.

Opuścił ambulatorium, nigdy nie lubił tam zaglądać, nie znosił widoku krwi, a myślami umknął na okrytą błękitem planetę. Bogiem a prawdą, zafrasowanego komandora aż tak bardzo nie zajmowało, co za diabeł wywołał tę fatalną w skutkach dekompresję. Bardziej niepokoił się bowiem medialnymi następstwami niemiłej awarii. Nie miał pojęcia, jak na kłopotliwe zajście zareaguję Ziemia, a nie chciał, żeby przypadła mu w udziale rola chłopca do bicia. Ostatnio wszystko, co działo się na Księżycu, wywoływało niezdrowe emocje. Dziennikarze mogli mu zdrowo przetrzepać skórę, z premedytacją obrzucić go błotem i oskarżyć o nieporządek, niestaranność i niechlujstwo. W bazach Japończyków i Rosjan takie hece się nie zdarzały. Utrzymywał się na powierzchni dzięki słabiutkim koneksjom politycznym, więc lękał się niespodziewanych zawirowań, grożących jego kruchej karierze. Dwa obszerne zaszyfrowane radiogramy wysłał na planetę, pierwszy zaraz z rana, a drugi w południe, licząc według czasu Greenwich. Odebrano je w centrum komputerowym w Górach Skalistych. Niecierpliwie czekał teraz na odpowiedź, denerwując się, gdyż tamci z Ziemi ostentacyjnie ignorowali ustalone terminy emisji. Cóż, byli panami sytuacji i robili, co żywcem chcieli. Dopiero po przekazaniu mu sekretnymi kanałami szczegółowych instrukcji, mógł oficjalnie powiadomić środki masowego przekazu o wypadku i zwołać szumną telekonferencję Ziemia – Księżyc.”

TWiNN LiTERATURA

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
Jola> Bardzo się cieszę, że wracają rozmowy o literaturze:)
Kaja> Fajnie :) ja też lubię te rozmowy...
Sen> A co się stało z nejakim Jerzym Fafarą? Jego przygoda z radiem też sie chyba skończyła? Wzorem jednego z dawnych artystów wyjechał na bezludną wyspę?
eddie> Czekam o 20:00.
Barbara> Witam Was serdecznie w ten piękny wieczór:) Naszym dzisiejszym gościem jest młody duchem twórca wszechstronny - Edward Guziakiewicz. Niedawno obchodził podwójny jubileusz, bo 60lecie urodzin i 35lecie pracy twórczej. Myślę więc, że będzie o czym porozmawiać... Witam Panie Edwardzie na naszym forum i oddaję ten czas Panu i naszym czytelnikom :)
eddie> Witam wszystkich! Używam od lat pseudonimu Eddie. Stąd blog pod adresem [url]http://eddie.ownlog.com[/url]. Mam profil na Facebooku, zachęcam więc wszystkich, którzy tam zaglądają, by dodali się do moich znajomych...
eddie> Dość często jestem pytany o to, dlaczego na pierwszym miejscu stawiam Internet, a nie książkę drukowaną. Odpowiadam, że nadchodzi era ebooków i trzeba się przyzwyczajać do książki elektronicznej. Poza tym lubię interaktywność. Dzięki sieci mogę szybko odkryć, jak są odbierane moje teksty, czy się podobają, czy nie, oraz zgodnie z sugestiami poprawić to i owo.
Jola> Witam:) Słuchałam rozmowy z panem i bardzo podoba mi się to co pan mówił na temat swojej książki, tej która dopiero powstaje. A konkretnie chodzi mi o uczynienie (tak zrozumiałam) kobiety główną bohaterką. Skąd wziął się pomysł, na zbudowanie fabuły wokół kobiety? Poprawność polityczna ;) czy inne życiowe doświadczenia?
eddie> Wydaje mi się, że świat wewnętrzny kobiety jest bogatszy od świata męskiego. Stąd zainteresowanie kobietami jako bohaterami utworu.
gość> 60-latek doskonale radzący sobie w e-przestrzeni, to zaskoczenie -przynajmniej w Polsce. Skąd u Pana tak duże zainteresowanie internetem i tak dobra jego znajomość? Prowadzenie bloga od 10 lat, strony internetowe, intensywne życie na portalach społecznościowych zrobiło na mnie wrażenie :)
eddie> Z reguły staram się ukazywać moich kobiecych bohaterów od jak najlepszej strony. W przypadku "Buntu androidów" zwyciężyła jednak potrzeba eksperymentu. Kasandra, główna bohaterka, jest inna, agresywna, brutalna, łamiąca wszelkie zasady...
eddie> Dlaczego sobie radzę w e-przestrzeni? Jestem z zamiłowania matematykiem.
eddie> Chciałbym dodać, że jestem także webmasterem. Robienie stron internetowych to dla mnie rozrywka...
Pitt> Witam serdecznie. Czy to się da pogodzić? Teolog i twórca fantastyki? Dosyć niecodzienne połączenie:)
eddie> Nie widzę tu sprzeczności. Równie dobrze można by się zastanawiać, czy teolog może być ginekologiem lub policjantem. Ale takie dywagacje nie mają przecież sensu...
Jola> O! Dziękuję:) W końcu jakiś mężczyzna, który otwarcie chwali świat kobiet i stawia je na pierwszym miejscu:):) Już pana lubię, choć nie znamy się osobiście:) W rozmowie mówił pan dlaczego szczególnie skupił się pan na twórczości science fiction. Jak wiemy chociażby po wielu latach, niektóre filmy czy powieści SF właśnie, już nie wydają się dziś takie nierealne... Czy jest coś z tych znanych panu lub napisanych, wymyślonych przez pana historii, których nie chciałby pan żeby kiedykolwiek wydarzyły się realnie?
eddie> Szczerze mówiąć, to chciałbym spotkać niektórych wymyślonych przez siebie bohaterów. Zwłaszcza płci żeńskiej...
Pitt> To również tak jakby alpinista był piłkarzem;) Możliwe aczkolwiek ekstremalnie rzadko spotykane;) Mocno odmienna tematyka, dlatego też moje pytanie;)
eddie> Tylko w "Obcy z Alfy Centauri" zbliża się kres Ziemi. Nie chciałbym, żeby do tego doszło.
eddie> Alpinista może byc piłkarzem, a teolog pisarzem, nie widzę tu sprzeczności...
Kaja> Z jakiego powodu poświęcił się Pan pisaniu. Mówił Pan, że życie pisarza to taka trochę samotnia na własne życzenie, zatem musi być w tym coś niezwykle pociągającego dla Pana, żeby taką samotność wybrać. Chęć przekazania innym czegoś wyjątkowo ważnego, jakieś idei? Czy tworzenie powieści przychodzi Panu z łatwością?
Mira> Witam ;) (Odwołując się do niecodziennego połączenia: teolog i twórca fantastyki) Słyszałam, że fantastyka kłóci się z nauką Kościoła. Za dużo udziwnionych postaci, za dużo obcych bogów i wynaturzonych religii. Jak Pan się do tego odnosi?
eddie> Być może, zadecydowała potrzeba ucieczki od świata. Kiedy tworzę, zamykam się w piekniejszym, wydumanym świecie mojej własnej wyobraźni. Tworzę światy, które są bardziej pociągające od rzeczywistości.
eddie> Kościół od wieków wspiera artystów, korzysta też z ich dorobku, by wyeksponować swe przesłanie. Jeżeli może więc mieć jakieś zastrzeżenia, to nie do fantastyki jako gatunku, to przecież nie miałoby sensu, ale do nagannych postaw moralnych, czy przesadnego eksponowania treści pogańskich.
gość plus> Może moje pytanie będzie niewygodne dla Pana ale zastanawiało mnie zawsze, czy pisarze się przyjaźnią? W pracy zespołowej, to możliwe bo jakaś grupa pracuje na jeden cel, ale artyści to głównie indywidualiści i pewnie w jakimś sensie albo bardzo dosłownie konkurują ze sobą?
Mira> Tworzy Pan dla młodzieży, jakie zatem wartości chciałby Pan jej przekazać?
eddie> Próbuję unikać takich niebezpieczeństw, tzn. kolizji z nauczaniem Kościoła. Poza tym staram się za pośrednictwem moich bohaterów przekazać czytelnikowi optymistyczną wizję świata. Dawniej nazywano to pisaniem ?ku pokrzepieniu serc?. No i zmusić go do myślenia.
eddie> W pierwszej kolejności uznania dla tego, co najogólniej się nazywa światem wyższych wartości. Cieszę się, kiedy widzę nastolatków, mających ciekawe zainteresowania i jasny cel w życiu, rozwijających się intelektualnie i artystycznie.
Plato> Większość fantastyki którą czytałem obracała siię wokół zafascynowania techniką. A czy zastanowiło Pana kiedyś, że jeśli nawet istnieje w kosmosie inteligentne życie, to inteligencja ta może mieć zupełni epodobne dylematy jak nasza? Skąd sie wziął świat? Skąd pochodzi prawo? Co to jest dobro i zło?
eddie> Akurat nikt nie zadaje pytań, więc pozwolę sobie przypomnieć o mojej stronie głównej [url]http://guziakiewicz.pl[/url]. Stamtąd można przejść do szeregu serwisów, poświęconych moim książkom.
Kaja> A jeżeli ktoś, kiedyś zaproponuje Panu ekranizację książki którą Pan napisał i da Panu możliwość wyboru, to jaką powieść by Pan wybrał?
eddie> Zwykle antropomorfizujemy obcych. Kosmici, choć wizualnie inni, mogą mieć jednak podobne dylematy jak my.
eddie> Marzyłoby mi się, żeby wszystkie moje powieści zostały sfilmowane, he, he...
Pitt> Inspiruje się Pan czymś w swojej twórczości? Muzyka, film, sztuka współczesna? Nawet najbardziej rozwinięta wyobraźnia potrzebuje czasem jakiegoś bodźca.
eddie> Chociaż szczerze mówiąc, to myślę w pierwszej kolejności o "Wakacjach w Izraelu" i o "Obcych z Alfy"...
eddie> Bodźcem jest życie, to ono mnie inspiruje. Na drugim miejscu przeczytane książki i obejrzane filmy.
Jola> Ja przeglądałam pańską stronę www, ciekawe jest to że w przeciwieństwie do innych twórców literackich chętnie publikuje pan w internecie swoje książki, a przynajmniej ich obszerne fragmenty. Z drugiej strony inni pisarze tego nie praktykują w obawie przed słabą sprzedażą drukowanych wydań - pan się tego nie obawia?
eddie> Myślę, że to kompleks starszego pokolenia. Publikacja w Internecie to świetna reklama książki...
Kaja> Gość plus zadał ciekawe pytanie, też chętnie poznałabym odpowiedz ;)?
eddie> Sorry, przeoczyłem. Jasne, że lgnę do innych prozaików. Mam środowiska, w których czuję się dobrze. W Rzeszowie to oddział ZLP, w Mielcu Grupa Literacka Słowo. Odnajduję się w tych gremiach.
gość> Też myślę, że to super pomysł. Publikacja w internecie, może tylko zachęcić do zakupu książki. To trochę tak, jak wirtualna ławeczka w księgarni gdzie można poczytać fragmenty książki i to często decyduje czy ją kupimy czy też nie. Niestety w takiej rzeczywistości, że wszystkiego chcemy dotknąć, oglądnąć, przejechać się przed zakupem:) Ale tu pewnie dotykam, tej całej dyskusji o prawach twórców w internecie, ale co jeżeli oni sami decydują się na rozpowszechnianie własnych dzieł w internecie?
eddie> Jeśli twórca sam decyduje, że tekst ma być dostępny w sieci, to nic nikomu do tego. To jego prawo. Chyba że w tym zakresie podzielił się prawami z wydawcą i zobowiązał się, że nie będzie samodzielnie udostepniać.
eddie> Przy okazji odsyłam do moich książek dla młodzieży, bo wspomniałem o "Wakacjach w Izraelu": [url]http://nastolatki.pdg.pl[/url]
Mira> Również tak uważam, książka jest dostępna wszędzie tam gdzie chcemy i kiedy chcemy, choć nic nie zastąpi prawdziwego papieru pod palcami ;) Jakie uczucie towarzyszy Panu przy finalizowaniu powieści? Kiedy wiadomo, że jest ona dopracowana w każdym calu i zawiera wszystko, co powinna zawierać?
gość plus> S.King niesamowity twórca literatury grozy, powiedział kiedyś w jakimś z wywiadów, zapytany czy nie chciałby napisać czegoś z zupełnie innej dziedziny literackiej odpowiedział, że lepiej nie eksperymentować, woli być tym Kingiem znanym z niezłych powieści grozy niż jakimś Kingiem od love story. C
eddie> Każdą kończę tak, abym w każdej chwili mógł napisać przysłowiowy drugi tom. Więc nie mam poczucia, że coś ukończyłem. Marzą mi się powroty do każdej napisanej powieści...
gość plus> Czy pan uważa, że pisarz powinien eksperymentować czy tak jak King, lepiej trzymać się tej dziedziny literackiej w której jest się dobrym, w pana przypadku sf?
Sen> Antropomorfizujemy obcych? Tak, ale również ich technologizujemy. Mechaniczne plemniki budujące skałę w Eden Lema. Albo ich skrajnie materializujemy, tak jak materializujemy Boga. W Solaris siła wyższa (coś w rodzaju Boga) miało być myślącą gwiazdą. Podaję akurat przykłady jednego autora ale chodzi mi tylko o podanie charakterystycznych sposobów myślenia. Cały czas mam wrażenie, że literatura SF oddaje jedynie bieżący stan naszych umysłów. Bardzo rzadko jest w stanie spojrzeć na świat szerzej. Właśnie tak, jak mógłby rzeczywiście wygladać ten inny świat.
eddie> King ma rację, żyjemy w świecie daleko posuniętych specjalizacji. Lepiej więc trzymać się tego, co się po latach eksperymentów dobrze umie. Chyba nie są to czasy dla wszechstronnych ludzi Renesansu.
eddie> Zawsze widzimy potencjalnych obcych przez pryzmat naszego doświadczenia świata. Nie da się wyskoczyć z tych ram. Czy ktoś potrafi sobie wyobrazić akcję poza obrębem czasu i przestrzeni?
Plato> To samo co Sen! Ale czy myśli pan czasami jak będzie wygladała nasza planeta i jej życie (nie inny świat) za kilka tysięcy lat? Przyrost ludności, wyczerpanie kopalin, nowe tachnologie i... wciąż pustka w kosmosie?
eddie> Myślę, że wyfruniemy w kosmos i zaludnimy najpierw Układ Słoneczny, a potem sąsiednie układy solarne.
gość plus> Dziś na którymś z programów tv słuchałem ciekawej dyskusji, związana była głównie z rocznicą Titanica ale Cameron reżyser filmu, powiedział że myśli już o stworzeniu innego dzieła filmowego opartego na analizach i dość szczegółowych badaniach naukowców amerykańskich. Mówił między innymi o wydobywaniu tych zasobów naturalnych z innych planet, których zaczyna brakować na ziemi i że nie jest to wcale fantastyka filmowa. Zawsze się zastanawiałem, czy powodem badania różnych tez naukowych jest rzeczywisty dowód na istnienie życia na innych planetach, czy może naukowcy zaczynają ślepo wierzyć twórcom literackim i filmowym? Czy chciałby pan, żeby któreś z pańskich wizji sf kiedykolwiek się spełniły???
eddie> W "Obcych z Alfy" po zniszczeniu Ziemi wybrani zamieszkują na jednej z planet Tolimana.
Sen> Tu sie nie do końca zgodzę. Twórcy Odysei kosmicznej 2001 nieco oderwali sie od biezących doświadczeń i pokazli przyszłość w zupełnie nowym oliczem. Przynajmniej jeśli chodzi o stronę wizualna. No ale to był film a nie książka.
eddie> Fantastyka to m.in. prognozowanie przyszłości. Moja fantastyka opiera się na wierze w przetrwanie gatunku ludzkiego. To sa wizje optymistyczne. Jestem przekonany, że mimo rozmaitych tragedii i katastrof uda nam się jako gatunkowi zachować we wszechświecie.
eddie> Kwestia innych ras, to odrębne zagadnienie. Osobiście, trzymam się raczej gatunku Homo sapiens, jeśli chodzi o bohaterów powieści. Chociaż czasem próbuję "zabawiać się" z obcymi, jak w "Ekscytozie"...
Plato> Pewnie kolonizacja kosmosu w jakimś stopniu bedzie kiedyś mozliwa. Tylko w jakim? Wydaje mi sie ze w niewielkim. Życie pozostanie przede wszystkim na Ziemi. Tu tez będzie SF.
eddie> Moja fantastyka z ostatniej dekady, to głównie mikropowieści, napisałem ich dziewięć: [url]http://przylotyonline.pl[/url]
gość> Straszą nas końcem świata, wszak mamy 2012 już. Ja jednak uważam jak pan, że ludzkość przeżyje bez względu na katastrofy które ewentualnie nas czekają. Choć zgadzam się z gościem plus, a właściwie z wypowiedzią Camerona, że niedługo wyczerpiemy te zasoby naturalne którymi dysponuje ziemia i trzeba będzie je skądś pozyskiwać. Jestem też za tym, żeby pisarze wydawali swoje dzieła tylko na e-bookach i w internecie, szkoda papieru a właściwie drzew. Skoro tak wyniszczamy naszą planetę, to dlaczego w tym zakresie chociażby jej nie pomagać. Skoro mamy internet i nowe technologie, zamknijmy drukarnie.
eddie> Marsa już probujemy kolonizować, są bardzo konkretne plany, potem księżyce Jowisza: Ganimedes, Europa, Io, Calisto. Przypuszczam, że będzie to możliwe, bowiem technika rozwija się w piorunującym tempie...
eddie> Faktycznie, drzew szkoda. Czy książka papierowa przetrwa? Twórcy nowych technologii uważają, że nie.
eddie> Ogromne zasoby naturalne najbliżej są na Księżycu, to naprawdę niedaleko...
Plato> Przechodzimy od literatury do nauki i filozofii ale pozyskiwanie surowców z innych planet jest awykonalne. Chyba ze chodzi o jakieś rzadkie pierwiastki. Podstawowe budulce i paliwa muszą pochodzić z Ziemi. Dostarczenie ich z innych miejsc w kosmosie pochłonie niewspółmiernie dużo energii.
Kaja> To smutna wiadomość:( mam sentyment do papierowych wydań... Jeżeli książki nie będą publikowane drukiem, to będzie ogromny przełom. Ale gdzieś tam w głębi uważam, że się tak nie stanie. To tak jak z nauczaniem matematyki i obliczania w głowie, co jeżeli wyłączą prąd lub stanie się coś takiego, ze nie będziemy mogli korzystać z nowoczesnej technologii?
eddie> Może coś jeszcze od siebie... Do tematów, które mnie bardzo intrygowały zaliczyłbym temat niewolnictwa. We wstępie do "Afrodyty" można znaleźć taką informację: Konwencja sf pozwala bowiem autorowi na ukazanie tego, jak dalece będzie można w przyszłości uprzedmiotowić człowieka i zamienić go w kosztowną zabawkę. Roztacza więc wizję niewolnictwa w epoce technologicznej perfekcji, a przy tym niewolnictwa na swój sposób wyrafinowanego. Piękna kobieta z kontrolowaną elektronicznie osobowością jako pociągający towar daje bowiem oferującej ją firmie niewiarygodne wręcz możliwości skrytej manipulacji klientem. Czy wierzę w to, że niewolnictwo wróci? Zawsze będzie wracać w mniej lub bardziej zawoalowanej formie. To tak jak z prostytucją, zwaną najstarszym zawodem świata. Ludzie przecież od zarania dziejów odczuwają pokusę, by podporządkować sobie bliźnich.
eddie> Jeśli wyłączą prąd, będziemy mogli wreszcie kontemplować piękne nocne niebo, pełne gwiazd...
Barbara> Panie Edwardzie dziękuję za czas, który Pan nam dziś poświęcił i za bardzo ciekawą dyskusję z naszymi czytelnikami. Wam moi drodzy dziękuję za obecność w dzisiejszej rozmowie i pozostawiając lekki niedosyt zapraszam już dziś na kolejny czat. Kto będzie naszym gościem? Dowiecie się już niedługo :) Dobrej nocy dla wszystkich :):)
eddie> Miłych snów! I do następnego... :)
 



Wyniki wyszukiwania frazy Guziakiewicz
Zapraszamy do nowego czatu o literaturze i meandrach tworzenia. Gościem będzie twórca powieści science-fiction.
Edward Guziakiewicz
Wnikliwy twórca literatury science-fiction