Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2017.07.11

Bój o stalową kładkę nad torami

Czy zbytnie przywiązanie niektórych rzeszowian do stalowej kładki nad torami kolejowymi i do innych pozostałości starej infrastruktury kolejowej w pobliżu dworca PKP w Rzeszowie nie zaszkodzi możliwości nowoczesnej przebudowy tego dworca?

STARA ZABUDOWA PRZY DWORCU PKP W RZESZOWIE.

Niedawno można było obejrzeć materiał w TVP Rzeszów, w którym pewien miłośnik zabytków na tle widocznych terenów kolejowych krytykował plany przedsiębiorstwa PKP rozbudowy dworca wymagające wyburzenia starej kładki nad torami. Człowiek ten opowiadał również o innych budynkach, których wg niego nie powinno się wyburzać. Oprócz kładki wymienił halę napraw wagonów z pozostającymi w niej starymi maszynami oraz wieżę ciśnień ze stacją pomp i filtrów. Opinię tą bardzo chętnie poparło na wizji kilku przechodniów. Wszyscy z nostalgią wypowiadali się o kładce nie chcąc jej likwidacji.

Zabytki to piękna rzecz, ale jak postąpić, jeśli ich zachowanie w obecnym stanie uniemożliwia wybudowanie bardziej nowoczesnej infrastruktury komunikacyjnej miasta? Zabytki kolejnictwa wokół rzeszowskiego dworca nie kończą się na tych wymienionych w materiale telewizyjnym. O ile się nie mylę, to obok kładki znajdują się jeszcze dwa równie stare budynki, w stosunku do których podobnie można domagać się ich zachowania. Są to budynek komisariatu policji, a obok niego ustawiony wzdłuż torów poaustriacki budynek magazynowy. Znajdą się jeszcze i tacy, którzy za zabytkowe będą chcieli uznać także zadaszenie wejścia do przejścia podziemnego, oraz znajdujący się obok budynek o równie ciekawej i wymyślnej konstrukcji dachu. Jakby nie było, to też charakterystyczne obiekty dla czasów industrializacji Polski w połowie XX wieku.

Jeśli głosy o ochronie zabytków kolejnictwa potraktować konsekwentnie, to wszystkie wymienione obiekty powinny zostać zachowane w nienaruszonym stanie. Taka wizja być może odpowiada ludziom zakochanym w starych konstrukcjach inżynierskich, jednak uniemożliwia planowanie nowoczesnego dworca obsługującego ruch podróżnych. To trudny do rozwiązania dylemat. Czy Rzeszów powinien mieć dworzec w formie skansenu zachowanej starej zabudowy sprzed wieku, czy dworzec dostosowany do współczesnych potrzeb komunikacyjnych? Przynajmniej w pewnej części te dwa dążenia są nie do pogodzenia, bo oznaczają konieczność wyburzenia najbardziej kolidujących z nowymi planami obiektów.

NOWE KIELICHY WEJŚCIA DWORCA PKP W KATOWICACH. Fot. www.dworzec-katowice.info

Podobny dylemat kilka lat temu przeżywały Katowice. PKP planując budowę nowego dworca zdecydowało o wyburzeniu rzucających się w oczy betonowych kielichów podtrzymujących dach starej hali dworcowej. Kielichy te, wybudowane w charakterystycznej dla lat 70-tych ubiegłego wieku technologii, były jednym z symboli miasta i w katowickich mediach toczyła się burzliwa dyskusja w celu ich uratowania. Były też protesty różnych grup, znawców architektury i historyków sztuki uznających ich zabytkową wartość. Do budowy nowego dworca w Katowicach przedsiębiorstwo PKP podchodziło kilka razy od 2001. Ostatecznie w 2011, po 10 latach sporów, stare podniszczałe kielichy hali wyburzono, a w ich miejsce postawiono nowe bardzo je przypominające.

W Katowicach zwyciężyła potrzeba wybudowania nowego, bardziej nowoczesnego dworca. W Rzeszowie jak na razie rozpoczyna się dyskusja o zachowaniu znacznie starszych elementów infrastruktury kolejowej. Przy czym betonowe kielichy śląskiego dworca miały wciąż wysoką wartość użytkową, a ich problem polegał głównie na nienajlepszym stanie technicznym. W Rzeszowie dyskusja dotyczy starych i mało praktycznych budowli. Po kładce nad torami chodzą oczywiście mieszkańcy, ale komunikacji tej daleko do współczesnych wymogów. Znacznie lepiej działałaby w tym miejscu nowoczesna, oszklona kładka, wzorowana na przykład na tej istniejącej. Budowa w Rzeszowie nowego dworca przez przedsiębiorstwo PKP niekoniecznie musi oznaczać wyburzenie wszystkich staroci budownictwa kolejowego. Coś jednak na pewno zostanie skazane na usunięcie. Trudno. Nawet, jeśli miałaby być to lubiana przez wielu kładka. Miasto wojewódzkie powinno posiadać odpowiednio nowoczesny dworzec i ochrona starych urządzeń kolejowych to słaby argument by być przeszkodą w tych planach. Nowoczesna infrastruktura komunikacyjna jest rdzeniem funkcjonowania współczesnych miast. Jej rozwój i modernizacja jest w Rzeszowie niezbędna.

Bartłomiej Wydra

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
antywersal> To niech jeszcze w ten skansen miasto przeniesie festiwal zespołów polonijnych. Będzie pasowało.
nosallo> TWiNN.pl, nie wiem jak mogliście w ogóle wypuścić artykuł w takiej formie, tym bardziej, że kilka lat wcześniej zrobiliście niezły materiał na ten sam temat. Myślałem, że to oddolny portal publicystyczny, a nie platforma do redagowania trolerskich komentarzy, czyli całkowitego braku argumentów. Autor artykułu jest kompletnie nieprzygotowany, nie zna ani sytuacji realnej obiektów, o których pisze, jak i bladego pojęcia nie ma o idei konserwacji zabytków. W dodatku konstruuje niepradziwe zarzuty - nie zamierzamy blokować budowy dworca - jak i nieprawdziwe tezy na temat dworca w Katowicach. Bardzo duży dislike za ten artykuł i jak chcecie to napiszę Wam do tego swój komentarz, chyba, że serio zamirzacie zostawić to w takiej formie... :o Nawet nie ma informacji, że ten "pewien człowiek, który opowiadał coś w TVP", to był pracownik Narodowego Instytutu Dziedzictwa, Adam Sapeta... przepraszam, ale na prawdę z absolutnym brakiem argumentów polemizować się nie da. Sławek Nosal, Stacja Rzeszów Dziki
conior> Nie ze wszystkim się zgadzam w artykule ale nie widzę powodu do obrażania się. Dawną parowozownię bezwzględnie należy chronić. Szkoda że drugą wyburzono bez celu. Najbliższe otoczenie zabytkowego budynku dworca, przede wszystkim wygląd peronu, także powinno zostać. Mam tylko wątpliwość co do zacofanego majdanu handlowego ze składem węgla od strony wiaduktu tarnobrzeskiego. Bez usunięcia tego wszystkiego nie da się logicznie połączyć dworców PKP i PKS.
łopaty w ruch> Nad Rejtana jest stara metalowa kładka nad ulicą. Czy to też zabytek i nie można go zdemontować?
Tomasz> Kładka nad torami wrosła w moje życie jak budynki rodzinnego osiedla 100-lecia. Chodzę nią jeśli nie codziennie to pare razy w tygodniu. Nie wyobrażam sobie zamienienia jej na szklane współczesne bezguście!
miejski> Przyjdzie Ferenc i was pogodzi. Od przodu wybuduje pawilon z wejściem do dworców i parkingami na dachu i zasłoni tym wszystkie stare budynki. Z przodu będzie wielki świat a z tyłu zostanie stara bida ;)
wujal> Kładki nad torami w Rzeszowie to odpowiedniki czasowe i techniczne wieży Eifla w Paryżu i przy odpowiednim zakonserwowaniu tym samym winny być dla miasta Rzeszowa.
nosallo> @conior ja nie jestem obrażony tylko wkurzony! :) Jeśli ktoś jest zorientowany i potrafi się odnieść do sprawy przez rozwlekły tekst, to proszę bardzo. Tylko auto tekstu średnio wie o czym pisze. No jasne, każdy ma prawo nie wiedzieć... tylko po co zabierać się za artykuł powielając szkodliwe internetowe komentarze, które nic nie wnoszą. @łopaty w ruch, kładka na Rejtana nie stanowi żadnej unikatowej konstrukcji, nie jest zarejestrowana jako zabytek. Jest przede wszystkim dużo młodsza, ale czy gdyby tam miało powstać podziemne przejście to byłoby to lepsze rozwiązanie? Już znacznie lepiej orientuje się @Tomasz, który kładką przechodzi codziennie. To jest właśnie klucz - o kładce wypowiadają się ludzie, którzy nie zdają sobie sprawy z jej wartości lub po prostu z niej nie korzystaj. A ona stanowi tożsamość miasta i jako nieliczny zabytek parowozowni pełni czynną funkcję i to dlatego jest tak ważna.
bombardier_kowalski> Kładka swoim istnieniem niczego nie uniemożliwia, a już na pewno nie blokuje przebudowy stacji kolejowej. Niewątpliwie komplikuje ona przebudowę peronów, ale nie blokuje ani tych peronów, ani budowy nowego przejścia podziemnego - zaprojektowanego tak, aby ominąć zarówno podpory tej kładki, jak i zejście z kładki od strony ulicy Kochanowskiego. Z powodu tej komplikacji, uniemożliwiającej zastosowanie sztampowych rozwiązań technologicznych, zwłaszcza przy budowie zadaszeń nad peronami, strona kolejowa wymogła na konserwatorze zgodę na rozbiórkę kładki. Jak konserwator mógł na to przystać - nie wiem...
Archiktoś> Sorry nosallo ale porównywać kładkę do wieży Eiffla do absurd. Między wartością architektoniczną, urbanistyczną, wizerunkową, nawet historyczną jednej i drugiej jest przepaść. A co do twoich wymądrzałych recenzji tekstów, to po pierwsze w stosunku do autora artykułu używasz tylko personalnych ocen nie odnoszących się do poruszonego problemu. Po drugie chwalisz wiedzę Tomasza, który akurat nie wypowiada się merytorycznie tylko sentymentalnie.
Stawik> @Archiktoś abstrachując o samej zasadności wyburzenia / nie wyburzenia kładki, to nazywanie praconika Narodowego Instytutu Dziedzictwa "jakimś miłośnikiem zabytków" jest pomijaniem dość istotnej informacji, która ma wpływ ocenę argumentów jednej ze stron. Nie podoba mi się to, tak jak @nosallo
nosallo> @bombardier, też nie wiem. Konserwator miejski zrobił dobrą robotę ewidencjonując zabytki, także kładkę. Wojewódzki nie odpowiada w tej sprawie. Była Pani konserwator tego podobno nie zrobiła i z tego co wiem jest za nie likwidowaniem jej. @Archiktoś, nie ja porównałem kładki do wieży Eiffla. W Rzeszowie wieży Eiffla nam nie potrzeba, a za kładką, ręczę, zatęsknimy. Trafne w porównaniu do Eiffla jest to, że jeszcze do końca XX-lecia międzywojennego stosowano solidne konstrukcje stalowe do tworzenia szkieletów, np. wieżowców. Tymczasem kładka jest od nich kilkadziesiąt lat starsza! Zarzuciłem Panu Wydrze niewiedzę, ponieważ nie bardzo widzę do czego można się odnieść patrząc na powyższy artykuł. Jeśli pojawi się sensownie rozbudowany argument autora w komentarzach chętnie się do niego odniosę. Na razie to względem tego artykuły zgadzam się tylko z tezą, że nie wszystko może zostać ocalone. To prawda, tylko co konkretnie, jeśli nie znamy na ten moment żadnej koncepcji przebudowy okolic dworca? Poza tym również nie widziałbym nic przeciwko nawet gruntownej modernizacji tej kładki, podobnie jak podoba mi się idea przywrócenia dworcowi modernistycznej bryły, zamiast pseudo-historyzującej. Na prawdę unowocześnienie przestrzeni w żaden sposób nie wadzi jej potencjał wynikający z dziedzictwa i tożsamości miasta. Powtarzalne upieranie się jednak, że to właśnie ta konstrukcja ma polecieć w imię modernizacji uważam za lokalny kompleks przestrzenny, gdyż to nie kładka, ale ten wspomniany skład węgla, itp. są problemami estetycznymi. Idea 'lepiej zniszczyć to czy tamto' żeby rozbudować dworzec jest trywialnie niebezpieczna z punktu widzenia dobra całego kompleksu zabytkowego. A tych w Rzeszowie mamy jak na lekarstwo, gdy kolejne mają znikać? Na pewno przygotuję artykuł na ten temat, ale bardzo przepraszam, tutaj na ten moment nie ma materiału do głębszej polemiki w tej sprawie. @Tomasz korzysta z kładki i ma w jej sprawie wyczucie wrażliwsze niż wizja całkiem sporej rzeszy komentujących, którzy z całym szacunkiem, ale nie mają nic ciekawego do powiedzenia. Nie roszczę do nich czy autora pretensji (powyższe dot. redakcji). Po prostu proszę, otwórzcie się nieco bo na prawdę mamy sporo wzorców w okolicy, nie tylko w sprawie dworca, ale w ogóle wszelakich zabytków przemysłowych np. Szlak Zabytków Techniki Województwa Śląskiego [url=http://www.zabytkitechniki.pl]www.zabytkitechniki.pl[/url] albo Ostrava Vitkovice [url]https://goo.gl/images/BxbTfP[/url] [img=PunBB bbcode test]http://www.ostrava.cz/cs/podnikatel-investor/ke-stazeni/development-newsletter/2012/brezen/c-documents-and-settings-novotnaan-plocha-dokumenty-obrazky-ostravaaaaaaaaaaaaa-vatkovice-dov-dolni_oblast_vitkovice-dolna-oblast-vatkovice.jpg[/img] Tutaj znajdą Państwo link do petycji w sprawie nie likwidowania kładki i ochrony zabytków PKP w Rzeszowie: [url]https://www.facebook.com/events/137387183477793/[/url]
wujal> Archiktoś czy ty rozumiesz słowo: odpowiednik czasowy i techniczny. Paryż budując konstrukcję wys 300m miał ponad 1 mln mieszkańców i Sorbonę. Rzeszów miał 16 tys i gimnazjum, a wybudowano obiekt o łącznej dł 135m.Belkę statycznie niewyznaczalną o tej długości,nie mając komputera a tylko suwak nie jest łatwo konstruować. A nawet nie wiesz człowieczku,że most kolejowy na rzece w tejże konstrukcji co kladka powstał w Rzeszowie ciągu jednego dnia (nie doby). Po między wyjazdem rannego,a powrotem wieczornego pociągu ze Lwowa. A przy okazji nie jestem archiktos tylko architektem.
bombardier_kowalski> Może się okazać, że cały ten "bój o kładkę", jak i ta nasza dyskusja, są już bezprzedmiotowe. "Dzięki" zgodzie konserwatora zabytków, demontaż kładki stał się częścią składową projektu przebudowy stacji kolejowej Rzeszów Główny. Na tym etapie wprowadzenie zmian do projektu raczej nie jest już możliwe, bo może spowodować utratę środków finansowych na całe przedsięwzięcie. To już nie jest etap koncepcji, tu już w grę wchodzą konkrety. Konserwator zgodził się na demontaż kładki (nie na kasację) i przekazanie jej miastu, celem wykorzystania w innej lokalizacji. Uważam, że wąską (czyli starszą) część kłądki należy wykorzystać na stacji Rzeszów Staroniwa (kładka i stacja to prawie rówieśniczki), jako przejście piesze pomiędzy ulicami Księdza Sondeja i Wyspiańskiego na przedłużeniu ulicy Pułaskiego. Otwartą kwestią pozostaje lokalizacja dla szerszej części kładki. Wcześniej łączyła ona ulice Grunwaldzką i Sienkiewicza, ale teraz trudno by było ją tam odtworzyć.
Archiktoś> @wujal. "Paryż budując konstrukcję wys 300m miał ponad 1 mln mieszkańców i Sorbonę. Rzeszów miał 16 tys i gimnazjum, a wybudowano obiekt o łącznej dł 135m." A Boguchwale gdzie żyło tysiąc mieszkańców wybudowano wtedy mały most drewniany o ciesielskiej konstrukcji... Ale nikt pół wieku później nie wpadł na pomysł aby zachować ten przestarzały mostek do dzisiaj jako pamiątka przeszłości tylko wybudowano nowy i lepszy. Rozumując jak ty nikt nie odważyłby się także postawić w Tarnowie, Sandomierzu i w końcu w Rzeszowie murowanych ratuszy tylko mielibyśmy do dzisiaj drewniane zabytkowe. A architekci nie mieliby pola do popisu. Ktoś tu istotnie mało kuma o "odpowiedniku czasowym i technicznym".
Archiktoś> @ Stawik. Ja w ogóle nic nie pisałem o wypowiedzi Adama Sapety i o braku informacji o nim w artykule. Autor powinien pełniej o tym informować. Nie zmienia to faktu że tematu ewentualnej likwidacji kładki nie należy rozpatrywać jedynie przez pryzmat jej historycznej wartości, a już na pewno nie przez pryzmat sentymentalnego przyzwyczajenie do chodzenia po niej.
rzeszowianin> Bijecie się o kładkę z zajadłością wartą lepsze sprawy. To tylko trochę stalowych profili. Jeśli tak bardzo się podoba to można ją przenieść w inne miejsce. Czy będzie potrzebna to inna sprawa. Ale jak ma być eksponatem niech będzie. Dworzec powinien mieć możliwość rozwoju.
nosallo> Kładka w żaden sposób nie blokuje rozwoju dworca, niezależnie od tego czy zostanie przeniesiona czy pozostanie. Dajecie sobie wcisnąć kit jeśli tylko ktoś sądzi, że jest inaczej, ponieważ nie padł ani jeden argument aby poprzeć taką tezę. Mylicie skutek z przyczyną: to właśnie zachowanie zabytków wpływa na rozwój i wartość miasta! Dyskusja o kładce nie jest bezcelowa w każdym wypadku, ponieważ wychodzi absolutny brak świadomości znaczącej części mieszkańców miasta związany z historią ludzi, po prostu. Nie garstki szlachty grzejących siedzenia i obżerających się w podmiejskich dworkach poprzez wyzyskiwanie rolników tylko historia Waszych rodziców, dziadków i pradziadków, którzy jak nie montowali tej kładki własnymi rękoma to ciężko harowali w zakładach otaczających wasze bloki i chałupy. Pozostawili po sobie dzieła sztuki technicznej i wielkokubaturowe budowle o solidnej konstrukcji, ponieważ kiedyś nie liczono się z kosztem materiałów tak jak dzisiaj. @Archiktoś co to jest za argument o konwersji drewna na kamień i beton żeby zbudować ratusz? To może rozwalmy również ten ratusz bo dzisiaj na topie są zabytki z żelbetu? Albo kościoły pokoju w Jaworze i Świdnicy bo dzisiaj nikt przecież nie robi drewnianych świątyń mieszczących 3000 wiernych. Powinny być chyba z kamienia? Właśnie rzecz w tym, że one są z drewna i stoją już kilkaset lat dlatego są w UNESCO. Kładka zapewne też przeżyła niejeden nawet most. Rozmawiamy nie o jakimś tam drewnianym mostku tylko o ostatniej kratownicowej, nitowanej konstrukcji dla pieszych w Polsce, która jest bardzo dobrym stanie. Powstała w trakcie rewolucji przemysłowej, jeszcze przed Centralnym Okręgiem Przemysłowym (Stalowa Wola, WSK, etc.) i jest żywym świadectwem tamtej epoki. Fakt publikacji tekstu z cytatami a'la "starocie kolejnictwa" świadczy w jak głębokim marazmie światopoglądowym współżyjemy. Całe szczęście, że jest mimo wszystko masa ludzi, często także o odmiennych poglądach (Co zrobić z kładką? Zdania są podzielone i to jest ok!) mających minimum wrażliwości, którzy zgodni są, że likwidacja takich obiektów to kastrowanie miasta z potencjału dziedzictwa kulturowego i to mnie cieszy. Dzięki zatem reszcie za przychylne głosy.
historiaroja> "...Nie garstki szlachty grzejących siedzenia i obżerających się w podmiejskich dworkach poprzez wyzyskiwanie rolników tylko historia Waszych rodziców, dziadków i pradziadków, którzy jak nie montowali tej kładki własnymi rękoma to ciężko harowali w zakładach otaczających wasze bloki i chałupy. " No to kolego pojechałeś. Te garstki szlachty (nota bene niekiedy w zaściankach cierpiące biedę bardziej niż chłopi) więcej wniosły do zachowania kultury narodowej i trwania narodu niż wszystkie stalowe kładki nad torami, parowozownie i dworce w całej Polsce. Może tylko poniosły Cię nerwy ale nie pisz jakbyś był postmaksistowskim matołkiem.
Bartek wydra> Cieszę się z takiej dyskusji wywołanej moim tekstem. Żałuję tylko, że nie wszyscy umieją spokojnie dyskutować. Bardzo krótko wyjaśnię kilka rzeczy 1. Nie skojarzyłem, że autor wypowiedzi w TV to pan Adam Sapeta z Narodowego Instytutu Dziedzictwa i przepraszam, że zabierając głos w dyskusji nie wymieniłem go. 2. Wbrew insynuacjom nigdzie nie upierałem się, że kładkę powinno się zdemontować. Nie zgadzam się tylko z poglądem, że wszystkie stare konstrukcje kolejnictwa muszą być zachowane, szczególnie w sytuacji jeśli kolidują one z rozbudową dworców. 3. Nie zgadzam się z opinią, że kładka nigdy nie będzie kolidować z rozbudową dworców. To zależy na czym ma polegać rozbudowa. Jeśli kiedyś ma być zrealizowany wariant z nową halą nad częścią torów (to jedna z rozważanych koncepcji opisanych w twinn), to oczywiście koliduje.
Bartek wydra> 4. Mój pogląd zgadza się z poglądem nosallo który napisał: "nie wszystko może zostać ocalone. To prawda, tylko co konkretnie, jeśli nie znamy na ten moment żadnej koncepcji przebudowy okolic dworca." 5. Wbrew insynuacjom nie widzę sprzeczności pomiędzy rozbiórką kładki a zachowaniem jej wartości, np. przenosząc ją w inne miejsce. 6. Wbrew insynuacjom sprawę dworca w Katowicach opisałem zgodnie z prawdą. Kielichy zostały wybudowane w 1972 roku w stylu charakterystycznym dla tego okresu a obecnie wyburzone i zastąpione nowymi. Nie widziałem potrzeby rozwijania głębiej tematu brutalizmu i innych okoliczności przebudowy dworca. 7. Na koniec. Jeśli ktoś zarzuca mi niewiedzę, to niech wskaże, co w artykule jest niezgodnie z faktami. Wiedza to znajomość faktów, a nie zgadzanie się z opinią rozmówcy.
nosallo> Szanowny Bartku, nie odmawiaj mi proszę prawa do emocji, szczególnie w sytuacji, gdy na pół gwizdka wygłosiłeś szkodliwe tezy, zdaję sobie sprawę, że lekkomyślnie. Twoje komentarze rodzą natomiast we mnie entuzjazm więc żałuję, że nie zdecydowałeś się od razu pisać zawierając konkretne postulaty. Pierwsza sprawa związana ze szkodliwością, o której wspomniałem, wynika z niepełnej wiedzy na temat przykładu rekonstrukcji katowickiego dworca, którego użyłeś bardzo niefortunnie z konserwatorskiego punktu widzenia. [url]http://www.bryla.pl/bryla/56,85301,20716530,dworzec-w-katowicach,,2.html[/url] To dlatego, że o ile założenia były ciekawe to niestety nie wyszło jak należy, przed czym wielokrotnie ostrzegano. Przypomnijmy, że projekt katowickiego dworca pochodzi z przełomu lat 50-60, a wybudowano go w latach 70'. Nie wyburzono go natomiast, jak śmiało osądziłeś, z powodu złego stanu technicznego. Wymagał jedynie oczyszczenia z sadzy, prac malarskich, itp.. - kamienne tunele w przejściach podziemnych tak właśnie oczyszczono i wyglądają super. Sam dworzec nie miał szczęścia przede wszystkim dlatego, że źle się kojarzył, z patologią, z ćpunami, itp.. Został zburzony za plecami mieszkańców odgórną decyzją. Rzeszowska kładka podobnie, kojarzy się tylko z nieco innym złem, ale także związanym z okolicą dworca. Niektórym 120-letnia kładka przypomina nawet czasy PRLu, co pozostawię już bez komentarza. Więc kładka jeśli poleci, to właśnie na tle takich samych kompleksów przestrzennych, jakie dotyczą również Katowiczan, czyli problemów wynikających z wieloletniego i ogólnego zaniedbania niektórych miejsc, które łatwo zapomnieć żeby potem zniszczyć. Kryterium decydującym o wyburzeniu dworca w Katowicach był rachunek ekonomiczny - wygrała potrzeba budowy podziemnego parkingu pod nową Galerią Katowicką. Konserwator zgodził się na to, pod warunkiem zrekonstruowania kielichów takimi samymi metodami - poprzez odlanie ich w drewnianej konstrukcji. Teraz na betonie widać nawet odbite słoje drewna. Kłopot w tym, że inwestor oszukał społeczność na etapie realizacji i przeprowadził budowę niezgodnie z projektem. Zrekonstruowane kielichy zostały zabudowane 2 piętrami sklepów Galerii Katowickiej. Zniknęło 3/4 szerokości dworca z zewnątrz, a także w jego wnętrzu (zostało tylko to co na zdjęciu w twoim artykule), który jest w stanie bardzo przeciętnym stanie technicznym, czego nie widać z perspektywy pasażera pijącego kawę pod MC Donalds lub stojącego w kolejce do SubWay. Występują przede wszystkim liczne problemy z akustyką i klimatyzacją - najemcy ciągle na to narzekają. Dla porónania, poprzedni dworzec nie potrzebował w ogóle żadnych skomplikowanych systemów wentylacji aby utrzymać te parametry. Była przestrzeń, która finalnie zniknęła, a w konsekwencji jeden z najciekawszych obiektów w historii polskiej architektury. Dlatego nie jest to dobra koncepcja do porównań. Dwa słowa na temat tej afery w krótki sposób odnosząc się do tożsamości przedstawia tutaj Zofia Osislo, polecam. https://www.youtube.com/watch?v=r-_-apqRyUc#t=6m26s Druga sprawa dotyczy samego zagadnienia. Wystarczyło zrobić prosty research w google aby zorientować się kim jest Adam Sapeta, który jest głównym sprawcą - wypracował materiał lata temu. Nawet z artykułach z ostatniego miesiąca znalazłbyś sporo materiałów - SuperNowości, Wyborcza.Rzeszów, Rynek Kolejowy, Nowiny24 i nie tylko.. Wystarczyło choćby nawet dobrze przejrzeć archiwum Twinn.pl w tej sprawie - również znalazłbyś o nim informacje i zapewne skojarzyłbyś, że to właśnie on promuje sprawę w TVP Rzeszów. Najbardziej dziwi mnie fakt, że redakcja nie zwróciła Ci uwagi na te materiały archiwalne, ponieważ Adam Sapeta udzielał się w nich już kilka razy powielając swoje ekspertyzy właśnie na forum Twinn.pl. Jeżeli się z nimi nie zgadzasz, odnieś się do nich, a nie do swoich domysłów. [url]https://www.facebook.com/tvp.rzeszow/videos/706189662912796/[/url] Zdaję sobie sprawę, że choć krótki to dość mocny materiał TVP Rzeszów, można było próbować zdyskredytować tylko, jak to sam nazwałeś "słabymi argumentami". Na dokładkę proponuję przesłuchać świeżego materiału Polskiego Radia na ten temat. [url]http://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/audycje/4047/jak-uratowac-zabytkowe-urzadzenia-i-miejsca-zwiazane-z-historia-kolejnictwa-w-rzeszowie[/url] Co do twojego postulatu jakoby kładka przeszkadzała w realizacji dworca to przypomnę, że ma ona 135m długości (można ją skrócić)? to centrum przesiadkowe, które planowane było and torami znacząco nie uszczupliłoby jej długości. Poza tym w dzisiaj projektuje się bardzo śmiałe modernizacje, które zachowują tylko fragment tkanki sentymentalnej. Z tej kładki również udałoby się coś na ten kształt skonwertować, bez wyrugowania z takich konstrukcji warstwy historycznej, jak ma to miejsce np. w przypadku okładania styropianem secesyjnych kamienic, a często także zabytków modernizmu. Tak czy owak - nie będzie żadnej ambitnej modernizacji i centrum przesiadkowego na dworcu PKP w Rzeszowie, ponieważ miasto wycofało się wraz ze znaczącą liczną środków. Nadal zatem będzie PKS, a minibusy odjeżdżać będą rozsiane po mieście. Poza tym zapraszam do spotkania. W sierpniu mają odbywać się konsultacje z PKP ("Warsztaty"). Jeśli interesuje Cię ta sprawa, spotkajmy się i wypracujmy i promujmy rozwiązanie aby doprowadzić by kładka nie zniknęła z przestrzeni miasta, a pozostałe zabytki zostały docelowo właściwie ochronione, bądź wkomponowane w nowe plany. @historiaroja, owszem wniosła wiele do historii narodu polskiego właśnie szlachta, zgadzam się. Nie Ci, o których wspomniałem a'la Tadeusza Soplicy ;), ale w szczególności ci z nich, którzy inwestowali właśnie w przemysł, który rozwijał miasta. Natomiast twój głos o tym, że zabytki techniki nic nie są na tym tle warte podsumuję proponując abyś poczytał o "Stalowej Woli Narodu Polskiego", czyli Centralnym Okręgu Przemysłowym, dzięki któremu m.in.. Rzeszów dzisiaj tak pięknie się rozwija. Pionierska i główna inwestycja IRP. Wyobraź sobie, że niepozorna kładka jest znacznie starsza.
Shepard> Dajmy już może sobie spokój z tymi zabytkami techniki na terenie PKP w Rzeszowie... Trzeba było o tym pomyśleć wcześniej, gdy na miejscu stała cała zabytkowa infrastruktura, m.in. wyciągi Teudtloffa, agregaty piaskowe, suwnica bramowa i parę innych... To co zostało, a nad czym odbywa się spóźniony niestety lament, to tylko rozpaczliwa próba ratowania resztek na talerzu... i uspokojenia sumienia. Podobno "lepiej późno niż później", ale dla rzeszowskiej historycznej PKP - za późno. Pozostanie nam tylko popatrzeć jak w ruinę popadnie wieża ciśnień a na miejscu drugiej ocalałej wachlarzówki, jakiś absolwent wydziału architektury zaprojektuje "centrum" kultury, które transformuje i tak w galerię. Handlową. ;-)
nosallo> @Shepard, ja osobiście płakać nie zamierzam jeśli m.in. z powodu ludzi podchodzących podobnie jak w tonie Twojego komentarza, rzeszowska parowozownia popadnie w ruinę. Wybacz, że tak to złożę, ale starania o zainteresowanie władz miasta tymi obiektami miały miejsce wielokrotnie. A to dlatego, że stan ten wynika nie tylko z mentalności polityków i decydentów, ale składa się na to przede wszystkim podejście społeczeństwa, kiedy nawet całkiem zorientowani ludzie załamują ręce, a niby dlaczego się poddawać kiedy zaistniała potrzeba ochrony konkretnej konstrukcji, która jest sprawna i pełni czynną funkcję? Z tego samego powodu, załamywania rąk, o włos popadłby w ruinę stary dworzec secesyjny w Katowicach, ponieważ znacząca część mieszkańców ma takie rzeczy w poważaniu. Klepali prezydenta po pleckach, że przykro im, ale rozumiej bo to przecież nie jego własność. To odbija się na stanowisku konserwatora, który częstokroć odzwierciedla zwykły brak ambicji mieszkańców miasta. Całe szczęście w końcu ten dworzec remontują. Podsumowując, absolutnie nie mogę się zgodzić z Twoim podejściem, ponieważ jak już zauważyliśmy, nie wszystko może zostać ocalone. Nie jest to moja opinia, tylko smutny wniosek zapisany w raporcie ochrony dziedzictwa kilka lat temu (chyba tak to się nazywało - nie mam czasu na research teraz) i z tym trzeba się pogodzić oraz dostosować działania do realiów. Tzn., że należy zachować tyle ile się uda, czyli to co w konsekwencji liczonej na najbliższe lata będzie się w miarę opłacało. Tutaj trzeba wspomnieć, że hala wachlarzowa, hala obrabiarek są w całkiem dobrym stanie, a już przepiękna stacja pomp też całkiem nieźle się trzyma, pomimo, że rosną na niej krzaki. Nie takie obiekty przerabiano na restauracje. Akurat wieża ciśnień nie należy do unikatowych konstrukcji tego typu. Maszyny, które wymieniłeś w porównaniu np. do zapadni, czy były czymś szczególnym? Muszę doczytać, choć dzisiaj nie ma sensu. Na pewno zapadnia jest unikatem. Ponadto wiele urządzeń jest jeszcze schowanych i zabezpieczonych. Ja jestem zwolennikiem wyznaczania miejsc problematycznych, ochrony i ciągłego poszukiwania inwestora nawet dla pojedynczych obiektów bo co chwila się mówi o jakimś wielkim muzeum... a niby dlaczego? Był pomysł aby z hali wachlarzowej wyjeżdżały autobusy... spoko bo wtedy hala zmieniłaby funkcję, a pasażerom można zorganizować fajne warunki w imponującej przestrzeni. Obrotnica mogłaby stać się rondem , na którym ładnie prezentowałby się nasz parowóz. Dalej, osoby zajmujące się kulturą wciąż narzekają, że brakuje przestrzeni scenicznej... bo brakuje. No to ją zróbmy w hali obrabiarek, która świetnie spełniła się na I edycji FPM. Nie ma zapotrzebowania na kulturę w Rzeszowie? Może było małe, ale jest i będzie coraz większe - we wrześniu otwiera działalność pierwszy prywatny dom kultury w Rzeszowie. To już jest innowacja. A zabytki techniki to właśnie paradygmat innowacji. A my w stolicy innowacji rozmawiamy w kręgu "towarzystwa innowacji". No sorry, ale taką publicystyką to mocna zaszkodzilibyśmy miastu bo kasa przekłada się nie tylko z mieszkańców potrzebujących wycackanego dworca, ale także od ludzi, których można tu zaprosić i pokazać coś ciekawego. Kładka podoba się przyjezdnym, wiem bo ja sam niejednej osobie ją pokazywałem. Nie będzie mi przeskładało jeśli w przyszłości w tym celu będę musiał zaprowadzić ich na Staroniwę. Dzisiaj PKP i Elektrociepłownia, jutro Zelmer, pojutrze być może WSK, choć sytuacji tego zakładu nie znam. Nie można tego bagatelizować w tak ubogim w atrakcje turystyczne mieście jak Rzeszów i robić co się uda. Dzisiaj akurat próbuje się zezłomować kładkę (nie wierzę w dobre intencje jej przeniesienia jeśli ktoś nie poweźmie inicjatywy od PKP). Potem przyjdzie czas na kolejne i co znowu będziemy mówić... dajmy sobie spokój, trzeba było działać wcześniej? No sorry, działano, nie tylko w Rzeszowie i bardzo często się udaje. Polecam świetny album za 20zł!, nawiązując do cytatów, których użyłem. W nim m.in. o zabytki techniki z Radomia i Warszawy (np. wiadukt na Powiślu). [url]http://sklep.muzeumslaskie.pl/product_info.php?products_id=546&osCsid=2d646da879449591fc13a59aa5971829,[/url] PS. mam nadzieję, że tekst Bartka to ostatni taki w tym portalu (dot. tej sprawy), a następne będę góra polemiczne, a mniej prowokatorskie, bagatelizujące ważny dla Rzeszowa temat. Służę wsparciem i przepraszam, że wcześniej się do Was nie odezwałem, ale sporo jest biegania ostatnio w tej sprawie.
Shepard> W roku 2006 albo nawet wcześniej, gdy jeszcze nie zbudowano CN Kopernik, która to inwestycja wyjaśniła wielu osobom, o co w takich placówkach chodzi, próbowałem na różne sposoby zainteresować instytucje decyzyjne (choć nie koniecznie - kompetentne ;-) stworzeniem w Rz placówki łączącej idee centrum nauki i muzeum techniki. Jako pierwszy (a nie jak piszą niektórzy, pamiętający imprezy organizowane w hali przy okazji festiwalu PM...) wskazywałem na wykorzystanie właśnie terenów po PKP na taki cel... W ramach rewitalizacji i zachowania jak największej ilości tkanki historycznej. Nawet zdaje się na tym portalu, lat temu kilka opublikowałem maleńki artykulik zaczepny na ten temat... Przez ponad dziesięć lat obserwacji zorientowałem się, że miasto i urzędnicy mają daleko gdzieś jakiekolwiek, nawet minimalne inwestycje pt. muzea, placówki kultury, centra nauki etc. O-Kładeczka, fontanna, most nad bajorem z pylonami wysokości Saturna V, podświetlane krzaki i inne tego typu, niesamowicie drogie inwestycje to jedyny kierunek. Plus galerie handlowe stąd do nieskończoności i wieżowce. Byle jakie, byle wysokie... Może gdyby ktoś wtedy, lat temu dziesięć spojrzał perspektywicznie i z minimalną ilością wizjonerstwa (choć oczekiwać wizjonerstwa od urzędników to tak jakby liczyć na halny, że przestanie wiać...) na pomysły typu CN, inwestycję taką mielibyśmy wcześniej niż Warszawa... Nawet jeśli skala byłaby inna. Mój wpis poprzedni nie miał być reprezentacyjnym załamywaniem rąk na publicznym forum. To resztka goryczy, która nie wyparowała do końca... Ja całkiem prywatnie oddałem za misję popularyzacji nauki i techniki duszę diabłu i nie mam nic w zamian. Ale samodzielnie, albo z małym zespołem nie można marzyć o większych przedsięwzięciach. Zatem wykopałem sobie niewielki przyczółek i stamtąd, bezpiecznie i w miłym towarzystwie robię to co uwielbiam i z daleka obserwuję jak topnieją pasjonaci... a decyduje niekompetencja i bylejakość. ;-) O właśnie! Skoro o dawnych pomysłach mowa... pewnie bywają tu tacy co pamiętają, ale mieliśmy też koncepcję na idealną placówkę dla naszego miasta. Innowacyjną jak kubły w kwiatki, dzięki której Rzeszów nie byłby znany tylko z pomnika i tego, że nie jest znany... Robocza nazwa z tego co pamiętam to Muzeum Dziadostwa. Pierwsze w Europie... ;-)
nosallo> @Sheapard, bardzo dziękuję za włożone starania. Jestem za nie wdzięczny, podobnie jak Aleksandrowi Rusinowi za wyeksponowanie tych miejsc przez festiwal. Co jak co, ale ludzie właśnie dzięki FPM i dalej No Border mogli zobaczyć te przestrzenie. Niestety jestem głębokim sceptykiem co do wykorzystania parowozowni rzeszowskiej na mono-funkcję muzealną czy centrum nauki, etc. To za mało jak na wielkość tego obiektu biorąc pod uwagę korelację z wielkością miasta. Tam potrzeba 2-3 inwestorów dla odrębnych obiektów i śmiałych nawet komercyjnych pomysłów. Nie żadne bezpośrednie inwestycje w kulturę tylko ułatwienie zewnętrznym podmiotom wykonania rewitalizacji. Tylko wtedy trzeba kogoś zachęcić do inwestycji w zabytek i to jest zadanie dla miasta - zagospodarowanie przestrzenne, czyli coś czego u nas nie ma i zapewne nie będzie jeszcze długo. Pozostaje zatem ciągłą ochrona i poszukiwanie bogatego i odważnego inwestora albo nawet fundatora lub ewentualnie crowfounding, ale w minimalnej skali realizowanej na cel społeczny, który przysłuży się mieszkańcom. Zgadzam się z Tobą, trzeba robić swoje, ale w cale nie jest powiedziane, że została wykonana wystarczająca praca. Z całym szacunkiem, ale w cale nie uważam by ktokolwiek kto się zawiódł miał podstawy aby sądzić, że lepiej olać sprawę bo miasto, bo prezydent. Tym bardziej, że w kółko słyszę takie wnioski praktycznie w dowolnej sprawie dotyczącej Rzeszowa. PS. Obiekt handlowy z górującą wieżą ciśnień nieźle prezentowałby się, byle nie wadził przestrzeni.
Shepard> No proszę. To teraz się okazało, że to MIASTO ma pomysł na zainstalowanie CN na terenie dawnej parowozowni... ;-) [url]http://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/7,34962,22203787,podkarpacki-kopernik-na-terenach-kolejowych-w-rzeszowie-taki.html[/url] A mnie się zdawało, że w zeszłym roku minęło 10 lat od dnia, kiedy pierwszy raz wspomniałem na forum publicznym o takim rozwiązaniu i przy każdej okazji proponowaliśmy urzędnikom rozważenie takiego projektu. Bez skutku... ;-)
Shepard> A w kwestii zasadniczej, czyli infrastruktura, kładka i inni. Przed chwilą przypomniałem to zestawienie na Rzeszów 80. 90. Słowa są zbędne. [url]https://www.facebook.com/492206177584548/photos/a.492214120917087.1073741828.492206177584548/941720139299814/?type=3&theater[/url] P.P. P.S. Agregaty piaskowe w latach 90. jeszcze stały... I suwnica bramowa!!! Komu to przeszkadzało? ;-(
 
Czy sąd okaże się łagodny dla biznesmena? Decyzja już za kilka dni.
Przed nami gospodarczy KONGRES 590 pod Rzeszowem. Władze województwa pragną, aby to była marka regionu.
TWiNN zaalarmował o tym dwa lata temu. Mogły trafić do podrzeszowskich willi. W końcu odnajdują swoje miejsce.
Już od najbliższego piątku, będzie okazja by zobaczyć współczesne oblicze teatru i podyskutować o nim.
Nasz własny komputer prawie jak prywatna baza danych Centralnej Agencji Wywiadowczej.
Kolejna podróż w przeszłość śladami kultowych napojów na naszych dawnych stołach i podwórkach.
Dziedzictwo krajobrazu to temat tegorocznych Pretekstów Kulturalnych. Muzealne wnętrza ożywi literatura i sztuka.
Marcin Sławiński wyreżyserował już cudowne „Szalone Nożyczki”. Czy jego nowa sztuka powtórzy ten sukces?