Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2017.09.22

Siemaszkowa w Koszycach: od śmiechu aż po łzy

Z pewnością pamiętają Państwo tekst, który pojawił się na łamach naszego portalu ponad tydzień temu. Zapowiadał on, że nasz jedyny dramatyczny teatr w regionie został zaproszony na duże międzynarodowe wydarzenie do Koszyc na Słowacji. Oto jaki był efekt…

Wyjazd do Koszyc zapowiada się dla zespołu Teatru Siemaszkowej obiecująco.

Festiwal Teatrów Europy Środkowej w Koszycach zrodził się początkowo z potrzeby pobudzenia tamtejszej publiczności do powrotu na łono teatru po wakacyjnym odpoczynku. Zamysłem organizatorów było stworzyć wydarzenie, które w sposób widoczny zaznaczy nowy sezon artystyczny i przypomni publiczności, że koszycki teatr to nie tylko piękna architektoniczna perełka, ale miejsce żywej i przyciągającej sztuki. Sukcesywnie przez 11 lat wydarzenie to wpisało się w krajobraz kulturalny tego pięknego słowackiego miasta tak mocno, iż dziś miejscowa (i nie tylko) publiczność nie wyobraża sobie już początku sezonu artystycznego, który nie zostałby otwarty tym właśnie festiwalem. W ten sposób festiwal stał się też jednym z ważniejszych wydarzeń teatralnych w tej części Europy pokazującym rodzimej publiczności spektakle obcojęzyczne.

Rzeszowskie „Pogorzelisko” w drodze na szczyt

Parę miesięcy temu Rzeszów odwiedził Dyrektor Państwowego Teatru w Koszycach, Peter Himič. Miał on okazję zobaczyć nasz hit ostatnich miesięcy, czyli spektakl POGORZELISKO w reżyserii Cezarego Ibera. To trwająca niemal 3 godziny sztuka o uwikłaniu człowieka w przeszłość swojej rodziny i w obciążenia losami swojego narodu. Opis tożsamości etnicznej widziany nie przez pryzmat patriotycznego patosu, lecz przez dramat jednostek i ich rodzin rozgrywający się na styku z innymi narodami. Historia wciąga widza tak mocno i budzi w nim głęboko ukryte pokłady emocji, że czas w ogóle się nie dłuży, a spektakl opuszcza się z głębokim przejęciem i poczuciem bliżej nieokreślonego wyzwolenia, wolności, katharsis.

Spektakl wyraźnie poruszył dyrektora Himiča, bo uznał, że warto pokazać go na Festiwalu Teatrów Środkowej Europy odbywającym się w Koszycach. Tak oto rzeszowska Siemaszkowa znalazła się w zacnym gronie teatrów reprezentujących Słowację, Czechy, Węgry, Macedonię i właśnie Polskę.

Z przyjemnością wybrałam się na festiwal teatralny do Koszyc nie tylko by zobaczyć, jak w tej odległej przestrzeni zaprezentuje się nasze „Pogorzelisko” i jak wypadnie rzeszowski teatr. Ciekawiło mnie też, jak prezentuje się 11. edycja tego festiwalu i jakie miejsce zajmuje w pejzażu kulturalnym naszej części Europy? Co o nim myślą i mówią jego organizatorzy, a co ważniejsze, jak jest oceniany przez publiczność, dla której to przede wszystkim został powołany do życia.

Sami organizatorzy ocenili tegoroczną edycję jako wyjątkowo różnorodną, nie tylko kulturowo – co przy międzynarodowych uczestnikach jest oczywiste – ale także ze względu na poruszaną rozległą tematykę. Sprawiło to, że publiczność poznając widowiska poszczególnych zespołów bardziej mogła wyczuć problemy, jakimi żyją teatry z krajów uczestników festiwalu. Oczywiście publiczność festiwalowa jest specyficzna – wyrafinowana, czasem dużo bardziej krytyczna niż zawodowi krytycy teatralni, coś banalnego ją nie zaspokoi. Dlatego to opinia widzów interesowała mnie najbardziej, szczególnie opinia tych widzów, którzy wybrali się na spektakl zamykający festiwal, czyli na rzeszowskie „Pogorzelisko”.

Reakcja publiczności zaszokowała

Ponieważ sam spektakl widziałam już kilkukrotnie, to moja uwaga siłą rzeczy w większym stopniu skupiała się właśnie na publiczności. I muszę przyznać, że pierwsze jej reakcje na „Pogorzelisko” były dla mnie wręcz szokujące. Mimo iż w programie festiwalu opisano, jak dramatycznej tematyki dotyczy sztuka, to przy początkowych scenach publiczność zanosiła się od śmiechu. Najmniejszy komizm sytuacyjny lub dialogowy wzbudzał rozbawienie. Tych z Państwa, którzy mieli okazję widzieć ten spektakl w Rzeszowie, z pewnością równie zdziwiłaby taka reakcja. Do tej pory bowiem widownia obecna na spektaklach w naszym mieście nigdy tak nie reagowała. Tym bardziej byłam zaintrygowana, jak rozegrają się dalsze reakcje słowackiej publiczności. Dość szybko okazało się jednak, że ta sama silna grupa na widowni, która jeszcze parę minut temu zaśmiewała się do łez, z biegiem akcji zaczęła wzruszać się na poważnie, tym razem daleko im było do śmiechu. Czy te skrajne reakcje publiczności to wynik różnic w cechach naszych kultur? Może Słowacy po prostu są znacznie bardziej „wyluzowani” w odbieraniu sztuki w porównaniu z „dramatycznymi” Polakami?

Widok na wspaniały teatr w Koszycach od strony katedry. Fot. Archiwum teatru.

W przerwie spektaklu wyszłam przed budynek teatru. Wieczorową porą pięknie oświetlony eklektyczny gmach sprawiał wrażenie jeszcze bardziej zapierające dech w piersiach niż w dzień. Na wprost głównego wejścia w niebo wzbijała się wspaniała fontanna, która wraz z przepięknym otoczeniem stwarzała niesamowitą atmosferę do przeżywania scenicznego dramatu. Na tle stojącej opodal koszyckiej katedry wodotryski malowały się różnorodnością barw tańczącej w powietrzu wody. Tuż przed fontanną skupiła się grupa widzów, którzy podobnie jak ja przerwę postanowili spędzić na świeżym powietrzu. Ośmieliłam się podejść do nich i zagaiłam rozmowę.

Nie zdradzałam oczywiście, że jestem z Polski, by nie wymuszać pochlebnych ocen w stosunku do spektaklu. Szybko okazało się, że to grupa młodych Słowaków stałych bywalców festiwalu. Ucieszyło mnie, że młodzi ludzie, których wciąż brakuje mi w rzeszowskich teatrach, tu stanowią wyrafinowaną festiwalową publiczność i są otwarci na poznawanie innych narodów nie tylko poprzez podróżowanie po świecie, lecz także przez poznawanie dorobku ich kultury i sztuki, jakie regularnie prezentowane są w ich mieście. Rozmowa z nimi potwierdziła mi też, jak swobodne podejście mają do odbieranej sztuki. Powiedzieli mi na przykład, że jeśli spektakl teatralny im się nie podoba, lub do nich nie trafia, to po prostu wychodzą z sali bez obawy, że będzie to odczytane jako manifestacja. Wśród festiwalowej publiczności nie jest to nowością i nie budzi nieprzychylnych reakcji pozostałych na sali widzów. W przypadku „Pogorzeliska” zamierzają jednak na pewno obejrzeć go do końca. Według nich w tym spektaklu jest coś wyjątkowego, coś co budzi dreszcz emocji, a nawet strach. Przyznali, że opowiadana historia, mimo iż dotycząca zupełnie innej epoki, trafia w samo sedno wydarzeń obecnie rozgrywających się w świecie. Byli zdziwieni, że reżyser który stworzył to widowisko, jest młodym człowiekiem, bo zarówno gra aktorów jak i muzyka głęboko oddają przeżycia bohaterów doświadczających brutalnych realiów wojny, przemocy, opuszczenia, a w końcu ciężaru wygnania.

Publiczność nie mogła być nieszczera. Fot. Archiwum teatru.

Przerwa się skończyła. Wszyscy wróciliśmy do środka i obejrzeliśmy spektakl do końca. Tuż po zakończeniu przez moment publiczność jakby zastygła, potem natomiast nagrodziła rzeszowski zespół gromkimi brawami na stojąco. Ludzie byli wzruszeni dogłębnie, nie wyłączając tych, którzy na początku sztuki byli tak rozbawieni. Jedna z pań, która śmiała się najgłośniej, na końcu była tak poruszona i zapłakana, że choć bardzo chciała wstać bijąc brawo, fizycznie nie była w stanie. Dziewczyna, którą poznałam w grupie osób przed fontanną, podeszła do mnie, chwyciła mnie za rękę i ze wzruszeniem w oczach powiedziała, że był to najlepszy spektakl, jaki widziała w czasie tego całego festiwalu. Tych parę autentycznych scen chyba wystarczy za opis tego, jak publiczność w Koszycach przyjęła rzeszowskie „Pogorzelisko”.

To nowy rozdział historii Siemaszkowej

Warto przypomnieć naszym Czytelnikom, że Teatr Siemaszkowej nie po raz pierwszy reprezentował Polskę na słowackim festiwalu. Pod koniec lat 90-tych ubiegłego wieku pojawił się tam z równie hitowym spektaklem „Piaf” wyreżyserowanym przez Jana Szurmieja. Co ciekawe, właśnie ten spektakl po latach nieobecności na deskach Siemaszkowej powróci w tym sezonie do jej repertuaru. „Piaf” pojawi się w odświeżonej obsadzie i o nieco innej fabule.

Drugim spektaklem, który w 2008 roku zespół Teatru Siemaszkowej przedstawił w Koszycach, było widowisko „Lata 20, lata 30”, także w reżyserii mistrza gatunku Jana Szurmieja. Jednak potem rzeszowska Siemaszkowa spuściła z tonu na wiele, wiele lat. Stała się niemalże niezauważalna na ważnych festiwalach w Polsce i poza jej granicami.

Wreszcie wygląda na to, że los odmienił się i nie tylko rzeszowska publiczność odzyskuje wiarę w swoją rodzimą scenę dramatyczną, ale scena ta zaczyna cieszyć się uznaniem środowisk teatralnych poza granicami Podkarpacia. Warto przy tym pochwalić się faktem, że spektakle w Siemaszkowej coraz częściej chcą realizować utalentowani i już uznani twórcy młodego pokolenia. Chociażby Radosław Rychcik, czy Jakub Falkowski. Teatr z Rzeszowa coraz częściej jest także zapraszany na gościnne występy, a i na rzeszowski Festiwal Nowego Teatru przyjeżdżają uznane zespoły polskie i zagraniczne z ambitnymi spektaklami. Po wyjeździe na 11 Festiwal Teatrów Europy Środkowej w Koszycach mogę tylko pogratulować Teatrowi Siemaszkowej i zespołowi spektaklu „Pogorzelisko” fenomenalnego odbioru. To kolejna dobra realizacja rzeszowskiej sceny i pokazuje, że coraz bardziej odnosi ona sukcesy także w szerokim świecie teatru.

Barbara Kędzierska

Tak zakończył się spektakl POGORZELISKO. Fot. Archiwum teatru.

Część ekipy teatralno-dziennikarskiej na tle rynku i gmachu teatru. Od lewej: Barbara Kędzierska - TWiNN.pl, Jan Nowara - Dyrektor Teatru W. Siemaszkowej , Adam Głaczyński - Polskie Radio Rzeszów, Andrzej Piątek - Dziennik Teatralny. Fot. Archiwum teatru.

Sukces rozjaśniał wszystkim twarze w drodze powrotnej.

  

Dotąd rzeszowski teatr często był zapraszany na inne sceny w Polsce. Teraz ma szansę podbić serca w innych krajach.
Tak długich owacji na stojąco Teatr Siemaszkowej dawno nie widział. Sztuka libańskiego pisarza chwyciła za serca.
Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
Tom> Gratulacje dla zespołu Siemaszkowej. :) Tylko czy ta opowieść o Słowakach chętnie zagłębiających się w kulturę innych narodów nie jest zbyt wyidealizowana?
Sen> Pogorzelisko to wspaniała i wzruszająca historia. Film był mocny. W kinie chyba w 2010 lub 2011. Jeśli sztuka też jest taka to nie dziwę się publiczności.
warszawka> A w jakim języku reporterka rozmawiała, żeby nie zdradzić swojego polskiego pochodzenia, po słowacku?
 



Znakomity artysta i jego dzieła zagoszczą w Rzeszowie. Tego wydarzenia nie można przegapić!
Nikt tak tego nie przygotował, jak oni. Kroniki Podwórkowe przenoszą nas do naszych korzeni i wiele wyjaśniają.
Sztuka „O mniejszych braciszkach św. Franciszka” jest dziełem nie tylko dla dzieci. To wspaniała atrakcja rodzinna.
Od tygodnia trwa Festiwal Nowego Teatru w Rzeszowie. Czy widzowie przeżyli już coś porywającego?
Już od najbliższego piątku, będzie okazja by zobaczyć współczesne oblicze teatru i podyskutować o nim.
Od ponad dwóch dekad bawi nas i wzrusza. Niedawno świętowała zacny jubileusz pracy artystycznej. A czego teraz pragnie od życia?
Znany i lubiany przez widzów aktor teatralny, już w najbliższy weekend powróci na scenę w ważnej roli.
Nasi w Koszycach: od śmiechu aż po łzy
Po wielu latach Teatr Siemaszkowej znowu podbija Europę. „Pogorzelisko” wywołało szokujące reakcje Słowaków.
W Rzeszowie artystycznie przeniesiemy się co najmniej pół wieku wstecz. Ci artyści nadal tworzą i są podziwiani.
Dotąd rzeszowski teatr często był zapraszany na inne sceny w Polsce. Teraz ma szansę podbić serca w innych krajach.