2016.03.30
Rozterki młodej biznesmenki (2) - WPADKA
Biznes i wpadki to połączenie nieuniknione. Jak sobie z nimi radzić? Mówią, że kto nie pokonuje przeszkód i nie popełnia błędów, ten nie ma szansy na rozwój i sukces w biznesie... i w życiu.
Przytoczona powyżej opinia wielu ludzi pewnie jest słuszna, ale wpadki to nigdy nie jest przyjemna sprawa. Śmiać się z nich można dopiero po fakcie, ale zanim to nadejdzie... Brr! Zobaczcie, jaka wpadka mnie niedawno dopadła.
Piątek, wieczór
Walizki już prawie spakowane na tygodniowy wypad na narty do Austrii (wreszcie ten zasłużony urlop i wietrzenie umysłu!). Kanapki na drogę przyszykowane, ale zanim wsiądziemy w autokar trzeba jeszcze wysłać moim Klientkom dwie paczki. Jedna paczka ma iść do Rzeszowa, druga do Wrocławia. Wszystko gotowe, trzeba tylko stworzyć i wydrukować etykietę do nadania paczek w paczkomacie.
– Czekaj, wydrukuję jeszcze etykiety i możemy iść do paczkomatu! – wołam do męża.
– Wydrukować? Przecież zaniosłem drukarki do napełnienia, toner się skończył – oczywistą oczywistość wypowiedział małżonek.
Aha. No to już zaczęłam obawiać się, jak skutecznie uda mi się nadać obiecane paczki. Hm hm.
– Dobra, to nadam wprost z paczkomatu, trudno, nie wciągnę paczek w koszty.
Spisałam sobie podane przez Klientki numery telefonów (bo kiedy nadaje się paczkę wprost z paczkomatu, nr telefonu to jedyny sposób na identyfikację odbiorcy), zabrałam paczki i poszliśmy wysłać je w świat. Ja, zadowolona, bo mogę spokojnie jechać na urlop, mąż trochę mniej, bo musiał te paczki dźwigać (a poduszki z łuską gryki swoje ważą...).
W każdym razie przy paczkomacie wszystko poszło sprawnie i mogliśmy ze spokojną głową jechać w góry.
Środa, godzina 22-ga
Wracamy do pokoju w hotelu po udanej rozgrywce w Dixit. Sięgam po telefon (na urlopie starałam się od niego odpoczywać), a tam nieodebrane połączenia i sms: „witam, proszę o pilny kontakt w sprawie paczki, której nie zamawiałam”. Blady strach na mnie padł, bo oto spełnia się mój koszmar: pomyliłam numery telefonu, paczka, owszem, poszła w świat, ale nie tam, gdzie powinna!
W hotelu na szczęście było wifi, odpaliłam internet i zaczęłam sprawdzać korespondencję z moimi Klientkami usiłując zlokalizować, o którą z tych dwóch paczek chodzi. Patrzę, chodzi o tę do Wrocławia, do pani Anny, OK. Ale NUMER SIĘ ZGADZA! To co jest grane?
Piszę więc SMS do tej pani, która się do mnie zgłosiła w sprawie dziwnej paczki, kto był adresatem paczki i dopytuję, czy mogę jeszcze zadzwonić, żeby sprawę wyjaśnić (późno już było, nie chciałam przeszkadzać). Po chwili przyszedł SMS: „już późno na telefon, ale podaję swojego maila, chętnie się dowiem, jak weszła pani w posiadanie mojego numeru telefonu”.
Uch. No ładna afera! Poczułam się jak oszustka, która wysyła paczki obcym ludziom i każe za nie po fakcie płacić (z tym że ta paczka była oczywiście opłacona z góry...), i w ogóle jak bardzo niedobra osoba, i jeszcze zła bizneswomenka. Co za porażka!
W międzyczasie napisałam do pani Anny (tej właściwej adresatki) maila, że jest kłopot z jej paczką i z numerem telefonu, czy ona wie coś na ten temat. Odpowiedź przyszła szybko, która wszystko wyjaśniła: pani Anna pomyliła ostatnią cyfrę numeru telefonu...
Szczerze mówiąc, ulżyło mi, że to nie ja zawaliłam, jak to w niejednym moim koszmarze sennym bywało. Moja wina czy nie, i tak trzeba zadziałać, bo przecież paczka musi trafić do Klientki, a nie do kogoś przypadkowego, kto akurat wygrał los na loterii.
Pani Anna i Tajemnicza Pani dogadały się, bo
Wysłałam obu paniom namiary do siebie nawzajem tłumacząc, skąd ta pomyłka i w ogóle cała ta sytuacja. Byłam przekonana, że skończy się na tym, że tajemnicza pani przekaże po prostu pani Annie kod odbioru paczki i pani Anna odbierze tę paczkę w paczkomacie, przecież Pani Anna nie zamawiając nic u mnie nie odbierałaby paczki.
Nic bardziej mylnego! Wyobraźcie sobie, że owa Tajemnicza Pani też zamawiała coś za pośrednictwem paczkomatów, czekała na przesyłkę do WROCŁAWIA i niestety, odebrała tę nieszczęsną paczkę i dopiero wtedy zorientowała się, że to nie do niej! Sprawa zaczęła się kąp likować dla nas wszystkich. Myślałam, ze spadnę z krzesła albo nie daj Boże z wyciągu krzesełkowego, jak się o tym dowiedziałam. Świat jest tak przewrotny, że trudno w to uwierzyć!
Całe szczęście obie panie były z WROCŁAWIA i obie CZEKAŁY NA PACZKĘ z paczkomatu. Wystarczył im krótki kurs na spotkanie i zażegnanie pomyłki.
Wszystko skończyło się dobrze, świat najpierw namieszał, potem wszystko wyprostował, ale gdyby chcieć taką akcję zaplanować, to nic by z tego nie było, na pewno by się to wszystko nie wydarzyło. Przypadek?
A jaki z tego morał? Jakby nie było, to będzie dobrze.
I jeszcze: jak wysyłasz paczki do Klientów, to miej co najmniej dwa sposoby na identyfikację odbiorcy, np. telefon i mail; wtedy ryzyko, że Ty lub Twój Klient się pomylicie, znacznie maleje.
Serdecznie Was pozdrawia młoda biznesmenka.
Monika Małgorzata Lis
PS Imiona i miasta zostały zmienione, ale poza tym to wszystko prawda!