2016.03.14
Rozterki młodej biznesmenki
Jak radzą sobie w życiu młodzi rzeszowianie? Warto przyjrzeć się ludzkiej operatywności i realizacji ambitnych planów w życiu gospodarczym. Zwłaszcza, że ciekawe przykłady z życia innych mogą dużo pomóc w naszym własnym życiu.
Cześć i czołem!
Mam na imię Monika i jestem filozofem, który zdecydował się... założyć własną firmę zajmującą się małą produkcją.
Niemniej nie mogę uciec od chęci dzielenia się z innymi moimi spostrzeżeniami o świecie, dlatego gdy już moja firma okrzepła, postanowiłam pisać o ludzkiej stronie prowadzenia działalności gospodarczej. Rozpoczynam więc cykl felietonów o tej dziedzinie życia. Jeśli mnie znacie osobiście, to wiecie, że nie jestem frustratką ani pesymistką, że moja postawa życiowa to skupienie się na dobru i szukaniu wszędzie pozytywów. Obiecuję: nie będzie tutaj bezproduktywnego narzekania. Będą za to różne biznesowe przypadki, wpadki, rozterki, pewnie i niewielkie rozczarowania, w myśl zasady: poznaj cudze błędy, może łatwiej Ci będzie znieść swoje. Będzie i praktycznie – o biznesie od kuchni, o różnych przydatnych narzędziach, o marketingu, o zarządzaniu sobą w czasie, jednym słowem o tym, z czym na co dzień boryka się właściciel firmy, i filozoficznie – o tym, po co w ogóle pracować, że prowadzenie własnej firmy to sposób życia, o pasji, zaangażowaniu, relacjach międzyludzkich.
Na początku cyklu, tytułem wprowadzenia, napiszę, jak zaczyna się w życiu prywatny biznes. A przynajmniej, jak u niektórych może się to zaskakująco zacząć.
Przez większość swojego życia byłam przekonana, że będę naukowcem i pewnie nic by się nie zmieniło, gdyby nie prosty fakt, który boleśnie dał o sobie znać pewnego szarego, listopadowego dnia. Już jakiś czas temu skończyłam studia, usamodzielniłam się życiowo od rodziców, zaczęłam pracować na uczelni. Aż tu nagle okazało się, że do życia są potrzebne pieniądze i to w ilości nie tylko zapewniającej jedynie kawałek powszedniego chleba, ale i wielu innych rzeczy, które dla minimalnie godnego życia są niezbędne.
Tak, dla filozofa takie rzeczy nie są oczywiste. Oczywiste za to jest, że dobrze jest pracować na uczelni, dobrze jest uczyć innych, wznosić się na wyżyny myślenia i odkrywać nowe horyzonty. Na dodatek to bardzo prestiżowy zawód. A może nawet nie zawód, ale misja – podobno filozofuje się po to, żeby zbawić świat... Niestety, rzeczywistość prezentuje się mniej wzniośle: bardzo trudno jest dostać na stałe pracę na uczelni, konkurencja jest ogromna, a studentów można uczyć, ale za darmo, w ramach praktyk dydaktycznych.
Biorąc te wszystkie brutalne fakty pod uwagę, zdecydowałam się na radykalną zmianę swojego życia i w końcu porzuciłam myśli o związaniu się z uczelnią na stałe. 1 września 2014 roku założyłam firmę „manufaktura Moniki, rękodzieło użytkowe i filozofia”. Zaczęłam wyrabiać stylowe pokrowce, oryginalne torebki, zabawki, poduszki, dodatki do ubrań, a w końcu i same ubrania, o co zawsze prosiły mnie moje przyjaciółki zauroczone niektórymi gadżetami, które dla samej siebie niegdyś zrobiłam. Nie ukrywam, że na początku trudno było mi się odnaleźć w rozległym świecie biznesu, tak różnym od dobrze znanego mi świata nauki. VATy, PITy, podatek dochodowy, przychody, dochody, rozchody, faktury, biznesplan, marketing, social, media... Aaaa, jak to wszystko ogarnąć?!
Musiałam zatem, ja filozof, poznawać świat jakby od nowa. Ale teraz idzie mi już całkiem nieźle, nauczyłam się nawet mówić o sobie „bizneswoman”. Na początku tego unikałam, bo to słowo źle mi się kojarzyło. „Business” pochodzi od „busy”, czyli „zajęty”, a w mojej filozofii ekonomii działania (tudzież lenistwa), bycie zajętym to nic dobrego. Pogoń, ciągle coś nowego, nieumiejętność skupienia się na „tu i teraz”, tysiące spraw do załatwienia... Udało mi się jednak przełamać i teraz już oficjalnie mówię: jestem młodą biznesmenką, bo ZAJMUJĘ się wieloma fajnymi rzeczami, a prowadzenie firmy jest jedną z nich.
Teraz już czuję się pewniej w działalności gospodarczej. Tylko czasami te fajne rzeczy bywają niefajne. O tym wszystkim chcę dla Was pisać. Zapraszam Was do czytania tego cyklu, komentowania, dzielenia się doświadczeniami i wszystkim, czym tylko zechcecie! Drugi odcinek już niedługo, a w nim opowiem o uroczej wpadce, która niedawno mi się przydarzyła i bardzo dużo nauczyła mnie o tym, jak zachowywać się w biznesie.
Monika Małgorzata Lis