Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2016.06.27

Zatrudniać czy nie zatrudniać?

Kiedy biznes się rozwija nadchodzi ważna chwila, w której musicie sobie odpowiedzieć: będziecie pracować w pojedynkę sami, czy poszerzycie firmę zatrudniając inne osoby?

Doszłam ostatnio do wniosku (dzięki rozmowom z innymi biznesmen(k)ami i dzięki przeczytanym książkom), że skoro chcę bardziej rozwinąć swoją manufakturę (a chcę! W końcu biznes, który się nie rozwija, upada...), muszę zainwestować. W co? W reklamę.

Ale po co mi więcej zleceń, które przyjdą dzięki reklamie, skoro nie będę w stanie uszyć ich na czas? Przecież człowiek ma tylko 2 ręce, a doba ma 24 godziny. Więc co? Więc uznałam, że muszę przede wszystkim zainwestować w zespół.

No dobrze, tylko jak znaleźć osobę do pracy? Po raz kolejny przekonałam się, że jak się głośno mówi o swoich potrzebach, to świat zaraz zaczyna człowiekowi sprzyjać. W zeszły piątek poszłam do fryzjerki i jak to u fryzjerki, gadałyśmy sobie o wszystkim i o niczym. I nagle pytam (bo kto pyta nie błądzi, wiadomo), czy nie zna kogoś, kto chciałby sobie dorobić na szyciu.

A ona: „A nie robi pani kursów szycia? Bo mam koleżankę, która chciała nauczyć się szyć”.

Ja na to, żeby dała jej do mnie kontakt, to spróbujemy się dogadać tak, żeby było dobrze.

Tego samego dnia dostałam od Magdy telefon (to ta dziewczyna z polecenia) i już we wtorek przyszła do mnie pierwszy raz. I została przy maszynie na 6 godzin! Teraz przychodzi codziennie i uczy się zawzięcie szyć. Póki co, ja ją uczę za darmo, a ona mnie wspiera w manufakturowej produkcji. A jak przejdzie kurs do końca i będzie miała ochotę, to zostanie w manufakturze już nie jako stażystka, ale jako projektantka!

Szaleństwo, prawda? A wystarczyło pójść tylko do fryzjera!

Nie uwierzę już, kiedy ktoś zacznie narzekać, że nie może znaleźć pracownika. Mi to zajęło jakieś 15 minut! A zawsze, kiedy potrzebowałam pomocy, praktykantki same do mnie przychodziły. Teraz potrzebowałam kogoś na dłużej i hop, od razu pojawiła się Magda. Nie, to nie jest magia, to jest życie! Które zawsze dobrze prowadzi, jeśli się przyjmie wobec niego odpowiednia postawę. Często słyszę od koleżanek biznesmenek, że z jednej strony chciałyby kogoś zatrudnić, ale z drugiej strony nie stać ich na opłacanie pracownikowi wszystkich świadczeń i przy tym rozsądnej pensji. A ja sobie myślę, że jest tyle innych modeli współpracy, że nie warto od razu skupiać się na modelu szef – pracownik. Staże też są OK! Nie jako docelowy model współpracy, ale na początek – czemu nie? A przecież wiadomo, że Magda na kursie szycia nie nauczyłaby się tyle, ile szyjąc codziennie kilka godzin pod moim okiem, pracując od razu na zamówieniach od klientek (nie martwcie się, jak uszyje coś krzywo, to zaraz poprawia), patrząc, jak firma działa od środka. Ona zdobywa wiedzę, ja pomoc i to się nazywa dobry model współpracy! A przecież skoro prowadzę firmę już prawie 2 lata, to mam doświadczenie i mogę ją sporo nauczyć.

Jeśli macie wątpliwości, czy wobec nawału swojej pracy powinniście kogoś zatrudnić, to nie wahajcie się. Poszukajcie osoby, która będzie chciała nauczyć się czegoś pod Waszym okiem. A jak się sprawdzi, to będziecie mieli tyle zleceń, że bez problemu zatrudnicie kogoś takiego na stałe. I to nie na głodowej pensji!

Monika Małgorzata Lis

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
 
Mimo nowoczesnej informatyki i zorganizowania e-urzędu szary człowiek może popaść w kłopoty. Takie jak te…
To smutne wyznanie naszej felietonistki. Nawet nie wiemy, jak wielu osób z otoczenia dotyczą podobne doświadczenia.
Nie zawsze przysłowiowe „wypruwanie flaków” jest dobrym sposobem na rozwój firmy. Inny plan też rodzi sukces.
Nie tylko posłowie tego roku zapomnieli o prawdziwych Świętach. W Rzeszowie nowe obyczaje też mogą zasmucać.
To problem wielu osób prowadzących w pojedynkę własną działalność gospodarczą. Co zrobić, gdy się utknęło?
Dążenie do perfekcji w pracy jest cechą wielu z nas. Ale jakie powinny być rozsądne granice w staranności?
Sama tego chciałam. Marudziłam ostatnio, że nie wiem, czego chcę od życia, jak ono powinno wyglądać (raczej: jakbym chciała, żeby wyglądało), w jaki sposób dalej rozwijać manufakturę, to się doigrałam. Takie rzeczy się nie zdarzają. Myślę i śmieję się na cały głos wracając z zakupów do manufaktury.
Pracując na etacie, zawsze otrzymacie dla siebie zadania. Gdy sami macie własną firmę, staniecie przed problemem.
To zmora większości przedsiębiorców. Jak pogodzić fajne pomysły na aktywność z pazernością ZUS i urzędów?
Zatrudniać, czy nie zatrudniać?
Ten dylemat niechybnie pojawi się, gdy Wasza działalność gospodarcza już okrzepnie. Warto więc o tym wiedzieć.