Szanowni Państwo, w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach portalu TWiNN.pl stosujemy pliki cookies. Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.
 
Homes
Forums
FaceBooks
Kontakts

2017.04.17

Miasta zachodnie w dobie islamizmu

Gdzie teraz po Dortmundzie, Sztokholmie i Londynie uderzą islamiści? Miasta zachodnioeuropejskie już co miesiąc padają ofiarą swoich wielowiekowych zasad – otwarcia na różne kultury i ruch ludności. Czy to kres tego typu rozwoju cywilizacji miejskiej w Europie?

ULICA SZTOKHOLMU PO ZAMACHU ISLAMISTÓW. Fot. twitter

Ostatnio to Sztokholm dołączył do listy miast, miejsc zamachów islamistów na niewinnych przechodniów. Ciężarówki kierowane przez fanatyków już wcześniej siały spustoszenie na ulicach Londynu, Berlina, Marsylii i innych. Zamach drogowy właśnie na stałe wszedł do arsenału terrorystów i zapewne pozostanie najłatwiejszym i najtańszym sposobem ataku. Miasta zachodnioeuropejskie wydają się być przed nimi bezbronne. Nie da się skutecznie przeciwdziałać terrorystycznemu wykorzystywaniu samochodów w obecnym systemie życia miejskiego. Musiałoby się to wiązać nie tylko z ograniczeniem możliwości kierowania pojazdami przez dowolne osoby, ale być może także z ograniczeniem wolności poruszania się po poszczególnych dzielnicach, a nawet z poważnym ograniczeniem wolności osiedlania się. To oznaczałoby koniec życia miast europejskich, jakimi je znamy. Mimo to nasza cywilizacja powinna odpowiedzieć sobie na pytanie, jak musi zmienić się funkcjonowanie miasta, aby chroni mieszkańców przed terroryzmem.

Tak powstały nasze miasta

Każde z miast Zachodu, bez wyjątku, powstało dzięki otwarciu na przybyszów. Budowano je na skrzyżowaniu dróg handlowych, tam gdzie powstawał ruch ludności i napływ pożądanych towarów i innych wartości. Ruch był zawsze najważniejszym czynnikiem rozwoju. W średniowieczu zapewniały go jarmarki i podróże kupców. Z czasem pojawił się ruch idei, a w dobie rewolucji przemysłowej dopełnił je ruch stosowania nowych technologii. Bez tej otwartości miasta zachodnioeuropejskie nie rozwinęłyby się w wielkie ośrodki przemysłowe.

Przy czym ożywczy ruch w europejskich miastach zawsze odbywał się z dużą otwartością etniczną i kulturową. Na rozwój ośrodków składała się aktywność nie tylko ludności rodzimej, ale także osiedlających się w wielu miejscach Europy Niemców, Holendrów, Szkotów, ale także Greków, Żydów, Ormian, a nawet Turków i Tatarów. Mniejszości te najczęściej żyły we własnym kręgu tworząc dzielnice narodowościowe lub religijne. Przybysze zawsze więc korzystali na rozwoju miast i niezwykle rzadko w historii dochodziło do otwartych konfliktów pomiędzy społecznościami. Krwawe rozruchy, takie jak bunt wójta Alberta wraz z innymi niemieckimi mieszczanami w Krakowie za panowania Władysława Łokietka, lub antysemickie czystki niemieckich miast po Nocy Kryształowej za rządów Adolfa Hitlera to przykłady, jakich co prawda było wiele w Europie, ale które zawsze pozostawały jedynie epizodami w spokojnej historii rozwoju otwartych miast.

Źródła ekspansji islamu

Obecny napływ muzułmańskich imigrantów na naszych oczach może zmienić to znane nam od wieków funkcjonowanie miejskich ośrodków Zachodu. Ruch imigrantów w coraz mniejszym stopniu służy rozwojowi, może poza częściowym pozyskiwaniem taniej siły roboczej, natomiast w coraz większym stopniu staje się źródłem destrukcji społecznej, a ostatnio także źródłem terroryzmu. W największych miastach Niemiec, Belgii, Francji powstają całe dzielnice zamieszkałe przez muzułmanów, w których prawo państwowe obowiązuje w bardzo ograniczonym stopniu, przybysze rządzą się własnymi zasadami, a integracja z miejscowym społeczeństwem jest fikcją.

W tym miejscu trzeba pokrótce opisać miejsce fundamentalizmu w świecie islamu. Znaczna część muzułmańskich przybyszów do Europy stara się żyć na styku kultur, tak jak miało miejsce z mniejszościami od wieków. Kultywuje własne tradycje jednocześnie nie występując przeciw państwu gospodarza i jego zasadom. Jednak wśród ludności muzułmańskiej jest też druga, bardzo dynamiczna część, która deklaruje otwartą wrogość do kultury zachodniej i wywiera presję w celu rozszerzenia obowiązywania zasad islamu. To przede wszystkim wyznawcy fundamentalistycznej szkoły salafizmu. Na Bliskim wschodzie stanowią poważną część społeczności muzułmańskich, ale szacuje się, że wśród imigrantów na razie stanowią zaledwie około jednego procenta ludności, lub nieznacznie więcej. Biorąc jednak pod uwagę wielkość europejskiej populacji muzułmanów idącą w miliony, liczba salafitów w Europie sięga już kilkudziesięciu tysięcy i mają oni coraz większy wpływ na pozostałych.

Salafizm to stary, pochodzący z XIX wieku ponadpaństwowy prąd polityczno-religijny w świecie sunnickich muzułmanów, który postuluje wielkie odrodzenie islamu. Chodzi nie tylko o oczyszczenie obyczajów i powrót do źródeł „jedynej wiary”, ale także o zaszczepienie Koranu wszystkim ludom i o zaprowadzenie państwowego szariatu. Prąd ten przeżywa obecnie drugą młodość ze względu na nowe metody, które zastosował i przez to ma szansę stać się dominującym nurtem islamu.

Salafici i ich organizacje konsekwentnie pracują nad przyciągnięciem do swej ideologii pozostałych muzułmanów, nie tylko na Bliskim Wschodzie ale także wśród imigrantów. Imamowie i aktywiści ruchu organizują w zachodnich miastach akcje uświadamiające i werbują nowych zwolenników. Skuteczność zawdzięczają determinacji, ale także szczodremu finansowaniu z Zatoki Perskiej. Szczególnie mogą liczyć na szejków z Arabii Saudyjskiej, Kataru i ZEA, w których to państwach salafizm od lat dominuje w wydaniu wahhabickim. Sama tylko Arabia Saudyjska wydaje na wspieranie salafizmu/wahhabizmu na świecie ok. 5-6 miliardów dolarów rocznie. To ogromne kwoty. Budowane są za to meczety, uniwersytety, finansowane ośrodki społeczne i kulturalne.

Tak zorganizowane zaplecze bardzo łatwo jest w stanie gromadzić zwolenników i tworzyć programy o charakterze także politycznym. Radykalizm bojowników organizujących w Europie zamachy, lub tych wspierających Państwa Islamskie, ukształtował się właśnie w kręgu wpływów salafizmu/wahhabizmu. Również z tego samego źródła wykluwają się różnorodne i niekiedy zwalczające się wzajemnie, organizacje islamistyczne: Bractwo Muzułmańskie, Al-Kaida, Front Al-Nusra, oraz Państwo Islamskie.

Trudny wybór przed Zachodem

Wyraźnie widać, że opisana ideologiczna ekspansja radykalnych nurtów islamu nastawiona jest na konfrontację z mieszkańcami Europy. Nie tylko na gruncie religijno-kulturowym, ale także na gruncie stosowania siły. W tej sytuacji Zachód staje przed naprawdę trudnym wyborem. Wyborem pomiędzy nadzieją na integrację islamskich emigrantów z ludnością Europy, a pogodzeniem się z faktem o żywotnym zagrożeniu Zachodu przez sam fakt rozwoju populacji muzułmańskiej na kontynencie.

Część establishmentu UE nadal łudzi się, że niebezpieczeństwu można zażegnać oferując imigrantom zwiększony pakiet socjalny. Ale przecież źródła ekstremizmu islamskiego nie tkwią w biedzie, tylko w ideologii. To typowy błąd europejskich polityków ukształtowanych w oświeceniowym przekonaniu o prymacie ekonomii nad wartościami duchowymi. Innym pomysłem na zmniejszenie zagrożenia jest zmniejszanie zwartości grup imigrantów w kilku najbogatszych państwach i rozmieszczanie ich równomiernie w innych krajach Unii Europejskiej. Jak łatwo się domyśleć, będzie to najprostszy sposób na eksport salafizmu po całym kontynencie. Niektórzy wreszcie, jak Angela Merkel, zaczynają rozumieć skalę problemu i zmienili poglądy żądając większej kontroli przyjmowanych emigrantów, a nawet zgadzają się na wydalanie osób podejrzanych o propagowanie islamizmu, w tym głównie duchownych salafickich. To raczej też niewiele poprawi sytuację.

Ochrona krajów UE przed najbardziej radykalnymi islamistami jest dobrym krokiem, ale to tylko półśrodek. Przy dzisiejszych formach przekazu informacji agitacja salafitów bez trudu pokonuje granice. Internet pełen jest materiałów i nagrań propagujących świętą wojnę i zepsucie Zachodu. Do tego bariera kulturowa i językowa znacznie ogranicza europejczykom rozpoznawanie działalności islamistycznej już na własnym terenie. Miasta europejskie stają się bastionem islamu, a powszechny wśród imigrantów model wielodzietnej rodziny powoduje, że w perspektywie 20 lat ważne ośrodki miejskie Zachodu będą zdominowane przez muzułmanów. W ślad za tym presja salafizmu stanie się codziennością.

Większość polityków boi się posądzenia o rasizm i nie chce przyznać, że problem tkwi w masowości islamu na kontynencie. Najprawdopodobniej została już przekroczona pewna masa krytyczna ludności muzułmańskiej. Po jej przekroczeniu nie da się już jej kontrolować. Bez równie masowych deportacji do krajów pochodzenia i bez zamknięcia granic na nowych imigrantów struktura miast Europy nie wytrzyma tego narastającego procesu walki cywilizacji.

Wydaje się że mamy jeszcze czas, ale to nieprawda. Europejskie miasta krok po kroku podążają w kierunku budowy miast zamkniętych. Cywilizacyjne napięcie i codzienność życia pod presją terrorystów musi doprowadzić do reorganizacji miasta otwartego. Wspomniane na początku rozwiązania w rodzaju ograniczenia możliwości użytkowania pojazdów lub przebywania w niektórych strefach miejskich, a także ograniczenie wolności dowolnego osiedlania się nie musi być tylko polityczną fantazją. Możemy być świadkami nawet nie tyle dzielnic wyznaniowych, jak w historycznej Europie, ale zamkniętych strefy bezpieczeństwa strzeżonych przez wojsko. Czy to niemożliwe w naszym świecie? A spójrzmy na doświadczenia konfliktu palestyńsko-izraelskiego. Budowa murów i gett w imię bezpieczeństwa od dawna jest tam faktem. Tylko czy w przypadku Europy jej kultura i wielowiekowy system funkcjonowania miast otwartych wytrzyma te zmiany? Czy wytrzyma to w końcu system demokratyczny?

Nie zapominajmy, że z biegiem czasu muzułmanie w Europie będą nabywali prawa obywatelskie i będą mogli wystawić swoją reprezentację polityczną. Czy ta reprezentacja zgodzi się na politykę obrony przez islamizmem? Czy napór także na tym polu nie spowoduje wywrócenia się nie tylko systemu życia miast, ale całego systemu demokracji parlamentarnej? Dziś nie umiemy na te wszystkie pytania odpowiedzieć. Widać natomiast, że rozpoczęte zmiany demograficzne i religijne w Europie wymagają jak najszybszej reakcji. Na razie europejczycy na własnym terenie są w głębokiej cywilizacyjnej defensywie w stosunku do islamu.

Szahin

  

Nick:
Mail:
Treść:
 
Wszystkie pola są wymagane.
twinn> Tutaj możesz wyrazić swoją opinię na temat tego artykułu.
starszy już pan> Jeszcze za naszego życia dojdzie do wojny religijnej w Europie. Islam w koranie w "wersetach miecza" uczy mordować niewiernych. Zamachy to początek tego co nastąpić musi. Pytanie dlaczego koran jeszcze dostępny w sprzedaży a Main Kampf zabroniony. Obie książki przeciko prawu do życia. Trzeba dziękować Bogu że PIS doszedł do władzy bo ta kretynka kopacz chciała na prośbę Merkel i 100 tysięcy muzuman osiedlić w Polsce. W ostatniej chwili Polacy otrzeźwieli i zasadzili PO kopa
seba22> Tydzień temu zamach, krew na ulicach a w RMFie Schetyna mówi że są europejczykami i dalej gdy dojdą do władzy to PO przyjmie islamistów! Ręce mi opadły. Dlaczego on tak nienawidzi Polaków?
edi> politycy na łeb upadli. Nie rozumiem co nimi kieruje. Dostali zbiorowego zamroczenia nie widzą zagrożenia dla przyszłego pokolenia a cenę zapłacimy my wszyscy.
Ja Szczur> "Większość polityków boi się posądzenia o rasizm i nie chce przyznać, że problem tkwi w masowości islamu na kontynencie." Większość polityków jest uzależniona od swoich liderów a ci chcą rozmontować dotychczasowa europę i zamienić ją w nowy kraj rad.
historiaroja> Pozwólcie wrócić do władzy PO to w Polsce też będziemy mieli najpierw imigrantów, potem meczety a potem ekstremizm.
berni> A dziś Schetyna powiedział w wywiadzie że trzeba będzie pomyśleć nad zwiększeniem wieku emerytalnego! Muzułmanie teraz ten wiek emerytalny? A potem dziwne sondaże w GW i TVNie że PO wyprzedziło Pis. Przecież to taka manipulacja że głowa mała.
 



Dotarliśmy do dokumentów, ktoś majstruje przy Millenium Hall.
Mieszkańcy buczą, młodzież wściekła, a kolejne projekty Ferenca przepadają sromotnie. Czar jego rządów przygasa.
Plac przy ulicy Dąbrowskiego jest ewidentnie niedoceniany. A przecież to jedno z najpiękniejszych miejsc w mieście.
Po wielu latach Teatr Siemaszkowej znowu podbija Europę. „Pogorzelisko” wywołało szokujące reakcje Słowaków.
W Rzeszowie artystycznie przeniesiemy się co najmniej pół wieku wstecz. Ci artyści nadal tworzą i są podziwiani.
Dzisiejsze place zabaw są inne niż kiedyś, pełne świetnego sprzętu. Ale mimo to czasami dzieje się na nich ZŁO.
Tak, tak, to nasz bardzo ważny organ. Zastanówmy się chwilę jak go używamy.
Dziedzictwo krajobrazu to temat tegorocznych Pretekstów Kulturalnych. Muzealne wnętrza ożywi literatura i sztuka.
Marcin Sławiński wyreżyserował już cudowne „Szalone Nożyczki”. Czy jego nowa sztuka powtórzy ten sukces?
Gdzie znaleźć niebieską żabę? Jakim zwierzętom nie grozi Zawał? Pracujący kot w Pałacu Kultury i Nauki?
Rewolucja w motoryzacji i wizja przyszłości, którą przewidywano 40 lat temu i ziściła się obecnie.